Zamknij

Dramat aktora Polsatu. Jego zakażony ojciec walczy o życie przez błąd lekarzy

30.10.2020 17:11
Łukasz Płoszajski z serialu "Pierwsza miłość"
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Łukasz Płoszajski, aktor znany z serialu "Pierwsza miłość", opowiedział o dramatycznych zmaganiach ojca chorego na COVID-19. Mężczyzna już drugi miesiąc walczy o życie w szpitalu. Łukasz Płoszajski opowiedział o rodzinnym dramacie w "Dzień Dobry TVN". 

Łukasz Płoszajski to popularny aktor, który od lat gra Artura Kulczyckiego w serialu "Pierwsza miłość". 20 października artysta poinformował, że jego ojciec zachorował na COVID-19 i w ciężkim stanie przebywa w szpitalu. - Mój tata walczy o życie od ponad miesiąca. Wczoraj ponownie podłączyli go pod tlen, bo wytrzymał jedynie trzy dni na swoim oddechu - napisał na Instagramie. 

Niestety od tamtej pory niewiele się zmieniło. Łukasz Płoszajski powiedział w "Dzień Dobry TVN", że stan jego taty wciąż jest poważny. Rodzina pozostaje bezradna. Zdaniem aktora nie doszłoby do takiego dramatu, gdy jego ojciec został prawidłowo zdiagnozowany i był pod stałą opieką lekarzy. Niestety obostrzenia związane z pandemią sprawiły, że stało się najgorsze. 

Dorota Gardias opowiedziała o objawach COVID-19. "Potężny ból w płucach i płytki oddech"

Pierwsza miłość: Łukasz Płoszajski o stanie ojca walczącego z COVID-19

Gwiazdor "Pierwszej miłości" udzielił wywiadu w programie "Dzień Dobry TVN", w którym opowiedział o ciężkim stanie ojca, pana Wojciecha.

Tata dalej przebywa w szpitalu. Za chwilę będzie to już drugi miesiąc, kiedy walczy o życie. Jego stan jest bardzo ciężki. Wierzymy w to, że to się zmieni. Natomiast, jak będzie - czas pokaże, organizm to zweryfikuje - powiedział.

Wcześniej pan Wojciech przebywał w sanatorium. Przebadano go, lecz postawiona diagnoza dotyczyła innego schorzenia. Gdy po pewnym czasie pojawiły się niepokojące objawy, pan Wojciech nie mógł już zgłosić się do lekarza osobiście. 

Lekarz, który odwiedził go w sanatorium, zdiagnozował mu zupełnie inną chorobę niż zapalenie płuc. Następnie wypuszczono go z sanatorium bez kolejnej kontroli lekarskiej i wypisu z sanatorium. Po powrocie do domu tata nie był w stanie umówić się z żadnym lekarzem. Pozostały jedynie teleporady - powiedział Łukasz Płoszajski. 

Nie doszłoby do tej sytuacji, gdyby tata miał normalny kontakt z lekarzem, gdzie w dzisiejszych czasach jest niemożliwy. Chorując na zapalenie płuc ponad dwa tygodnie, w ogóle nie był na to leczony. Stąd też ta ciężka sytuacja. Myślę, że wiek tutaj też ma znaczenie - ocenił w "Dzień Dobry TVN" aktor. 

Niestety pan Wojciech cały czas był leczony zgodnie z diagnozą postawiona w sanatorium. Wkrótce zaczął skarżyć się na duszności typowe dla przebiegu COVID-19. Na szczęście karetka przyjechała szybko i udało się znaleźć miejsce w szpitalu oraz wolny respirator. 

Rodzina Łukasza Płoszajskiego cały czas pozostaje w kontakcie z łódzkim szpitalem. Miejmy nadzieję, że niedługo nadejdą dobre wieści i pan Wojciech będzie mógł wrócić do domu.