Zamknij

Iga Krefft o depresji. Gwiazda "M jak Miłość" przeżyła dramat. "Zaburzenia akcji serca"

26.07.2021 19:28
Iga Krefft
fot. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER/EAST NEWS

Iga Krefft, doskonale znana widzom serialu "M jak Miłość", nie boi się opowiadać o swoich problemach psychicznych. Aktorka cierpi na depresję i nerwicę, które miały niebagatelny wpływ na jej codzienne funkcjonowanie. 

Iga Krefft to popularna polska aktorka, która zaistniała dzięki roli Kamili, koleżanki Elizy w serialu "Na Wspólnej". Jednak prawdziwą rozpoznawalność zyskała w 2007 roku, kiedy dołączyła do obsady "M jak Miłość". Nieprzerwanie wciela się w postać Uli Mostowiak, jednej z najbardziej charakterystycznych i popularnych bohaterek. Przybrana córka serialowych Hanki i Marka zdobyła dużą sympatię widzów, a Iga wystąpiła w kilku innych produkcjach, między innymi w "Do dzwonka". W 2020 roku mogliśmy oglądać ją w dobrze przyjętym filmie "Sala samobójców. Hejter". Z powodzeniem realizuje się także jako wokalistka, pod pseudonimem Ofelia, w 2019 roku wydała debiutancką płytę, a w 2021 ukazał się jej singiel "Zakochana w bicie (Miranda)".

Krefft nie boi się wypowiadać na trudne tematy związane z jej życiem osobistym. Aktorka od 6 lat choruje na nerwicę z epizodami depresji oraz zaburzenia lękowe. Być może mają one związek z szybkim wejściem do show-biznesu, gwiazda "M jak Miłość" zamieszkała sama w Warszawie. W rozmowie z magazynem "Party" wyczerpująco opowiedziała o tym, jak problemy psychiczne wpływały na jej codzienne funkcjonowanie. Nie ukrywa także, że gdyby wcześniej skorzystała z pomocy specjalistów, wiele rzeczy mogłoby potoczyć się inaczej.

Zobacz także

Iga Krefft o walce z nerwicą i depresją. Gwiazda "M jak Miłość" miała zaburzenia akcji serca

Iga Krefft w wywiadzie nie ukrywała, że na początku ukrywała informację o tym, że ma depresję. W pewien sposób wstydziła się swoich problemów.

- Kiedy dwa lata temu usłyszałam od psychiatry, że mam depresję, było mi potwornie wstyd. Czułam zmęczenie, miałam zaburzenia akcji serca, chciało mi się ciągle spać i płakać. Generalnie całe moje życie wydawało mi się wtedy filmem katastroficznym. (…) Choroba była dla mnie w tamtym momencie oznaką słabości i porażki, dlatego powiedziałam rodzicom: „Błagam, nie mówcie o tym nikomu”. Tylko cztery najbliższe mi osoby wiedziały co, się ze mną dzieje - poinformowała.

Sama aktorka przyznaje, że powinna wcześniej skorzystać z pomocy lekarzy, jednak w tamtym momencie swojej kariery miała inne priorytety,

- Pierwsze objawy pojawiły się po egzaminach do szkoły teatralnej. To był czas ogromnej mobilizacji. Uczyłam się do matury i egzaminów, pracowałam na planie „M jak Miłość” i jeszcze chciałam schudnąć, by pięknie wyglądać, bo przecież mówiło się wtedy, że do warszawskiej akademii Teatralnej przyjmują tylko śliczne dziewczyny.(…) Gdybym już na tamtym etapie trafiła do psychiatry, to pewnie nie miałbym tej cholernej depresji. Bo potrafiłabym o siebie zadbać - oceniła.

Na szczęście sprawy mają się już o wiele lepiej, po dwóch latach leczenia i terapii życie Igi ma układać się bardzo dobrze. Życzymy, by tak pozostało.