Zamknij

Grób Kory już tak nie wygląda. Zniknął obraz i karmnik dla wiewiórek

15.07.2020 11:04
grób Kory
fot. Mariusz Grzelak/REPORTER/East News Piotr Molecki/East News

Grób Kory na Wojskowych Powązkach w Warszawie przeszedł w ostatnim czasie spore zmiany. Z płyty zniknęły liczne kwiaty oraz znicze, a także duży obraz przedstawiający wokalistkę Maanamu. Pojawiła się za to nietypowa rzeźba.

Grób Kory był jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Artystka zmarła dwa lata temu w swoim mieszkaniu w Bliżowie na Roztoczu. Jej pogrzeb odbył się 8 sierpnia 2018 roku - od tamtej pory nagrobek zdobiły kwiaty, kolorowe znicze, portret wokalistki oraz specjalnie przygotowany karmnik dla wiewiórek. Teraz jednak sporo się zmieniło. Kamil Sipowicz w rozmowie z "Faktem" zdradził, dlaczego grób Kory został zmieniony.

- Pomysł na zmiany grobu był mój. Poprzedni wygląd był tymczasowy. Instalacja była zbyt wrażliwa na pogodę. Tam był metal, to już rdzewiało, psuło się. Niewygodne było też do sprzątania, a także niebezpieczne, bo ludzie tam chodzili, a to się mogło zapaść. Zdecydowałem się na zmiany również ze względów bezpieczeństwa - przyznał mąż wokalistki.

Zobacz także: Mural Kory w Warszawie zdewastowany. Został pomazany [ZDJĘCIE]

Grób Kory na Powązkach. Na płycie pojawiła się rzeźba i napis

Grób Kory jest teraz zdecydowanie mniej kolorowy. Jego głównym elementem jest teraz rzeźba Moniki Osieckiej przedstawiające kobietę. Na pomniku znalazł się także podpis Kory, data urodzenia oraz znak nieskończoności - w miejscu daty śmierci.

-  To jest solidna piękna rzeźba kobiety, symbol. To nie jest Kora, ale to jest kobieta. Rzeźba metalowa do tego czerwony żyłowany granit bardzo piękny, dookoła żwir, jeszcze kwiaty będziemy sadzić. Najważniejsze, że została zrobiona - wyjaśnia Kamil Sipowicz.

Porter Kory został przewieziony na łąkę na Roztoczu. Na grób nie powróci także karmnik wiewiórek - okazuje się, że został usunięty przede wszystkim ze względów higienicznych i sanitarnych. Kamil Sipowicz podkreślił jednak w rozmowie z "Faktem", że przez jakiś czas wiewiórki będą wracały na miejsce pochówku Kory, bo zapamiętały to miejsce. Mimo upływu dwóch lat od śmierci artystki, jej grób regularnie odwiedzają także jej fani.

- Jak ja jestem tam kilka razy w miesiącu, to zawsze ktoś przy grobie jest, tak było nawet w czasach, gdy był zupełnie pusty cmentarz, a u Kory ludzie byli - zdradził Sipowicz.