Zamknij

Hotel Paradise: Przemek wspomina zmarłą mamę: "Przez 11 lat patrzyłem, jak umiera"

09.09.2021 12:14
Przemek z Hotel Paradise
fot. Materiały prasowe

"Hotel Paradise" to program, który w krótkim czasie zaskarbił sobie sympatię widzów. We wtorkowym odcinku nie zabrakło wielu emocji. Przemek rozpłakał się na wizji, gdy opowiadał o mamie i jej chorobie.

"Hotel Paradise" to program TVN, który doczekał się już 4. sezonów. We wtorkowym odcinku, jeden z uczestników - Przemek popłakał się na wizji, gdy opowiadał o swojej mamie. Już na początku tej serii okazało się, że zawodnik MMA i wicemistrz w Polski w kulturystyce niemal wszędzie zabiera ze sobą zdjęcie mamy oraz przyjaciół. Miał je nawet na Zanzibarze, gdzie kręcony jest program. Emocje w pewnym momencie wzięły górę, gdy uczestnik show zaczął opowiadać o zmarłej mamie. Przemkowi łamał się głos i płakał na wizji, gdy opowiadał o jej chorobie.

Zobacz też:  Hotel Paradise: seks "na zgodę" w programie. Krystian i Basia przesadzili?

Hotel Paradise: Przemek wspomina zmarłą mamę: "Przez 11 lat patrzyłem, jak umiera"

"Moja mama miała stwardnienie zanikowe boczne. Przez 11 lat patrzyłem, jak umiera" - mówił Przemek przed kamerami. Zawodnik MMA nie ukrywał, że bardzo tęskni za swoją rodzicielką i nie potrafi sobie wybaczyć tego, że nie był idealnym synem.

"Też dużo osób myśli, że jak kochałem mamę, to byłem wspaniałym dzieckiem, bo się nią opiekowałem, a tak nie było. Nie raz przeze mnie płakała. Mam sobie to za złe strasznie, że nie byłem dobrym synem " - powiedział.

Po tym wyznaniu fani programu postanowili dodać Przemkowi trochę otuchy.

"Bardzo wartościowy chłopak. Ludzie popełniają błędy, ale nie każdy potrafi się do nich przyznać. Jest szczery i bardzo prawdziwy. Aż łezka mi się w oku zakręciła", "szacun, aż sam sobie uroniłem łezkę, miałeś do tego prawo i nieważne, czy przed kamerami, czy nie, Można się wzruszyć, takie coś nie powinno zostać pokazane, "Lubię go za to, że nie wstydzi się swoich uczuć i nie trzyma ich w sobie tylko otwarcie o tym mówi" - pisali fani.