Zamknij

Ilona Felicjańska w szpitalu psychiatrycznym. Opowiedziała o walce z uzależnieniem

Patrycja Chudolińska
09.04.2020 12:12
Ilona Felicjańska
fot. Michal Wozniak/East News

Ilona Felicjańska trafiła na oddział szpitala psychiatrycznego. Polska celebrytka przyznaje, że sama zgłosiła się na odwyk i rozpoczęła walkę z uzależnieniem od alkoholu. W liście do mediów opisała swoją obecną sytuację.

Ilona Felicjańska jest jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci w polskim show-biznesie. O byłej modelce zrobiło się głośno, gdy do sieci wyciekło nagranie z jej aresztowania przez policję. Celebrytka spędziła kilka dni w areszcie po awanturze z partnerem Paulem Montaną, podczas której miało dojść m.in. do pogryzienia i pobicia. Po wyjściu na wolność para pogodziła się na tyle, by już w lutym 2020 roku wziąć ślub. Świeżo upieczony mąż zaczął dzielić się bardzo intymnymi szczegółami ich relacji w mediach społecznościowych.

Teraz Ilona Felicjańska postanowiła jednak zmienić swoje życie. Choć wcześniej twierdziła, że nie potrzebuje terapii, zdecydowała się na odwyk. W liście do "Plejady" napisała, że walczy z uzależnieniem od alkoholu.

Ilona Felicjańska jest w szpitalu psychiatrycznym

Ilona Felicjańska już wcześniej zmagała się z uzależnieniem. Modelka rozbiła trzy auta, gdy prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Wtedy po raz pierwszy udała się na odwyk, zakończyła go z sukcesem i napisała książkę. W ostatnim czasie problem jednak powrócił.

- Leżę na oddziale szpitala psychiatrycznego. Tak, psychiatrycznego... Patrzę na nieszczęśliwych, smutnych i zagubionych ludzi. Krzyczących z żalu i bezsilności. Patrzę, słucham i płaczę. Tylko tyle mogę. Parę słów. Kilka przytuleń. Czy to da im nadzieje? Nie wiem. Wiem, że da mi! Bo ja? Ja jestem tylko uzależniona od alkoholu, miałam nawrót, szukałam pomocy, a w dobie obecnej kwarantanny mogłam przyjechać tylko tutaj. Nie wahałam się, bo już wiem, jak ważne jest ratować siebie! Nie cały świat - siebie. Bo cały świat zaczyna się ode mnie. Czy żałuje? Nie! Bo teraz jeszcze bardziej zrozumiałam, jaką jestem szczęściarą. Jak wiele dostałam od Boga? Siły wyższej? Nie ma znaczenia jak to nazwać. Czym jest. A nawet czy jest. Wiem, że jestem ja. JA JESTEM. I Ty też jesteś... kim jesteś? - napisała w liście do "Plejady".

Gwiazda zaznacza, że wiele osób zagubiło się w "pogoni i wyścigu na szczyt konsumpcji". Podkreśla, jak ważne jest spoglądanie na siebie z miłością i wspólne spędzanie czasu z innymi ludźmi.

- Mijamy się na ulicach, nie poznając, nie uśmiechając do siebie, nie zamieniając choćby kilku słów, a może one są dla kogoś tak ważne w tym momencie? Zapomnieliśmy o współczuciu, empatii, wsparciu, bezinteresownej pomocy - bo mi tez brakuje! Czego? Brakuje nam miłości. Nie, nie, chwilowych spotkań, pójścia do łóżka, pomieszkania ze sobą przez chwile, a nawet, co gorsza przez lata. I mijania we wspólnym domu. Bez rozmów. Bez emocji. Bo tak wyszło, wygodnie, bo kredyt (...) A gdzie w tym wszystkim my? Nasze prawdziwe twarze? Nasze prawdziwe nadzieje i możliwości na piękne życie. Nasze marzenia i talenty? A może nawet lepsze to ubogie, ale nasze! Bo czym jest prawdziwe bogactwo dla mnie? Moją uczciwością, moją autentycznością, doświadczaniem i popełnianiem błędów, na których uczę się KIM JESTEM i czego naprawdę chce. Moim bogactwem jest spojrzeć na siebie w lustrze i uśmiechnąć do siebie, pomyśleć - no tak, znów upadłaś, ale wstałaś i idziesz dalej. Jestem z Ciebie dumna! Bo idziesz swoją własną, jedyną, najlepszą drogą.

Ilona Felicjańska przyznaje, że za swoje wybory zapłaciła odrzuceniem, hejtem i krytyką. Jest jednak wdzięczna za lekcję, dzięki której nauczyła się, kim chce, a kim nie chce być.

- Idę dalej z podniesioną głową, bo to dopiero połowa mojego życia. A moimi mistrzami są nie tylko profesorowie, filozofowie, psychologowie, terapeuci - są nimi wszyscy ludzie, których spotykam każdego dnia: sprzedawcy w warzywniaku, bezdomni, kierowcy Ubera, a nawet tutaj, gdzie teraz jestem, ci ze schizofrenią i dwubiegunówką - bo każdy, KAŻDY ma swoją mądrość, tylko trzeba nauczyć się słuchać.A jeśli mówimy to zamiast wzniosłych wyuczonych słów, oczekując oklasków, mówmy swoją prawdę. Że czasem tez nie potrafimy, gubimy się. Upadamy. Ale wstajemy, rozglądamy. Że podajemy sobie rękę nawzajem? Tęsknie za takim światem. Bo przecież on jest tuż za rogiem. Ja jestem jego ułamkiem. I Ty też. Bo przecież my wszyscy jesteśmy miłością, tylko kiedy to dostrzeżemy? Jesteśmy pełni mechanizmów obronnych i zapisanych w dzieciństwie programów, które pozwalały nam przetrwać. Ale tez zamknęły nasze serce, przed nami samymi. I innymi, żeby już więcej nie bolało... Tak, zapomnieliśmy, że jesteśmy miłością. Ale kiedy wreszcie dobijemy się do własnych serc, one nas poprowadzą! Kiedy wreszcie zdobędziemy się na odwagę, aby pójść za ich głosem?

RadioZET.pl/PCh