Zamknij

Joanna Jabłczyńska pokazała zdjęcie mamy. "Tak wyglądały kobiety przed Instagramem"

25.01.2021 12:10
Joanna Jabłczyńska
fot. Piotr Fotek/REPORTER/East News

Joanna Jabłczyńska podzieliła się z obserwatorami nietypowym zdjęciem z rodzinnej kolekcji. Aktorka pokazała swoją mamę, którą nazywa przykładem "naturalnej, pięknej kobiety". Gwiazda jest do niej podobna?

Joanna Jabłczyńska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek filmowych i telewizyjnych. Gwiazda, która dała się poznać w takich produkcjach, jak "Klan", "Na Wspólnej" czy "Nigdy w życiu!", jest obecnie bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Joanna Jabłczyńska rzadko dzieli się jednak prywatnymi zdjęciami swoich bliskich. Tym razem zrobiła wyjątek, czym zaskoczyła fanów.

Zobacz także: Joanna Jabłczyńska blondynką. Aktorka zaskoczyła metamorfozą [FOTO]

Joanna Jabłczyńska pokazała mamę na zdjęciu sprzed lat [FOTO]

Na profilu aktorki pojawiło się zdjęcie jej mamy w młodości. Joanna Jabłczyńska, dzieląc się tak prywatną pamiątką, postanowiła poruszyć temat współczesnego kanonu piękna. Wiele kobiet w związku z presją społeczną i wyidealizowanymi wizerunkami celebrytek w mediach społecznościowych decyduje się na operacje plastyczne. Gwiazda "Na Wspólnej" uważa, że nie tędy droga.

- Tak, tak... To moja Mama... Teraz Panowie zobaczcie, jak wygląda naturalna, piękna Kobieta. W sumie Paniom też polecam, jako wzór urody, zamiast zmienionych przez chirurgów, medycynę estetyczną, zabiegi i makijaż twarzy. Tak wyglądały Kobiety przed Instagramem i to bez filtrów - dodała aktorka w opisie.

Fani zgadzają się z Joanną Jabłczyńską. W komentarzach zauważają, że aktorka jest bardzo podobna do swojej pięknej mamy.

- Ale jesteś podobna do mamy. Gdyby nie fakt, że to stare zdjęcie, pomyślałbym, że to ty.

- Naturalnie najlepiej!

- Natura to najdoskonalszy chirurg, który powinien być przyjacielem każdej kobiety.

- Piękna kobieta. Teraz wiadomo, po kim córka odziedziczyła urodę. Moja mama też się nigdy nie malowała, była naturalna, piękna. Zresztą ja też rzadko kiedy, tylko na jakieś wyjścia - czytamy w komentarzach.

Zgadzacie się z takim podejściem?