Zamknij

Ewa Chodakowska komentuje aferę z fotografem. "Moje zasięgi są warte całkiem sporo"

Patrycja Chudolińska
03.03.2020 20:53
Ewa Chodakowska
fot. Instagram/@chodakowskaewa

Ewa Chodakowska po raz kolejny znalazła się w centrum zainteresowania mediów i internautów. Trenerka chciała zatrudnić fotografa na urodziny siostrzenicy w ramach barteru. W zamian za usługi oferowała m.in. oznaczenie w relacji oraz na zdjęciu w mediach społecznościowych.

Ewa Chodakowska poszukuje fotografa za "komunikację w social media"

Ewa Chodakowska rozpętała burzę w internecie. Trenerka zajmuje się organizacją imprezy urodzinowej dla swojej siostrzenicy, Vanessy. Niedawno rozpoczęła poszukiwania fotografa, który wykonałby zdjęcia na imprezie. Celebrytka zdecydowała się jednak na nietypową formę współpracy i zamiast klasycznego wynagrodzenia zaproponowała barter.

- Barter za komunikację w social media, tj. insta story na Instagramie z oznaczeniem Pana firmy w relacjach z wydarzenia, jak i w postach na profilu Ewy na Instagramie. Posiada 1,7 mln followersów, co przełoży się z pewnością na zasięgi. Jestem pewna, że o tej imprezie będzie mówiło całe Podkarpacie, jak i wszystkie social media - czytamy w ofercie, która została wysłana do jednego z fotografów.

Na profilu facebookowym Fototanio pojawił się mocny komentarz, który krytykuje zachowanie gwiazdy.

- Dożyliśmy czasów, kiedy milionerzy ustami swoich współpracowników błagają o pracowanie dla nich za darmo, zamiast normalnie, cywilizowanie zapłacić za czyjąś pracę. Proszą nie tylko o usługi dla siebie, ale także dla swojej rodziny. Wszelkim celebrytom przypominamy, że podpisanie autora to nie łaska lub barter, ale PRAWNY OBOWIĄZEK - czytamy.

Oferta Ewy Chodakowskiej nie spodobała się wielu internautom, którzy komentowali aferę w mediach społecznościowych, w tym na Instagramie trenerki.

Ewa Chodakowska komentuje aferę z fotografem

W poniedziałek sprawę z fotografem skomentowała menadżerka gwiazdy. Teraz sama Ewa Chodakowska postanowiła wytłumaczyć, co kierowało nią przy proponowaniu takiej współpracy. Trenerka czuje się atakowana i podkreśla, że oznaczenia na jej Instagramie są naprawdę dużo warte.

- Wymiana, wymiana. Na obopólnych zasadach. Symbioza. Czy te pojęcia coś ci mówią? Innymi słowy - BARTER. W dobie social mediów to STANDARD (...) Każdy produkt, każda firma, każda osoba, która pojawia się u mnie na ścianie profilu, korzysta z moich zasięgów i tym samym promuje siebie lub swoją usługę. Jeśli podejmuje się takiej współpracy, to za każdym razem wartość moich działań promocyjnych znacznie przewyższa wartość usługi czy samego produktu.

Co więcej? Od wczoraj jestem zasypywana propozycjami współpracy barterowej. To jak jest?! Od półtora miesiąca trwa festiwal hejtu na moją osobę. Mówiłam, że tak będzie. Mój kortyzol już dawno przekroczył bezpieczne limity. Na dodatek jestem z mężem on/off w szpitalu. Dlatego, przyznaję, że jestem trochę odcięta od internetu, zaglądam tu tylko po to, żeby wrzucić post i wracam do męża. Skala hejtu, jaka wylewa się ostatnio na mnie, jest odczuwalna. Każdy może rzucić kamieniem. A rzucają sami święci?

Ludzie. Mam prawo do barteru takie samo jak każda inna osoba pracująca w social mediach. Z 365 dni w roku, wrzucając dziennie po kilka postów, takich postów barterowych znajdziesz tu zaledwie kilka. Żeby było jasne! Rocznie płacę kilka milionów złotych swoim partnerom, wspólnikom, pracownikom, produkcjom itd. Gdybym się nie rozliczała, już dawno wszystkie media powiesiłby na mnie psy. Natomiast jeśli z takiej bzdury: "Chodakowska umawia się na barter", robi się aferę na skalę gwałtu, to ja się czuję ofiarą! Hejt to przemoc. Każdy - na hura - kto mnie "nie trawi" może rzucić kamieniem. Kamieniowanie opanowane do perfekcji. Szkoda, że rzucają ci, którym do skrzydeł i aureoli jest bardzo daleko! Przepraszam, że dopiero teraz pisze, ale mam ważniejsze rzeczy na głowie - komentuje sprawę Ewa Chodakowska.

Większość fanek pozytywnie odebrała tłumaczenie Ewy Chodakowskiej. Na profilu trenerki nie brakuje jednak i tych, którzy nie zgadzają się z jej długim wpisem.

- Ewa, urządzasz imprezę prywatną dla nastolatki... Nie możesz po prostu zapłacić za imprezę siostrzenicy i nikogo nie oznaczać lub oznaczyć, bo po prostu produkt przypadł ci do gustu?

- Porównanie takiego mini zamieszania do gwałtu jest obrzydliwe. Jak pani nie wstyd takie porównania publicznie?

- Jako właściciel małej marki odzieżowej już wiem, że barter czy wymiana są dla mnie jako przedsiębiorcy bardzo niekorzystne bo ja daję produkt, za który płacę prawdziwymi pieniędzmi, często ciężko zarobionymi a ktoś daje mi w zamian tylko zdjęcie, którego zrobienie nie kosztowało go praktycznie nic. To nie fair dla twórców czy wytwórców jakiś produktów bo my wkładamy w to pracę, serce, inwestujemy pieniądze a osoba korzystająca z barteru nie zawsze się nawet wywiązuje ze współpracy! Co mi po lajkach i serduszkach, gdy trzeba mieć na czynsz, na ZUS i na nową kolekcję. W wielu przypadkach taka wymiana ciuch za zdjęcie nie przynosi żadnych korzyści zwiększenia sprzedaży, a przecież o to tu chodzi! Piszę to z własnego doświadczenia oraz rozmów z innymi właścicielami marek odzieżowych. Ewo, przestań się znów wybielać i tak strasznie psuć umysły tych biednych twoich fanek! Jak chcesz fotografa, to go wynajmij i mu zapłać, a nie skąpisz grosza.

- Proponowanie barteru zamiast zapłaty przez osobę o Pani pozycji to poniżanie tych osób, którym się to proponuje. Dlaczego po prostu nie zapłaci Pani uczciwie za zlecenie? W tej formie to amator fotograf może zaproponować współpracę amatorce modelce, aby oboje mieli lepsze portfolio i nabrali doświadczenia. A pracującego w zawodzie człowieka interesuje realny pieniądz, za który kupi sprzęt, zapłaci podatki i ZUS, i jeżeli zechce część przeznaczy na promocję/marketing - komentują internauci.

Kto ma rację w tym sporze?

RadioZET.pl/PCh