Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Kamil Nosel, Marcin Łukasik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Hanna Lis o chorobie i bólu: „Byłam leczona opioidami”

20.11.2018 14:33

Hanna Lis opowiedziała o swoich zmaganiach z endometriozą. Jak zdradziła, lekarze byli bezradni, a ona odbyła nawet kurację opioidami. Na szczęście dziś jest zdrowa, ale swoimi przeżyciami podzieliła się z internautami.

Hanna Lis fot. Instagram

Hanna Lis od czasu, kiedy zniknęła z telewizji, jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Pokazuje tam, jak wygląda jej życie, czym się pasjonuje i co ją porusza. Często zabiera głos w ważnych dla niej sprawach. Niedawno skrytykowała projekt ograniczający dostęp do in vitro. Teraz w odniesieniu do tamtego tematu opisała swoje wieloletnie zmagania z podstępną chorobą. W swoim długim wpisie opowiedziała o trudach życia z endometriozą, chorobą, na którą cierpi wiele kobiet, która jest przyczyną niewyobrażalnego bólu i często uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Hanna Lis o endometriozie

Endometrioza: źródło bólu i problemów z płodnością. Czy endometriozę można leczyć?

„Dziś przykre słowo na »E«. ENDOMETRIOZA. Przy okazji mojego postu o in vitro, dostałam od Was mnóstwo wiadomości. Od Was, wspaniałych dziewczyn toczących nierówną walkę z ENDO. Gdy kilka lat temu wzięłam udział w programie, w którym opowiedziałam o swojej blisko 20-letniej walce z chorobą, gratulowano mi, że »przyznałam się« do ENDO. Jakby to było coś wstydliwego?” – zaczęła Hanna Lis. „Do niczego się nie »przyznałam«, bo choroba to żaden wstyd. Na ENDO cierpi około 10 procent populacji kobiet. Czyli mniej więcej 300 milionów (!) na świecie. A jednak pozostaje jedną z najrzadziej diagnozowanych i leczonych” – napisała.

Jak informuje, jej symptomy były bardzo wyraźne. Niestety, dokąd była nastolatką, lekarze bagatelizowali jej skargi na stan zdrowia i podawali jej opioidy.

„Leczyli mnie opioidami”

„Ja miałam oczywiste symptomy odkąd skończyłam 16 lat, ale lekarze koncertowo je bagatelizowali. Bywało, że »leczyli« zastrzykami z opioidów, żebym mogła przetrwać »te dni«. Wybitny ginekolog nie zareagował, gdy kolejna, ciąża, okazała się nierówną walką z własnym organizmem. Dopiero, gdy po drugim cesarskim cięciu pojawiły się, trzymając się terminologii lekarskiej, »zmiany lite«, ktoś wreszcie wpadł na to, że to może być endometrioza. I dalej nic. »Nie będziemy oszpecać pięknego brzuszka, to nic groźnego«, powiedział lekarz zapytany, czy nie można tego po prostu wyciąć. Wiec męczyłam się przez kolejnych kilka lat. Ból rano, ból wieczorem, ból w nocy. Kiedy wreszcie wzięto mnie na stół, było już za późno na laparoskopię. Operacja, w pełnej narkozie, trwała blisko 3 godziny. A rekonwalescencja po niej 2 miesiące. Bo ktoś kiedyś pokpił sprawę. Dziś jestem zdrowa. Od 10 lat żyje bez bólu. Miałam też fenomenalne szczęście, ze choroba nie odebrała mi szansy na macierzyństwo” – zdradziła i zaapelowała do internautek.

„Dziewczyny: świadomość ENDO, nawet wśród lekarzy jest żenująco niska. Nie dajcie się zbyć. Pytajcie, naciskajcie, nalegajcie na badania. Mamy: nie dajcie sobie wmówić, ze to normalne, kiedy Wasza nastoletnia córka wyje z bólu! Że »tak ma być« i że »to minie« z wiekiem. Walczmy o swoje zdrowie!”.

RadioZET.pl/SA

Oceń