Zamknij

Jacek Poniedziałek zaatakował innego aktora? Spektakl odwołano

26.03.2021 21:24
Jacek Poniedziałek
fot. Polska Press/East News

WP: Jacek Poniedziałek miał zaatakować innego aktora. Jak poinformował serwis, powołując się na swoje źródło, do zdarzenia dojść miało na początku marca w warszawskim Nowym Teatrze. Rzeczony aktor miał nazwać kolegę Yacine’a Zmita "wszą bezdomną" i użyć siły fizycznej.

Jacek Poniedziałek zaatakował na scenie kolegę z aktorskiej trupy - informuje Wirtualna Polska. Powołując się na swoje źródło, portal informuje, że do zdarzenia dojść miało siódmego marca tuż przed spektaklem z udziałem Poniedziałka i Yacine’a Zmita. Świadkowie twierdzą, że aktor znany m.in. z "M jak miłość", nazwał kolegę "wszą bezdomną". Potem dojść miało do rękoczynów.

Zobacz także: Jacek Poniedziałek o uzależnieniach od narkotyków, alkoholu i seksu. Padły mocne słowa

WP: Jacek Poniedziałek zaatakował na scenie Yacina Zmita

Z informacji prezentowanych przez WP wynika, że zdarzenie doprowadziło jedną z aktorek do gorszego samopoczucia, w konsekwencji czego odwołano spektakl, choć na widowni siedzieli już ludzie. Kasa teatru zwróciła im pieniądze. Jak ustalono, Dyrekcja Nowego Teatru ukarać miała Jacka Poniedziałka karą porządkową, zgodną z kodeksem pracy. Nieoficjalnie mowa jest o naganie, która miałaby być już drugą tego typu kara dla aktora. Po całym zajściu zorganizowane zostało spotkanie z mediatorem oraz warsztaty wspierające z psychologiem dla osób będących świadkami zdarzenia, na którym ostatecznie nikt miał się nie pojawić.

"Zamierzam dalej szczegółowo badać tę sprawę i na pewno wyciągniemy konsekwencje wobec wszystkich, którzy dopuścili się jakiekolwiek formy przemocy" - powiedziała dyrektorka teatru Karolina Ochab.

Jacek Poniedziałek postanowił zabrać głos w sprawie. W przesłanym do WP oświadczeniu poinformował, że dał się sprowokować. Dodał, że bierze na siebie odpowiedzialność za całą sytuację.

"Dałem się sprowokować i powiedziałem o parę słów za dużo, za co szczerze i z pełną pokorą przepraszam. Nie chcę opisywać wszystkich okoliczności tego zdarzenia, żeby nie umniejszać swojej winy. Biorę odpowiedzialność na siebie. Pracuję nad sobą, walczę o przywrócenie równowagi w moim życiu i o lepszą atmosferę w pracy tak, by inni nie czuli dyskomfortu pracując ze mną. Wszystkich zainteresowanych bardzo proszę o zasięgnięcie informacji u innych aktorek, aktorów, reżyserek i reżyserów pracujących w Nowym Teatrze. Jestem przekonany, że zdecydowana większość z nich powie (sam to słyszę od nich), że widać u mnie postęp i że napady złości zdarzają się coraz rzadziej. Że jestem dziś w innym miejscu niż kiedyś" - napisał.

RadioZET.pl/WP/AS