Zamknij

Filip Chajzer w ogniu krytyki. Goście "Dzień dobry TVN" stają w jego obronie: "Nie oceniajcie"

11.09.2020 09:25
Filip Chajzer
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/East News

Filip Chajzer w czwartkowym wydaniu "Dzień dobry TVN" wywołał spore oburzenie widzów. Internauci krytykowali go za pytanie młodego małżeństwa, czy chcą mieć dzieci. Teraz sami goście - Małgorzata Heretyk i Ernest Musiał - postanowili odnieść się do nieprzyjemnych komentarzy w stronę dziennikarza. Podkreślają, że nie poczuli się urażeni słowami Filipa Chajzera.

Filip Chajzer w czwartkowym wydaniu porannego programu TVN gościł wraz z Małgorzatą Ohme młode małżeństwo - Małgorzatę Heretyk oraz Ernesta Musiała. Para, która poznała się na planie serialu "19+" niedawno powiedziała sobie "tak". Prowadzący "Dzień dobry TVN" zadali swoim gościom wiele pytań, w tym także o planowane potomstwo. Choć małżonkowie planują powiększenie rodziny, Ernest podkreślił, że "nie jest to takie łatwe".

- Nie jest też takie trudne - skomentował Filip Chajzer. Internautów oburzyło to stwierdzenie. W ostatnich latach coraz więcej par walczy z niepłodnością. Widzowie uznali, że tymi słowami dziennikarz lekceważy problem, który dla wielu osób jest niezwykle bolesny. Na profilu instagramowym programu oraz samego Filipa pojawiła się cała masa negatywnych komentarzy. Teraz do sprawy postanowili odnieść się także zaproszeni goście - Ernest i Małgorzata.

Zobacz także: Kinga Rusin była zawiedziona "Dzień Dobry TVN"? Anna Kalczyńska zdradza szczegóły

Goście "Dzień dobry TVN" bronią zachowania Filipa Chajzera

Małgorzata Heretyk i Ernest Musiał nie poczuli się urażeni słowami Filipa Chajzera. W krótkim nagraniu postanowili wytłumaczyć, jak cała sytuacja wyglądała z ich perspektywy.

- Kochani, nagrywamy się, ponieważ rozpętała się teraz wielka afera w mediach po naszym wystąpieniu w "Dzień dobry TVN". Podobno Filip Chajzer obraził nas i obraził pary, które długo starają się o potomstwo. Wyrwano jedno zdanie Filipa z kontekstu. Tak naprawdę my w żaden sposób podczas tej rozmowy nie poczuliśmy się urażeni. Padło pytanie o to, czy chcemy mieć w przyszłości dziecko i odpowiedzieliśmy, że tak, że planujemy potomstwo. I Ernest powiedział, że to nie jest też takie proste, jak by się mogło wydawać. Przez co Filip powiedział: "ale też nie jest takie trudne". My podczas tej rozmowy wywnioskowaliśmy, że Filipowi chodzi o to, że nie jest takie trudne połączyć prywatne życie z zawodowym. Młode osoby wkraczają w życie dorosłe - moim zdaniem chciał nas bardziej zmotywować: "Słuchajcie, nie przejmujcie się niczym, to nie jest nic trudnego. Możecie robić karierę, możecie być młodzi, możecie zakładać rodzinę - dziecko nie jest przeszkodą". My tak to odebraliśmy - jestem pewien w 100 procentach, bo znamy się też z Filipem osobiście i jest fantastyczną osobą. W życiu by nie powiedział słów, które mogłyby urazić osoby mające problem z płodnością. My nie poczuliśmy się w żaden sposób urażeni i myślę, że Filip nie miałby na celu wyśmiać osób, które starają się o dziecko. Nie oceniajcie kogoś po jednym słowie wyrwanym z kontekstu - przekazali w oświadczeniu Małgorzata i Ernest.

Sam Filip Chajzer nie skomentował jeszcze całej sytuacji. Internauci pod nagraniem dziękują Małgorzacie i Ernestowi za wyjaśnienie. Niektórzy w komentarzach tłumaczą jednak, że to, iż ich to zdanie osobiście nie dotknęło, nie znaczy, że niektórzy nie poczuli się urażeni.

- Chciałabym zwrócić waszą uwagę na to, że następnym razem może trafić na parę, która jednak to zaboli. Nikt nie da gwarancji, że następni goście tych prowadzących nie będą przeżywać osobistego dramatu, o którym głośno nie mówią.

- To, że Was to nie uraziło, nie znaczy, że setki innych osób nie poczuły się urażone, o czym świadczy odzew na Instagramie i Facebooku. Takie pytania i takie żarty w ogólnodostępnej telewizji dają społeczne przyzwolenie na takie zachowania. Potem ludzie, biorąc przykład z takich osób, bardzo mocno ranią tych, których te pytania bolą. I uwierzcie, że nikt nie będzie pamiętał tego, w jakim kontekście Wam to pytanie zostało zadane. Ludzie zapamiętają tylko tyle, że wolno pytać i się pośmiać, bo to przecież takie normalne i w tv też tak robią. Tyle zrozumie przeciętny odbiorca śniadaniówki.

- Chyba nikt, kto oglądał, nie uznał, że chodzi tu o połączenie rodzicielstwa z młodością i karierą. Mieliśmy prawo wyrazić swoje zdanie na ten temat, bo różnie można było ten komentarz odebrać... Ale nie każdy dobrze odbiera krytykę - piszą internauci.

Co myślicie o całej sytuacji?