Zamknij

Iga Krefft przyznała się do walki z poważną chorobą. Gwiazda "M jak miłość" miała myśli samobójcze

14.06.2021 09:49
Iga Krefft
fot. Mateusz Jagielski/East News

Iga Krefft, zanana jako Ula Mostowiak z "M jak miłość", opowiedziała o swoich zmaganiach z psychiką, gdy kilka lat temu zdiagnozowano u niej nerwicę z epizodami depresji. Aktorka przeszła poważne załamanie nerwowe. - Gdyby nie leczenie, nie wiem, jakby się skończyło - wyznała. 

Iga Krefft to aktorka znana z roli Uli Mostowiak w serialu "M jak miłość". 25-letnia artystka próbuje także zaistnieć w branży muzycznej. W listopadzie 2019 roku wydała swój debiutancki album zatytułowany "Ofelia", które promowały utwory "Tu" i "Zaraz". Iga jest także aktywną użytkowniczką Instagrama. Regularnie zamieszcza na profilu zdjęcia stylizacji oraz nastrojowe portrety, a także dzieli się z internautami relacjami z codziennego życia. 

Niedawno gwiazda "M jak miłość" zaniepokoiła wyglądem na jednym ze zdjęć, ale szybko wyjaśniła przyczynę swojego stanu. Aktorka udała się sama na wakacje do Włoch. Jak tłumaczyła, potrzebowała odpoczynku i wyciszenia. Okazało się, że młoda artystka ma za sobą wyjątkowo trudny czas związany z dolegliwościami natury psychicznej. Krefft od lat zmaga się z zaburzeniami lękowymi oraz nerwicą i epizodami depresji. W chwilach kryzysu przechodziła załamania i miewała najczarniejsze myśli, lecz długo zwlekała z wizytą u specjalisty. Z perspektywy czasu ocenia to jako poważny błąd. 

Filip Chajzer walczy z depresją. Wyznanie gwiazdora DDTVN poruszyło internautów

M jak miłość: Iga Krefft zmaga się z nerwicą i depresją

Iga Krefft opublikowała post na Instagramie, w którym opisała przebieg swojej choroby. 

Sama nie wierzę, że to piszę, ale od dawna chciałam to zrobić, wisiało to nade mną. Piszę to po to, aby osoby, które mają podobne przeżycia wiedziały, że to nie jest jakiś jedyny przypadek na tej planecie, że nie są same, bo mi kiedyś przeczytanie takich słów szalenie pomogło. Od 6 lat choruję na nerwicę z epizodami depresji. Dwa lata temu przeszłam załamanie nerwowe, a o samej depresji dowiedziałam się na tydzień przed rozpoczęciem programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". Było to cholernie trudne wyzwanie i jak wchodziłam na próby, to miałam naprawdę czarne myśli. Gdyby nie leczenie, nie wiem, jakby się skończyło... - wyznała aktorka. 

Przed kamerami starała się trzymać fason, żeby nie narazić się na negatywne komentarze. Cierpiała, ale wstydziła się o tym głośno mówić. 

Może lepiej byłoby, gdybym jednak wtedy o tym powiedziała komuś, bo może uniknęłabym komentarzy w stylu "widza masz zabawić, jego nie obchodzi, że jest ci ciężko" - ocenia po czasie. 

Problemy Igi zaczęły się w liceum i przybrały na sile po egzaminach do szkoły teatralnej. 

Bycie zupełnie samemu w Warszawie (Wiktor wtedy mieszkał na Islandii, rodzina 500 km ode mnie) i przechodzenie depresji, nie mając nawet chwili, aby zadbać o siebie, to piekło. 3, 4 godziny snu, z jednej roboty do drugiej i widmo tego, że jeśli zrezygnuję, to nie dość, że pójdzie na mnie plaga złych opinii, to jeszcze pewnie kary pieniężne, a pieniędzy wtedy nie miałam zbyt wiele... Patowa sytuacja. Ale! Skąd się to wzięło? Ta kulminacja w styczniu 2019? Stąd, że odkąd miałam 19 lat, kiedy zrozumiałam, że coś złego z moim zdrowiem psychicznym się dzieje, nie poszłam do lekarza. Zaczęło się to po egzaminach do szkoły teatralnej. Schudłam, byłam śliczna, a przynajmniej próbowałam (wydawało się, że jak będę chuda, to będę śliczna), bo najbardziej chciałam dostać się do warszawskiej AT, tam przecież przyjmują tylko śliczne dziewczyny, a słyszałam: "do Łodzi masz szansę, bo tam lubią takie dziwne..." - wspomina Krefft, która ostatecznie dostała się do Krakowa. 

Jednej nocy, jadąc pociągiem do Wrocławia, nastąpiła kulminacja, czułam, że jeśli to się nie skończy, to ja skończę ze sobą. Nie dam rady... To mnie zaalarmowało. Zaczęłam czytać następnego dnia o chorobach psychicznych i zadzwoniłam do rodziców z pytaniem, czy mój stan to może być to? Po ponad miesiącu życia w jakimś koszmarze objawy uspokoiły się. Samoczynnie. Nie poszłam do lekarza ani nic i to był błąd - podkreśla serialowa Ula. 

Po czasie względnego spokoju choroba ponownie dała się we znaki. Tym razem zaatakowała ze zdwojoną siłą i spowodowała kompletny rozstrój organizmu. 

Zaburzenia akcji serca, notoryczna senność, dramat z każdej sytuacji, płacz o pierdoły, generalnie moje całe życie stało się jakimś filmem katastroficznym (oczywiście tylko w mojej głowie), a do tego przecież WSZYSTKO JEST SUPER! Mam pracę, kochającego chłopaka, karierę, robię to, co lubię, więc SKĄD, DO CHOLERY, TEN DRAMAT??? Stąd, że przez tyle lat wypierałam chorobę, która wcale nie zmniejszała się, tylko rosła w siłę. Autostrada do najgorszych stanów już nie zatrzymywała lęku, tylko przechodziła w zwykłą rezygnację z chęci na cokolwiek, łatwiej było płakać, odczuwać całym ciałem ból i poddać się. Kolejny raz poratowałam się wiedzą z internetu i poszłam WRESZCIE do psychiatry - wyznała Iga Krefft.

Wówczas nastąpił przełom. Gwiazda "M jak miłość" zaczęła przyjmować leki, które pomogły jej odzyskać równowagę psychiczną.  

Dostałam leki, bo to była jedyna opcja wtedy i po kilku miesiącach życie odzyskało sens. Serio - jedna krótka decyzja o tym, aby pójść do specjalisty i zacząć terapię zmieniła moje życie. Wiem doskonale, skąd się wzięły te lęki, ale nie o tym dzisiaj. Może kiedyś napiszę o tym więcej. Dzisiaj o tej części mojej drogi, bo obecnie jestem po masakrze emocjonalnej, po przygotowaniu projektu, który wypłukał ze mnie chyba wszystkie lekiI nagle poczułam się znowu jak wtedy w sierpniu po egzaminach, ale teraz wiem, że to choroba i wiem, jak ją poskromić. Stąd też mój samotny wyjazd do Włoch i chęć zrobienia czegoś tylko dla siebie, bo tego uczę się też na terapii, która bywa meeeega ciężka - wyjaśniła we wpisie 25-latka.

Cały wpis Igi Krefft można przeczytać w slajdach poniższego postu. 

Artur Barciś chciał popełnić samobójstwo. Gwiazdor "Rancza" przeżywał poważny kryzys