Zamknij

Dziewczyny z Dubaju: Stępień ostro o Dodzie. Rabczewska publikuje prywatną korespondencję

04.10.2021 22:36
Doda
fot. Mandoga Media/Sipa USA/East News

Doda i Emil Stępień nie mogą porozumieć się w sprawie "Dziewczyn z Dubaju". Po tym, jak Rabczewska poinformowała, że odcina się od produkcji, bo mąż uniemożliwia jej dokończenie filmu, wybuchła prawdziwa burza. Stępień opublikował kolejne oświadczenie, a Doda w rewanżu publikuje dokumentację i prywatne rozmowy.

Dorota Rabczewska przez dwa ostatnie lata była bardzo zaangażowana w film "Dziewczyny z Dubaju", który kręciła z mężem - producentem filmowym Emilem Stępniem. Do niedawna zdawało się, że nawet mimo rozwodu uda im się porozumieć w kwestii dzieła, jednak ostatnie godziny pokazały, że może  być wprost przeciwnie.

Przypomnijmy, że na Instagramie  Doda poinformowała o tym, że ona oraz reżyserka filmu - Maria Sadowska - nie zostały wpuszczone na umówione wcześniej spotkanie, podczas którego miały dokonać ostatecznych poprawek filmu. Rabczewska jest przekonana, że to wina Stępnia, który próbuje odebrać jej wszelkie prawa do filmu. Zagroziła, że nie pojawi się na premierze, jeśli wszystko nie zostanie wyjaśnione. Dodała, że nie będzie brała też odpowiedzialności za film.

Zobacz także: Wpadka w Polsacie. Joanna Racewicz nie mogła powstrzymać się od śmiechu

Emil Stępień o Dodzie i Sadowskiej: "Jak chcą się bawić, niech idą do Smyka"

W pierwszym komentarzu Stępień w krótkiej wypowiedzi dla "Plejady" stwierdził, że wszystkie publikacje Dody są medialnymi zagrywkami. W kolejnym komentarzu nie szczędził żonie oraz reżyserce gorzkich słów. W wypowiedzi, jaką przesłał serwisowi "Plotek" skrytykował zarówno umiejętności producenckie Dody, jak i reżyserskie Marii Sadowskiej. Stwierdził, że jest to jego film, a tytuł "producenta kreatywnego" stworzył dla Dody po to, by dobrze wyglądało to w jej CV.

"Te wszystkie piękne tytuły, którymi pani jak ornament oznaczyła panią Dorotę w swoim pytaniu, są wyłącznie nadane przeze mnie dla budowy jej CV" - stwierdził Stępień. "Film jest już ukończony i zabezpieczony do dystrybucji w Polsce i poza jej granicami. Panie mogą bawić się w film, ale nie za pieniądze moje, jak i moich inwestorów. Maria Sadowska powinna skupić się na mniej wymagających filmach, a pani Rabczewska być wdzięczna, że na moich produkcjach przedłuża swoje medialne życie. Film jest produktem biznesowym. Jak panie chcą się bawić, niech idą do Smyka" - powiedział.

Stępień przekonuje, że Doda wcale nie była umówiona na spotkanie w montażowni, a poprawki chciała wprowadzić za jego plecami. "Proszę ją spytać, czemu nie przekazała swojej prośby do [nazwa grupy postproducenckiej], aby cytuję: "tylko nic nie mówić Emilowi". Dlaczego za moimi, czyli producenta, plecami, moi pracownicy chcieli ingerować w mój film" - powiedział w rozmowie z "Plotkiem".

Rabczewska, kiedy usłyszała wypowiedź jej męża, nie kryła negatywnych emocji. Stwierdziła, że Stępień ją "oszukał i wykorzystał". Na dowód tego przesłała do redakcji "Plotka" dokumenty, które potwierdzają jej udział w spółce producenckiej "Dziewczyn z Dubaju", a na Instagramie opublikowała prywatną rozmowę, w której ustala rzeczone już spotkanie, na które ostatecznie miała nie zostać wpuszczona.

Czy premiera "Dziewczyn z Dubaju" jest zagrożona?