Zamknij

Ewa Farna o atakach na jej wygląd: "Wyglądasz jak dwa tiry, ponton z ośmioma brodami"

16.07.2021 08:15
Ewa Farna
fot. Viphoto/ East News

Ewa Farna w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" zdradziła, z jakimi komentarzami musiała się mierzyć, gdy przybrała na wadze. Gwiazda ataki na jej wygląd nazwała cyberprzemocą.

Ewa Farna chętnie promuje ciałopozytywność. Gwiazda akceptuje swoje ciało, choć niejednokrotnie musiała mierzyć się z komentarzami dotyczącymi jej wyglądu.

"Ataki na moją wagę były tak agresywne, że uważam, iż nazwanie tego cyberprzemocą było uzasadnione. Te komentarze zaczęły dawać mi się we znaki, myślałam, że coś ze mną jest nie tak. (...) W najbardziej wrażliwym momencie życia czytałam, że wyglądam jak dwa tiry, jestem pontonem z ośmioma brodami... Wielokrotnie zastanawiałam się, czy ci, którzy wymyślają te straszne, krzywdzące nagłówki, zdają sobie sprawę, że po drugiej stronie jest żywy, myślący i czujący człowiek. Byłam nastolatką, moje ciało maksymalnie się zmieniało, przeistaczało z dziewczynki w kobietę, rosły mi piersi, tyłek, musiałam od nowa budować relację ze sobą i swoim wyglądem" - powiedziała Ewa Farna w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Ewa Farna o atakach na jej wygląd: "Wyglądasz jak dwa tiry, ponton z ośmioma brodami"

Farna podkreśliła, że w okresie ciąży przyszła do niej pełna akceptacja swojego ciała.

"Ona nauczyła mnie ogromnego szacunku do ciała. Dziękowałam za to, jakie jest, że jest zdrowe, i przepraszałam, że kiedykolwiek mogło mi wpaść do głowy, żeby w nie zwątpić, bo inni mówili, że nie jest idealne. Powiedziałam: "Sorry, ciało, jesteś zarąbiste takie, jakie jesteś, i ja cię kocham". Zrozumiałam też, że tylko jeśli je pokocham, będę umiała o nie dobrze zadbać" - powiedziała Farna.

Choć Farna jest fanką ciałopozytywności, zaznacza, że trzeba umieć oddzielić ruch body positive od choroby.

"Byłam pokazywana w gazecie jako ta, która promuje niezdrowy tryb życia, bo jest gruba. A obok mnie pokazano szczupłą modelkę. Tyle że my się znałyśmy, wiem, że jadła strasznie niezdrowo, nie wysypiała się i strasznie dużo paliła. Mój przyjaciel bardzo schudł, wszyscy mu mówili, że super wygląda, pytali, co robi, czy chodzi na siłownię, jaką stosuje dietę. A on był chory, miał raka. Trzeba sobie uświadomić, że zdrowie nie zawsze jest definiowane przez szczupłość" - podkreśliła Ewa Farna.

Artystka zdradziła też, że bardzo dba o to, aby jej fotografie w sesjach zdjęciowych nie były nadmiernie wyretuszowane.

" Nie zgadzam się (...) na poprawianie rysów twarzy, zwężanie talii czy robienie jeszcze czegoś innego, co powoduje, że mój wizerunek przestaje mieć cokolwiek wspólnego z tym, jak wyglądam naprawdę - stwierdziła wokalistka. Przyznała, że czasami padają takie propozycje ze strony ekipy wykonującej sesję zdjęciową. - Co jakiś czas słyszę: "Zrobimy ci dobrze", ale dopóki ktoś nie przesadzi, nie nastawiam się źle. Interweniuję, jeżeli jestem tak poprawiona, że nie poznaję siebie, mam na brzuchu kaloryfer albo brakuje mi nogi" - podkreśliła.

Prywatnie Ewa Farna jest szczęśliwą żoną Martina Chobota i mamą dwuletniego synka Artura.

"Sprowadzenie na świat małej istoty sprawiło, że musiałam stać się bardziej odpowiedzialna, bo nie opiekuję się już tylko sobą. Poczułam swoją kobiecość. Wiem, że do tego nie trzeba zostać matką, ale ja zawsze wiedziałam, że chcę mieć rodzinę, dziecko. Teraz jest super, bo czuję, jakbym jeszcze raz przeżywała swoje życie. To bardzo ciekawa podróż. Dużo się zmieniło, ale na lepsze. Mam mniej wolnego czasu, ale czuję, że bardziej wartościowo go wykorzystuję. Czuję, że jestem w dobrym miejscu" - powiedziała Farna.