Zamknij

Ewa Błaszczyk zbulwersowana sprawą Polaka z Plymouth. Mówi o "biernej eutanazji w majestacie prawa"

27.01.2021 11:17
Ewa Błaszczyk
fot. Mateusz Jagielski/East News

Ewa Błaszczyk, aktorka i założycielka kliniki "Budzik", skomentowała śmierć Polaka w śpiączce, który zmarł w brytyjskim szpitalu. Aktorka jest głęboko poruszona tym, co się stało. Jej zdaniem sytuacja nosi znamiona bestialstwa. 

Nie żyje Polak, który w ciężkim stanie trafił szpitala w brytyjskim Plymouth. Mężczyzna 6 listopada doznał rozległego zawału. Jego serce stanęło na 45 minut, w wyniku czego doszło do niedotlenienia mózgu. Lekarze nie dawali mu szans. Sąd przychylił się do decyzji o odłączeniu pacjenta od aparatury wspomagającej oddychanie. Zgodziła się na to żona oraz dzieci pana Sławomira. Matka i siostra były jednak przeciwne i domagały się przetransportowania mężczyzny do Polski. Lekarze odmawiali, argumentując, że pacjent nie przeżyłby podróży. Pan Sławomir został po raz kolejny odłączony od aparatury 17 stycznia, a dziewięć dni później zmarł. 

Brytyjski sąd nie zgodził się na dostęp konsula RP do Polaka w śpiączce

Ewa Błaszczyk komentuje śmierć Polaka w Plymouth

Sprawie przyglądała się Ewa Błaszczyk. Aktorka jest założycielką Fundacji "Akogo?" i Kliniki Neurorehabilitacyjnej "Budzik", pomagającym osobom z ciężkimi urazami mózgu. Sama od lat walczy o córkę Olę, która w 2000 roku zakrztusiła się tabletką i zapadła w śpiączkę. W jej placówkach przebywają również pacjenci tacy jak pan Sławomir, którego brytyjscy lekarze odłączyli od aparatury podtrzymującej życie. Zdaniem aktorki w Plymouth doszło do "biernej eutanazji w majestacie prawa". 

Mam za mało danych, żeby oceniać, kto zawinił w tej sytuacji. Natomiast wydaje mi się bestialskim to, co się stało wydarzyło. Uważam, że jest to po prostu bierna eutanazja w majestacie prawa - powiedziała Ewa Błaszczyk w rozmowie z "Faktem".

Przedtem Klinika "Budzik" oferowała pomoc w terapii pana Sławomira. Ewa Błaszczyk jest przekonana, że w sprawie zabrakło dobrej woli osób podejmujących decyzję w brytyjskim szpitalu.

My mamy takich pacjentów. Panu Sławomirowi odebrano szansę do życia. My takich pacjentów mamy i w "Budziku" dziecięcym się wybudziło 78 osób, a w dorosłym w Olsztynie 27. I tutaj właściwie się kończy mój komentarz w tej sprawie. W tej chwili na świecie toczy się walka pomiędzy grupą, która chce eutanazji i to będzie narastać - podkreśliła. 

Zdaniem Błaszczyk polska strona zrobiła wszystko, co mogła. Aktorka nie chce oceniać decyzji żony, która zgodziła się na przerwanie uporczywej terapii. 

Ewa Błaszczyk w Radiu ZET o nowych metodach leczenia chorób mózgu