Zamknij

Halina Mlynkova wyprowadziła się od męża. Leszek Wronka skrytykował ją w piosence? [WIDEO]

17.09.2020 17:26
Halinka Mlynkova
fot. Tadeusz Wypych/REPORTER/ EAST NEWS

Halina Mlynkova i jej mąż, Leszek Wronka, przeżywają kryzys. Według medialnych doniesień wokalistka wyprowadziła się od partnera. Muzyk wydał nowy singiel, który zdaniem wielu osób tekstowo nawiązuje do związku z Haliną w niezbyt pozytywny sposób. Czyżby tak mężczyzna chciał opowiedzieć o nieudanej relacji?

Halina Mlynkova przed laty była jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek. Ogromną popularność zyskała jako wokalistka zespołu Brathanki, z którym wylansowała takie przeboje jak "Czerwone korale" czy "Siebie dam po ślubie", nucone przez całą Polskę. Debiutancki album grupy uzyskał status poczwórnej platynowej płyty, a Mlynkova wstępowała na największych krajowych scenach. Z grupą rozstała się w 2003 roku po pięciu latach współpracy i rozpoczęła karierę solową. Współprowadziła program "The Voice od Poland", była także trenerką w "Bitwie na głosy". Próbowała także tanecznych sił na parkiecie "Tańca z gwiazdami".

Prywatnie Halina od 2015 roku jest żoną producenta i muzyka Leszka Wronkę. Niestety, od dłuższego czasu mówi się o kryzysie w ich związku. W mediach mówiło się o tym, że wokalistka wyprowadziła się od męża i myśli o rozwodzie. Najnowszy singiel wydany przez Wronkę zdaje się potwierdzać rozstanie, bowiem muzyk w tekście zawarł wiele gorzkich słów dotyczących kobiety, która przez fanów została skojarzona z artystką.

 Halina Mlynkova pokazała zdjęcie syna. Fani:"Skóra zdjęta z ojca"

Halina Mlynkova zaatakowana przez męża?. Leszek Wronka wydał niejednoznaczny singiel

W tekście singla "Kochałaś na niby", zdaniem części internautów, muzyk w jasny sposób zwraca się do Haliny Mlynkovej i wymienia rzeczy, które miały wpływ na zakończenie ich związku. Jeśli to prawda, to Leszek ma byłej ukochanej sporo do zarzucenia.

- „Przysięgam ci”, przed ludźmi, przed Bogiem zabrzmiało. „Obiecuję ci” okazało się, że to tak mało. Kochałaś na niby, mówiłaś „będziemy na zawsze szczęśliwi”. Mieliśmy żyć razem, kochałem naiwny, wierzyłem zbyt długo. Ta miłość na niby nie trwała aż do śmierci (...) Miało być super, bo fajnie mieć wszystko, karierę, willę, może jeszcze dziecko. Cały czas uśmiech, pozy, makijaże, po co ci flesze? W końcu już kojarzę. Chyba nawet chwilę chciałaś być ze mną, ale byłaś gwiazdą, po prostu, nie żoną. Odeszłaś, zabrałaś dwie lampy, fotel. Wspólne marzenia zamieniłaś na hotel - słyszymy. 

Myślicie, że naprawdę mowa o Mlynkovej?