Zamknij

Edyta Górniak opowiedziała o śmierci ojca. Rozpłakała się na wizji

26.01.2021 12:08
Edyta Górniak
fot. Tadeusz Wypych/REPORTER/EAST NEWS

Edyta Górniak należy do osób, które nie kryją swoich emocji i szczerze ujawniają przed fanami to, co czują. W swoim ostatnim materiale na Instagramie diwa opowiedziała o śmierci ojca i nie była w stanie opanować łez.

Edyta Górniak ma bardzo blisko kontakt ze swoimi fanami. Dzieli się z nimi wieloma szczegółami, dotyczącymi prywatnego życia. Jest przy tym bardzo autentyczna i nie kryje swoich emocji. W najnowszym Story na Instagramie piosenkarka opowiedziała o śmierci ojca. Stwierdziła, że będzie łatwiej jej przejść na "drugą stronę", bo ktoś tam na nią już czeka.

Zobacz także: Edyta Górniak ostro zaatakowała Darię Ładochę. "Kiedy jest się nikim"

Edyta Górniak otwarcie o śmierci ojca. Nie kryje łez

Górniak od dłuższego już czasu podkreśla, jak ważne w jej życiu są przeżycia duchowe. Swoimi przemyśleniami chętnie dzieli się na Instagramie. W niedawnym Story poruszyła temat, o którym opowiada raczej rzadko. Chodziło o jej ojca. Jak wiadomo, dzieciństwo gwiazdy nie było łatwe. Ojciec porzucił matkę i niespełna 6-letnią Edytę i ruszył w świat. Nie miał kontaktu z córką, choć podobno interesował się jej życiem i był dumny z jej osiągnięć. Edycie nie udało się potem nawiązać z nim relacji. Próbowała jednak go szukać, by zaprosić na ślub z Dariuszem. Wiedziała też, że ojciec jest chory. Kiedy w 2007 roku przebywał w szpitalu w terminalnej fazie nowotworu, Edyta skomponowała dla niego piosenkę, zatytułowaną "Cygańskie serce", i zaśpiewała ją w Opolu.

Kiedy ojciec zmarł, zapowiedziała, że nie powróci już do tamtej piosenki, bo wzbudza w niej zbyt silne emocje. Zresztą sam temat relacji z tatą i jego śmierć, przed którą nie udało się jej z nim spotkać, jest dla niej bardzo ciężka. Nic dziwnego, że podczas relacji na żywo Edycie nie udało się ukryć łez.

"Wiem, że kontakt z duchowością jest bardzo ważny dla osób, które straciły bliskich. Wielu z nas ma bliskich już po drugiej stronie. Nie smutkajcie się. Chciałam tylko przypomnieć, że ci nasi bliscy, których straciliśmy, cały czas są i dzieli nas wyłącznie fizyczność na razie. Dzieli nas fizyczność, ale tylko na jakiś czas" - wyznała. Szybko zawładnęły nią emocje, które przerodziły się w wybuch płaczu.

"Ja nie mam taty. I żadnej babci. Ale też z drugiej strony myślę: no to mam już tam po drugiej stronie kogoś, kto czeka, więc będzie mi łatwiej tam przyjść. Wierzę całym sercem w mnóstwo opowieści osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Bardzo zbieżne są te wrażenia, te opowiadania. Więc ja już jestem w zasadnie spokojna, że tata na mnie czeka w razie czego. Mam nadzieję, że znalazł fajną łąkę z huśtawką. A jak go kiedyś zobaczę, to się tak ucieszę! Będę biegła z całych sił. I powiem mu, że jestem wdzięczna, że mi zostawił swój talent, piękne geny wrażliwości na muzykę. Że miałam go bardzo mało, ale był bardzo dobry dla mnie, chociaż było go tak mało... Ale przecież mieszka we mnie, w moich genach, w mojej krwi. Zawsze, kiedy dotykam muzyki, też jest w tej muzyce. Przecież po nim mam ten talent" - oświadczyła.

RadioZET.pl/AS