Zamknij

Jasnowidz Jackowski przewiduje przerażające konsekwencje koronawirusa. Ludzie oślepną?

10.05.2021 13:30
Krzysztof Jackowski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/EAST NEWS

Jasnowidz Jackowski to wizjoner, którego przepowiednie stale cieszą się dużym zainteresowaniem internautów. Spotkania z fanami online za każdym razem śledzą setki tysięcy osób. W najnowszej wizji jasnowidz z Człuchowa opowiedział o tym, jak wyglądał będzie świat po pandemii. Widzi "ślepych ludzi".

Jasnowidz Jackowski w swoich ostatnich wizjach bardzo często wspomina, iż czas pandemii potrwa jego zdaniem około 3,5 roku. Teraz kiedy już ponad rok tego "dziwnego czasu" mamy za sobą, pokusił się o bliższe przyjrzenie temu, jak będzie wyglądał świat i kiedy pandemia minie. Jak zauważa, choć obecnie mamy do czynienia ze spadkiem zakażeń i cieszymy się "oddechem", to jednak czeka nas jeszcze jedna, ciężka przeprawa, która tym razem będzie bardzo długa i wyniszczająca.

Zobacz także: Jasnowidz Jackowski ostrzega Polaków. Miał kolejną tajemniczą wizję na lato 2021

Jasnowidz Jackowski: ludzie będą ślepnąć od koronawirusa?

Podczas niedawnego spotkania na żywo Krzysztof Jackowski podzielił się tajemniczą wizją, mało zrozumiałą także dla niego samego. Z lotu ptaka zobaczył potężny prostokątny obiekt, nad którym "wisi" i który obserwuje. Myśląc o tym, wie, że nie jest to na pewno żadne centrum handlowe. Uważa, że może to być jedynie jakiś niezrozumiały teraz symbol, z którym kojarzą mu się powstające w Europie superpaństwa.

"Widzę to z lotu ptaka. To jest potężny prostokątny obiekt, jak market, ale nie jest to centrum handlowe. Ja wiszę nad tym obiektem. Nie wiem, co to znaczy, to nic logicznego nie znaczy, ale ciągle to do mnie wraca. Później zaczęło mi się kojarzyć, że powstaną w Europie dwa lub trzy superpaństwa, jak to nazywam. To tak by wyglądało jakby Polska była z kilkoma innymi krajami w jednym państwie (...). Ich będzie kilka, a Polska będzie w jednym z nich" - powiedział Jackowski. "W tych superpaństwach nie będzie podziału autonomii, będzie jedna, umowna autonomia" - zaznacza.

W kolejnych słowach Jackowski wskazał przerażające konsekwencje koronawirusa. Twierdzi, że choć teraz łapiemy oddech, to w lipcu-sierpniu coś przerwie nam wypoczynek. Jak zauważa z przerażeniem, widzi "ślepych ludzi", podkreślając, że nie jest to żadna przenośnia.

"Jeszcze trochę przed nami. W okresie lipca i sierpnia coś nam popsuje wypoczynek. Nie wiem co, tak czuję, mówiłem to już wcześniej. Jeżeli chodzi o zarazę to ten oddech, który teraz mamy, jest to oddech chwilowy. Czeka nas jeszcze jedno, najcięższe przejście, które będzie wyjątkowo długie (...). Ludzie ślepi - ale nie chodzi tu o przenośnię. W tej całej przemianie najgorszy czas jest przed nami. Ślepną ludzie, szokuje mnie to, co czuję, ale tak czuję" - straszy Jackowski.

Dalej jasnowidz Jackowski dokładnie opisuje, jak jego zdaniem wyglądać będzie Europa i świat po pandemii. Ma wrażenie, że wiele osób z Europy, także z Polski, będzie chciało wyemigrować do Afryki, upatrując w niej miejsce, w którym będą mieli więcej wolności. Jasnowidz określa to mianem "użyźniania Sahary". Bardzo ważne w najnowszej wizji jest też słowo "limit", padające wielokrotnie.

