Zamknij

Edyta Górniak sprzecza się z ekspertem o szczepionki. "Nie mam gwarancji, czy przeżyję"

27.11.2020 12:59
Edyta Górniak
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Edyta Górniak kilka tygodni temu wywołała prawdziwą burzę. Teraz diwa gościła w programie Polsatu, gdzie posprzeczała się z były Głównym Inspektorem Sanitarnym o szczepionki. Jak zaznaczyła, nie da się zaszczepić, bo boi się o swoje życie.

Edyta Górniak w jednym z niedawnych materiałów skomentowała temat pandemii. Jak twierdzi, jej słowa zostały zmanipulowane w mediach, które przekazywały, jakoby miała ona stwierdzić, że w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Komunikat ten błyskawicznie rozszedł się w sieci. Dotarł m.in. do byłego Głównego Inspektora Sanitarnego, Marka Posobkiewicza, który sam trafił do szpitala z powodu COVID-19. Inspektor postanowiła nagrać piosenkę, którą skierował do Edyty Górniak. Śpiewał, że nie jest statystą i życzył diwie, by nie musiała jako statystka weryfikować swoich słów.

Teraz Edyta Górniak oraz Marek Posobkiewicz byli gośćmi programu "Gość Wydarzeń" w telewizji Polsat.

Zobacz także: Edyta Górniak wróciła na Instagram. Zaprzeczyła własnym słowom? "Oczywiście, że wirus jest"

Edyta Górniak sprzecza się o szczepionki. "Nie mam gwarancji, że nie przeżyję"

Edyta Górniak, która wypowiedziała się jako pierwsza, odniosła się najpierw do tego, że jej słowa zostały zmanipulowane.

"Zdumiona byłam, jak te moja słowa zostały zmanipulowane. Jakby po czyjejś myśli było to, żeby je zmanipulować [...]. Może te wątki okazały się dla kogoś zbyt trudne. Trudno mi było odnieść do tego, obserwowałam to i czekałam, kiedy ludzie uświadomią sobie, że to jest absurd, że nikt tego nie mógł czegoś takiego powiedzieć. To zostało zmanipulowane, wyciągnięte z kontekstu, został ukierunkowany sposób rozumienia moich słów, co świadczy o tym, że ludziom można wmówić każdy absurd" - tłumaczyła piosenkarka. Zaznaczyła, że nie ma żalu do ludzi, tylko do osób, które jej słowa wyrwały z kontekstu.

W dalszych słowach Górniak dodała, że wie, że na całym świecie ludzie chorują. Mimo to, nie zgadzała się z rozmówcą. Kiedy Posobkiewicz wyjaśnił, dlaczego mamy do czynienia z pandemią, diwa zakwestionowała to, wyrażając pogląd, żeskoro 99 procent ludzi na świecie jest zdrowych, do pandemia jest sprawą dyskusyjną.

"Jeśli 99% osób na świecie jest zdrowych, to ja bym poddała do dyskusji to, że mamy do czynienia z pandemią [...] Po drugie, zakładanie tego, że umrze dużo osób, jest negatywny podejściem [...] Pan, jako doktor, może zrzucić chorobę na stres [...] W tym roku ten stres został pomnożony do maksimum i dlatego tak mocno chorujemy. To, że nikt nas nie chroni pod względem psychologicznym, to jest katastrofa. Jesteśmy świadkami rozpadu świata. A te statystki powodują, że ludzie faktycznie mogą przyjąć to za prawdę" - tłumaczyła.

Były inspektor zgodził się z piosenkarką, że rzeczywiście stres nie działa w tym przypadku dobrze, jednak zaznaczył, że pandemię trzeba po prostu przejść i choć większość przejdzie zakażenie bezobjawowo, wiele osób przejdzie ją ciężko.

Edyta Górniak zauważyła, że chodzi tu o indywidualne cechy każdego człowieka i w ten sposób odniosła to do poruszonego tematu szczepień.

"Pan doktor powiedział, że każdy organizm jest indywidualny. Tak samo każdy organizm indywidualnie może reagować po szczepionce. Jeśli ktoś ją przyjmie i nastąpi reakcja śmiertelna, to będą tragedie. Ja nikogo nie namawiam do tego, aby brał szczepionki albo ich nie brał. Ja nie przyjmę takich szczepionek, dlatego że nikt nie daje mi gwarancji, czy przeżyję. Nie ma 100% pewności. Nie zmienię swojego stanowiska. Jeśli będę się musiała wyprowadzić z Polski, to to zrobię i zabiorę dziecko. Szkoda, bo mój syn jest wielkim patriotą, jest w szkole wojskowej. Ale nie zgodzę się na to, aby ktokolwiek aplikował coś w moje ciało, co jest niezbadane" - zakończyła.

Słysząc te słowa Posobkiewicz próbował zaprosić piosenkarkę na kawę, bo być może wtedy da się przekonać jego argumentom.

RadioZET.pl/AS