Zamknij

Jasnowidz Jackowski: przepowiednia na 2022 rok. "Obudzi nas huk lecących samolotów"

27.11.2021 20:10
Krzysztof Jackowski
fot. YouTube/Krzysztof Jackowski/screen

Jasnowidz Krzysztof Jackowski opublikował swoją pierwszą przepowiednię na 2022 rok. Jego wizja jest pełna niepokojących treści oraz znaków, które w ocenie jasnowidza mają być dla nas wyraźnym sygnałem, że dzieje się coś złego. "Czas jest bliski. Oby święta upłynęły nam w dobrej atmosferze" - mówi przerażająco.

Krzysztof Jackowski podzielił się swoją pierwszą wizją na temat 2022 roku. Jaki on będzie i co nas czeka? W swojej przepowiedni wizjoner z Człuchowa zawarł wiele konkretnych informacji i znaków, które mają być dla nas sygnałem o nadchodzących wydarzeniach. Zdaniem Jackowskiego, wiele może się zmienić - zarówno na plus, jak i na minus, ale on sam ma przeczucia raczej negatywne. W najnowszym filmie znów wspomina o podziale Polski na trzy części, a także mówi o wielkim konflikcie. Zauważa jednak, że wciąż podtrzymuje swoje stwierdzenia o tym, że to w kończącym się właśnie roku dojdzie do wydarzeń, które mocno wpłyną na sytuacje w nadchodzącym roku.

Zobacz także

Chodzi za mną to od dłuższego czasu, że rzeczy ważne, które będą miały kolosalny wpływ na przyszły rok, mogą mieć swój nagły początek w tym roku. I nie jest to coś, co już znamy, a znamy wiele – dużo się dzieje: zaraza nie odpuszcza, mamy kryzys złotówki, mamy kryzys surowcowy, mamy problem na granicy, mamy wiele programów jako gospodarka. Możemy liczyć na istotne podwyżki. To jest tak głęboki kryzys, że jak ktoś myśli, że to się zacznie poprawiać, to jest w błędzie” – ostrzega już na wstępie Jackowski. „Coś, co się wydarzy w tym roku, może mieć wpływ na przyszły rok. Nic nie wskazuje na to, by coś miało się zmienić pozytywnie” - dodaje.

To jednak niejedyne, co może w najnowszej przepowiedni Człuchowianina niepokoić.

Zobacz także:  Jasnowidz Jackowski: "Będziemy musieli uciekać". Tam będzie bezpiecznie?

Krzysztof Jackowski: przepowiednia na 2022 rok

Jak zauważył jasnowidz, nie będzie to typowa wizja, dotycząca przyszłego roku, z jaką spotykaliśmy się u niego wcześniej. Przyznaje, że obserwując sytuację oraz informacje w mediach, można logicznie wnioskować, co może nastąpić. Można snuć różne tezy o tym, co ma się wydarzyć. Jak przekonuje, wiele osób czuje już, że ten rok będzie przełomowy. I on także ma takie wrażenie.

Ten rok będzie wyjątkowo przełomowym rokiem na minus lub na plus, ale moim zdaniem, raczej na minus” – zaznaczył jasnowidz Jackowski.

Jasnowidz przyjrzał się najpierw sytuacji na wschodzie:

Nie czuję tego, aby Rosja szykowała się na agresję, na przykład na Ukrainę. Rosja może tam kumuluje swoje siły, ale nie z takim zamiarem. Przeciwnie, mam wrażenie, że tworzy coś podobnego, co robi nasz kraj w kierunku uchodźców. Rosja dopatruje się w tym czegoś podstępnego. Niekoniecznie podejrzewa o coś Polskę, jak inne państwa, które kumulują siły na wschodniej granicy Polski. Jestem tego mocno pewny. Nie jest prorosyjski. To jest moje poczucie” – powiedział. Jak podkreślił, najbliższy czas będzie bardzo istotny.

Okres początku drugiej połowy grudnia – samego początku drugiej połowy – jest bardzo istotnym punktem zapalnym. Nie mam pewności, czy punkt zapalny się zapali (…). Nie upieram się, że to będzie „ten” moment, ale to może być początek, tego, co "doprowadzi do momentu". Jeśli coś ma się zdarzyć, zdarzy się to szybko, nagle. To podąża w bardzo niebezpiecznym kierunku. To się zdarzy nagle z czysto taktycznego punktu. Już jest tak, że ludzie dostrzegają daleko idącą niepewność, boją się o swoją egzystencję – nie tylko praca, pieniądze, zarobki, to, co posiadają. Ludzie obawiają się czegoś więcej, co można nazwać szykowaniem się państw do konfliktu" - wyjaśnia jasnowidz.

