Zamknij

Agnieszka Kotońska z „Gogglebox” pokazała ślubne zdjęcie. Suknia powala, a męża trudno rozpoznać

14.01.2022 10:29
Agnieszka Kotońska Gogglebox
fot. Screen Instagram agnieszkakotonska

Agnieszka Kotońska z programu „Gogglebox” lubi uchylać rąbka tajemnicy i od czasu do czasu serwuje fanom zdjęcia sprzed kilku czy też kilkunastu lat. Za każdym razem sypią się komentarze dotyczące metamorfozy celebrytki. Tym razem pokusiła się o opublikowanie zdjęcia ślubnego. Jej suknia jest zjawiskowa, a męża trudno rozpoznać.

Agnieszka Kotońska i Artur Kotoński z „Gogglebox” to jedne z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd programu. Uczestniczka wywołała spore poruszenie, kiedy w zeszłym roku udzieliła ostrego wywiadu o trudnościach swojej przemiany. Schudła prawie 30 kg.

Zobacz także:  Agnieszka Kotońska z "Gogglebox" ruszyła na pomoc 6-letniej dziewczynce. "Wszyscy płakaliśmy"

Gogglebox: Agnieszka Kotońska pokazała ślubne zdjęcie

Agnieszka Kotońska zorganizowała na Instagramie Q&A – wśród licznych pytań pojawiła się prośba o pokazanie ślubnego zdjęcia. Fani mogli ujrzeć małżonków patrzących się na siebie z czułością w towarzystwie świadków.

Ślub odbył się 5 sierpnia 1995 roku. Agnieszka Kotońska w tym wyjątkowym dniu brylowała w modnej jak na tamte czasy koronkowo-tiulowej sukni. W oczy rzucają się mocno bufiaste rękawy oraz „księżniczkowy” dół.

Całości dopełniały rękawiczki, naszyjnik oraz ozdoba do włosów wykonana ze sztucznych kwiatów i perełek. Z kolei Artur Kotoński jest nie do poznania – po wąsie oraz bujnej czuprynie dziś nie ma już śladu.

Agnieszka Kotońska
fot. Screen Instagram agnieszkakotonska

Agnieszka Kotońska ostro o swojej diecie. Płakała w poduszkę, wstydziła się iść na siłownię

Gwiazda „Gogglebox” w zeszłym roku opublikowała osobisty wpis, w którym opisuje swoje zmagania o lepszą sylwetkę. Agnieszka Kotońska ze szczerością przyznała, że zaliczyła kilka upadków, a wyrzeczenia, które nazwała wręcz poświęceniem, sprawiały jej ogromne trudności.

- Moja przemiana - metamorfoza okupiona była czasem płaczem w poduszkę. Wtedy, kiedy wszyscy imprezowali, jedli i pili, ja wyciskałam siódme poty na bieżni. Nie, że musiałam, ale chciałam. Nawet nie macie pojęcia, ile razy chciałam to wszystko rzucić. Szczerze, miałam dwa potknięcia, mówiłam, że już więcej nie dam rady, że już nie chcę, ale szybko wracałam do starych zdjęć i od razu w głowie zapalała się zielona lampka do działania – pisała Agnieszka Kotońska.

- Ruszyć tyłek z kanapy po tylu latach było naprawdę ciężko, każdy trening, jak to w ogóle było można nazwać treningiem, to totalna porażka. Ćwiczyłam w domu, bo wstyd nie pozwalał mi wyjść na siłownię. Już nie wspomnę o tym zdrowym gotowaniu na samym początku, szczerze wszystko stało mi w gardle i nic nie smakowało, na wodę miałam wodowstręt – kontynuowała.