Zamknij

Jacek Poniedziałek broni Kingi Dudy: "Czy nie jest to próba zmiany języka?"

13.07.2020 13:59
Jacek Poniedziałek
fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER/EAST NEWS

Jacek Poniedziałek już wiele lat temu otwarcie przyznał, że jest homoseksualistą. Zaskakujące jest, w jaki sposób aktor zareagował na wypowiedź Kingi Dudy, która podczas wieczoru wyborczego ojca nawoływała do szacunku do wszystkich ludzi. Artysta broni jej słów i zauważa, że... może to być zapowiedź zmiany podejścia. "Nie popadajmy w rozpacz" - apeluje.

Jacek Poniedziałek to aktor teatralny i filmowy, widzom telewizji znany m.in. z serialu "M jak miłość". Nie jest tajemnicą, że od wielu już lat artysta ten jest zdeklarowanym gejem. Poniedziałek często wypowiada się na różne kontrowersyjne tematy - na przykład otwarcie przyznał, że zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Innym razem wypowiedział się na temat akcji internetowej #metoo i molestowania seksualnego, stwierdzając, że ofiary same sobie są winne, bo wszystko miały "przekalkulowane". Teraz aktor postanowił stanąć w obronie Kingi Dudy i jej słów o równości i tolerancji.

Kinga Duda na wieczorze wyborczym ojca

Jacek Poniedziałek broni słów Kingi Dudy: "Nie popadajmy w rozpacz"

Jak zauważył Poniedziałek, wypowiedź córki prezydenta może być zapowiedzią zmiany retoryki ze strony Andrzeja Dudy (a może całego PiS? Trudno powiedzieć, kogo miał na myśli, ale te przypuszczenia wydają się być mało prawdopodobne). Artysta jest przekonany, że Kinga Duda mówiła szczerze, więc jej ojciec musiał wiedzieć, co powie - w końcu z pewnością ze sobą rozmawiają - założył.

"Dzisiejsza mowa Kingi Dudy bardzo mnie zaciekawiła, bo myślę sobie, czy to nie jest próba zmiany języka. Dokonana ustami córki. A mówiła to szczerze, czyli Andrzej Duda musiał mieć świadomość, co powie. Przecież ojciec z córką rozmawiają ze sobą. Czyli sam się łapię na tym, że więcej jest zysków niż strat mimo wszystko. Dlatego nie popadajmy w rozpacz".

Na wpis Jacka Poniedziałka zareagowali internauci. Wielu z nich jest zaskoczonych takim tonem wypowiedzi.

"Proszę nie mieć złudzeń - nic się nie zmieni. Była nadzieja ! Czekałam na ostatnie wyniki - przewaga 2 % to już za dużo ! Głosowałam w Splicie - tam tysiące osób stało w wielogodzinnej kolejce z wielka wiara na zmianę . No cóż ! Obyśmy tego nie zaprzepaścili a córka Andrzeja Dudy to wyrafinowana zagrywka - niestety".

"Nie podzielam Twojego optymizmu, ale też nie mam zamiaru rozpoczynać rewolucji. Szkoda wysiłku. Spakuję po prostu walizkę, kilka kartonów, wsiądę w samochód i przekroczę na zawsze granicę z Czechami. Czesi to bardzo mądrzy ludzie. Dbają o własny komfort psychiczny" - pisze ktoś inny.

Czy Jacek Poniedziałek ma rację? Być może już zapomniał, jak w 2019 roku w jednym z wywiadów stwierdził, że choć nie czuje się ofiarą swojego coming outu w sensie zawodowym czy prywatnym, to jednak obawia się, że klimat polityczny sprzyja fizycznym atakom na ludzi o odmiennej orientacji seksualnej.

"Nie żyję w izolacji, chodzę po ulicach, jeżdżę rowerem. Panuje takie przekonanie, że ludzi publicznych się nie rusza. Ale pewnie do czasu. Jest przecież mnóstwo nienawiści wobec nas, gejów. Boję się, że w końcu w jakiejś głowie zrodzi się pomysł, żeby zrobić porządek z takim bezczelnym, zarozumiałym Jackiem Poniedziałkiem" - wyznał wtedy w rozmowie z "Faktem".

Posłuchaj podcastu

RadioZET.pl/Fakt"AS