Widzę pełno wojska, które jedzie z północy na południe, ale nie jedzie tam walczyć, tylko po prostu jedzie. A gdzie indziej trwa coś niedobrego. Cały czas mi się kojarzy podział naszego kraju na trzy strefy. Jedna to południowy-wschód i wschód, druga – rejon Krakowa, może pod Warszawę, a trzeci rejon to reszta i będzie on najspokojniejszy. Nie wiem, czy to będzie podział administracyjny. Może być on związany z poczuciem ludzi z tych rejonów, a może być rzeczywisty, ciężko mi to ocenić (...). Ludzie będą otrzymywali coś zamiast pieniędzy. Być może coś się będzie działo, że nie będzie można pieniędzy wypłacić – nie wiem, będziemy coś w zamian dostawać, za co będziemy mogli coś kupić” - przypomina wcześniejsze wizje.

W kolejnych słowach jasnowidz Jackowski oscyluje wokół tematyki konfliktów i sytuacji o charakterze militarnym. Wspomina o dziwnych żądaniach Talibów oraz o tym, że na świecie już wyraźnie widać przeciwne strony sporu.

Dziwna rzecz: znakiem ostrzegawczym będzie, że co jakiś czas w niedługich odstępach czasowych będziemy słyszeli, że coś wybuchło dużego za granicą, że coś się gdzieś pali. Będzie się łagodziło te wydarzenia, a to będą już pierwsze oznaki poważnego konfliktu. Politycy wiedzą, cos się wydarzy. Są tego świadomi. Nasz rząd wziął na siebie odpowiedzialną misję, która będzie miała dla nas formę pokojową, ale będzie miała związek z tym, co będzie się działo poza naszymi granicami. Będziemy zaskoczeni, ze nasz rząd się na to zgodził” - mówi.

Kojarzy mi się dziwna rzecz. Afganistan nagle postawi jakieś żądania. Talibowie postawią żądania – nie wiem czy względem świata, czy jakiegoś państwa. To będą żądania, postawienie warunku” - dodaje.

Cały czas mam wrażenie, że świat stoi w punkcie zwartym, że już są dwie międzynarodowe strony przeciwne sobie. Że jedna i druga strona czeka na pierwszy ruch tych państwa, przez które to się dzieje. To już się dzieje. Mam wrażenie, że to nie cała Europa stoi za tym, a niektóre europejskie państwa, wśród których jest Polska. Mam wrażenie, że przeciwne lub neutralne temu są Niemcy. Mam też przeczucie, ze jak to się zacznie dziać, albo będzie do tego bardzo blisko, to Grecja będzie wykazywała obawy poważne i będzie zwracała się o wsparcie” - mówi.

Jasnowidz Jackowski: "obudzi nas huk lecących samolotów"

Zdecydowanie najbardziej niepokojącym szczegółem najnowszej wizji Jackowskiego, jest informacja o szczególnym znaku: ludzi obudzić ma huk lecących samolotów. Zapowiada także, że niektóre miejsca będą opustoszałe, ale powodem nie będzie tym razem pandemia.

Jak to się zacznie dziać, to my w naszym kraju nocą w wielu miejscowościach obudzimy się przez huk lecących samolotów. Ale nic się nie będzie działo, tylko usłyszymy te samoloty” - mówi. „W moim odczuciu Europa, w tym Polska, nie bierze pod uwagę tego, że tu będzie konflikt, ale Europa się poważnie zabezpiecza, bo z tego mogą wyjść różne problemy. Nikt nie wie, ile to będzie trwało. Europa się do tego przygotowuje. Może dojść do tego, że niektórych państwach opustoszeje funkcjonowanie dzienne – na przykład restauracje. Staną się podobne rzeczy, jak w lockdownie. Staną się rzeczy, przez które będziemy widzieli opustoszałe miejsca, ale z kompletnie innego powodu” - zaznacza.

Wiele osób mówi o konflikcie, o zagrożeniu. Ja Wam to mówiłem w 2019. Teraz mamy przełom 2021 i 2022. Wyobraźcie sobie, że rok temu był problem: nazywał się zaraza. Ona ciągle jest, ale my mamy już nowe problemy: kryzys surowcowy. Być może państwa kumulują zasoby, by mieć zabezpieczenie na czas, który ma się wydarzyć, i państwa o tym wiedzą” - podsumowuje. „Czas jest bliski. Oby święta upłynęły nam w dobrej atmosferze (…). Obserwując to, co się dzieje dookoła nas, uważam, że pewne wartości funkcjonowania społecznego i funkcjonowania gospodarek zostały wykolejone, a politycy nam mówią, że wszystko jest ok. To jest znakiem, że być może państwa się przygotowują i robią zapasy, a nam tego powiedzieć nie można” - kończy, pozostawiając zaniepokojonych widzów.