Zamknij

Hotel Paradise: dramatyczna przeszłość Soni. To dlatego tak często płacze

23.09.2020 14:55
Sonia z "Hotel Paradise 2"
fot. materiały prasowe TVN

Sonia z "Hotel Paradise 2" podzieliła się smutnym wyznaniem na temat swojej przeszłości. Okazuje się, że 20-letnia uczestniczka ma za sobą trudne przeżycia. Sonia opowiedziała o swoich porażkach i chorobie mamy. 

"Hotel Paradise" wrócił na antenę TVN7 po krótkiej przerwie. Druga edycja randkowego reality show z Klaudią El Dursi w roli prowadzącej zdążyła już wzbudzić kontrowersje. Szerokim echem odbiły się ekscesy uczestników, w skandaliczne zachowanie Łukasza i gorąca sesja Julii. Nie brakuje także wzruszających momentów. W jednym z odcinków widzowie mieli okazję poznać historię 20-letniej Sonii. Uczestniczka opowiedziała o swojej przeszłości, jak się okazuje - bolesnej i pełnej dramatycznych przeżyć, które do dziś wywołują u niej łzy. 

Sonia Szklanowska jest najmłodszą uczestniczką drugiej edycji programu "Hotel Paradise". Pochodzi z Bydgoszczy, gdzie prowadzi własny salon kosmetyczny. Jest fanką windsurfingu i czekolady. Niedawno rozstała się z narzeczonym, z którym planowała ślub. Liczy, że na Bali uda jej się poznać mężczyznę, który będzie dla niej silnym oparciem. Sonia jest bowiem delikatna i bardzo wrażliwa. W programie często nie kryje emocji i płacze przed kamerami. Jak się okazuje, nie jest to jedynie wynik napiętej atmosfery w show. 20-letnia uczestniczka wyznała, że zmaga się z traumatycznymi doświadczeniami. 

Hotel Paradise: nowy uczestnik bez ogródek o sobie: "Jestem hipokrytą i egoistą"

Hotel Paradise 2: Sonia zwierzyła się z traumatycznej przeszłości 

Sonia zwierzyła się ze swojej przeszłości w rozmowie z uczestnikami.

To, że ciągle płaczę, wynika z tego, że wciąż zastanawiam nad tym, dlaczego ja ciągle dostaje po d***ie - wyjaśniła. - Ja nigdy nie miałam łatwo, nawet do jak się dostałam do tego programu to kuzynki nie dowierzały. W szkole podstawowej próbowałam brać udział w różnych festiwalach muzycznych. Zawsze mówili, że "Sonia ma parcie na szkło". Nigdy nie było to docenione u mnie w rodzinie. Zawsze byłam "ą, ę". Tylko dziadek we mnie wierzył - wspominała w programie ocierając łzy. 

Dziewczyna zawsze mogła liczyć na wsparcie ukochanego dziadka, ale straciła go dwa lata temu. 

W 2018 roku w walentynki pojechałam z mamą i tatą na onkologię, bo moja mama miała podejrzenie raka. Weszła do lekarza, a mój tata otrzymał wtedy telefon, że mój dziadek nie żyje. Ja się domyśliłam tylko po tym, że mojemu tacie poleciały łzy - opowiadała. 

Jak tylko jedno się skończyło, a jego walka była bardzo długa, to moja mama wyszła we łzach i okazało się, że też ma nowotwór. Modliłam się w tej kaplicy na onkologii i mówiłam: "Panie Boże, zabrałeś mi najważniejszego człowieka, czyli mojego dziadka, który nigdy nie zwątpił. Nawet rodzice nie mieli czegoś takiego. Zabrałeś mi go, a on mi dawał mega motywację, jeżeli zabierzesz mi jeszcze teraz mamę, to ja już w tym świecie zginę" - mówiła przez łzy Sonia. 

Opowieść Sonii wzruszył uczestników oraz widzów. W komentarzach nie brakuje jednak negatywnych opinii, że uczestniczka jest rozchwiana emocjonalnie i nie radzi sobie z własną psychiką. 

Otworzyć to by się mogła przed specjalistą - radzą internauci. 

Nie da się jej oglądać... To nie są "Trudne sprawy”. Chyba pomyliła program.

Na jej nieszczęście, Sonia żyje w czasach, gdzie o atrakcyjności kobiety nie świadczy delikatność, szczerość i wrażliwość. Żeby być akceptowaną, trzeba być sztuczną suką o kaczym dziobie, której wysokość IQ generuje ilość użytych w zdaniu "ku*ew" - bronią dziewczyny nieliczni fani. 

Posłuchaj podcastu