"System się rozpadnie, być może Unia się rozpadnie w ostatni roku tych 3,5 lat. To nie będzie taki oczywisty rozpad. To będzie stworzenie trzech superpaństw, których członkowie będą mogli sobie wybrać, do którego z nich należą. Polska będzie pewnie zlepiona z krajami ościennymi. Być może będzie to nadal Unia Europejska, ale wyraźnie podzielona na trzy części. Każda będzie miała oddzielną autonomię, ale państwa w niej będą funkcjonowały w jednej części. Będą limity. Słowo "limit" w tamtym czasie będzie miało głębokie znaczenie. Będziemy mieli na wiele rzeczy limit. Pewne rzeczy będą nam wydzielone, będziemy mieli dostęp, ale będziemy mieli to wydzielone. Mnie się to kojarzy ze służbą zdrowia, ale będzie obowiązywało w wielu zakresach, znaczeniach. Będziemy mieli coś przydzielone i będzie tego limit" - mówi Krzysztof Jackowski.

"Ale mam takie dziwne wrażenie spokoju i ładu. Jezus! A na to nie zwróciłem uwagi. To, co za mną chodziło cały dzień: patrzę na coś z góry, wokół obiektu nie ma nic, takie miałem wrażenie, że w środku się dzieje. A te superpaństwa mi się kojarzyły jak za szybą. My przejdziemy coś takiego w tym okresie pozostałości do "pełnych 3,5 roku", że będziemy bardzo podporządkowani społecznie. Będziemy przez to bardzo podporządkowani, uporządkowani, mniej wymagający" - mówi. Ujawnia też, jak będą funkcjonowały szkoły.

"Szkoły będą, ale dziwne. Na czas edukacji, może tych starszych dzieci, dzieci będą musiały jechać i czas edukacji będą w obrębie szkoły, w jakimś ośrodku, jak gdyby odizolowanie od rodziny. Nie miałem takiego wrażenia, że młodzież idzie do szkoły i wraca do domu. Będzie inaczej. Wiem, że to brzmi dziwnie (...). Ludzie będą to wszystko pokornie tolerować, bo to, co przejdziemy, nauczy nas pokory. Nie będzie pieniędzy, ale będą limity. Będą ważniejsze niż pieniądze. Ktoś, kto ma niezużyty limit, będzie czuł się lepiej, niż jakby miał pieniądze" - mówi.

Jackowski: ludzie będą emigrować do Afryki

"Afryka. Dużo ludzi z tych superpaństw będzie chciało wyemigrować do Afryki. To będzie im dawało pewną wolność wyboru, życia. Ale mam wrażenie - kojarzy mi się słowo Sahara, użyźnianie Sahary. Afryka będzie nam się wydawała kontynentem wolności. Ale ja mam to poczucie w całkiem innym sensie (...).  Zanim to się stanie, dojdzie do jakiegoś załamania gospodarczego, ekonomicznego na świecie. Wszystko się zrówna, własności, prywatność. Niby je zachowamy, ale na całkiem innych zasadach. Te superpaństwa stworzą się dlatego, by nie doszło do kompletnego galimatiasu, bałaganu. W wielu państwach jednocześnie przejdzie coś bardzo niedobrego. W Europie powstanie krótkotrwały rząd, w którym będzie zasiadała kobieta. Ale nie tylko ona, to będzie pięć osób, w tym kobieta. To będzie pięć osób ważnych politycznie, z pięciu państw. Powzięta zostanie decyzja, która dotknie całą Unię europejską. Na początku będzie jak tymczasowa, ale taka się nie okaże" - wieszczy Jackowski.

Spokój, który kojarzy się Jackowskiemu, nie napawa go jednak optymizmem, a niepokojem. Wizjoner widzi dziwne działania państw.

"Jest spokój, taki aż "za spokój". Wszystko jest jak pod kloszem. Limity... Teraz jak coś chcemy, to musimy na to zarobić pieniądze, a tam będzie tak, że będziemy zwiększać limity. Będziemy myśleć, co zrobić, by zwiększyć limity. Ale dlaczego te limity miałyby powstać? Jeśli będzie czegoś brakowało. Jak za komuny, jak czegoś było mało, to dostawaliśmy kartki. Rosja cofnięta pod Syberię. Nie państwowo, nie granicami. Może będą woleli być bardziej w tych częściach północnych niż tu. Dlaczego dla ludzi tu marzeniem będzie emigracja do Afryki? Dlaczego to będzie kojarzyło się z wolnością... "Użyźnianie Sahary" - jakby chodziło o zdrowy grunt.

"Jeden mąż stanu zerwie stosunki dyplomatyczne z innymi krajami - albo one z nim zerwą. To będzie furia. Być może jestem w błędzie, ale w tym kontekście pokazuje mi się Turcja. Jej przyjaciele staną się wrogami - lub odwrotnie" - mówi.

RadioZET.pl/AS