Zamknij

Jeden z dziesięciu: skandal w programie? Wygrał zawodnik z najmniejszą ilością punktów. "Jakiś żart"

01.12.2021 07:53
Jeden z dziesięciu Tadeusz Sznuk
fot. screen: YouTube

W "Jeden z dziesięciu" wielokrotnie dochodziło do zaskakujących sytuacji. Tym razem część widzów była zaszokowana faktem, że zwycięzca odcinka zdobył zaledwie 12 punktów. Pojawiły się głosy, że program nie jest do końca sprawiedliwy.

" Jeden z dziesięciu" to jeden z najpopularniejszych teleturniejów w historii polskiej telewizji, dla wielu widzów pozycja wręcz kultowa. Nie da się ukryć, że format emitowany na antenie TVP od 1994 roku ma szerokie grono oddanych fanów, a uczestnicy muszą wykazać się nie tylko szeroką wiedzą, ale także odpornością na stres i odrobiną taktyki. Wielokrotnie presja czasu powodowała, że nawet z pozoru proste pytanie stawało się dużym wyzwaniem lub wręcz torpedowało szansę gracza na zwycięstwo. Nie bez znaczenia jest także udział w programie Tadeusza Sznuka, prawdziwej legendy programu. Prowadzący, doskonale znany z poczucia humoru i zawodowej klasy, jest ozdobą teleturnieju.

"Jeden z dziesięciu" nie tylko emocjonuje, ale często także rozbawia widzów. Zdarzają się uczestnicy, którzy pod presją czasu podają absurdalne odpowiedzi, wielokrotnie także hitem internetu stawało się nagranie, na którym  gracz w zabawny sposób się przedstawiał. Jednak po 127. odcinku pojawiły się głosy widzów nie tyle rozbawionych, ile zaszokowanych. Wszystko za sprawą zawodnika, który zwyciężył w finale, odpowiadając na zaledwie jedno pytanie. Jak to możliwe?

Jeden z dziesięciu: widzowie w szoku. Zwycięzca finału miał tylko 12 punktów

Finał "Jeden z dziesięciu" rządzi się swoimi prawami, zwycięża nie gracz z największą ilością zdobytych punktów, ale ten, kto jako ostatni zachowa choć jedną "szansę" na błędną odpowiedź. W 127. odcinku doszło do niecodziennej sytuacji, z dalszą grą pożegnali się gracze, którzy zdobyli 167 i 72 punkty, a ze zwycięstwa cieszył się pan Artur, który na koncie miał zaledwie 12 punktów. Oznacza to, że wygrał po odpowiedzeniu na tylko jedno pytanie.

- Na nami bardzo emocjonujący, siedemnasty odcinek 127. edycji. Kto jest z nami od lat, wie, że nie zawsze zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą punktów. Istotną rolę pełni również strategia, opanowanie no i odrobina szczęścia. Dzisiaj zwycięstwa gratulujemy panu Arturowi Witkosiowi (12), ale brawa należą się również pozostałym graczom - czytamy na profilu teleturnieju na Facebooku.

W sieci pojawiły się liczne komentarze zadziwionych widzów. Część z nich uznała wręcz, że zasady finału nie są do końca sprawiedliwe.

- To jakiś żart i rekord zarazem.

- Nie lepiej zmienić zasady gry tak, żeby zwycięzcą był ten, który otrzyma najwięcej punktów. Nie ważne czy została mu szansa, czy nie. Przecież liczy się wiedzą, a nie to czy prześlizgnął się do zwycięstwa przez to, że prawie nie uczestniczył w tym finale.

- Finał zakończony w sposób kompletnie zaskakujący, wręcz alogiczny. Jak się okazuje nie koniecznie ci najlepsi wygrywają - czytamy.

Czy jednak jedną z zalet "Jeden z dziesięciu" nie jest to, że czasem zaskakuje?