Zamknij

Joanna Moro na wakacjach w trakcie drugiej fali pandemii. Fani: "Skrajna nieodpowiedzialność"

21.10.2020 15:12
Joanna Moro
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/East News

Joanna Moro zaskoczyła swoich fanów ostatnimi zdjęciami. Aktorka postanowiła polecieć na Fuertaventurę z rodziną. Jej wyjazd w trakcie drugiej fali pandemii COVID-19 nie spodobał się wszystkim.

Joanna Moro często budzi kontrowersje swoim zachowaniem. Aktorka szokowała swoich fanów m.in. morsowaniem w zaawansowanej ciąży oraz otwartym pokazywaniem, jak karmi piersią. Pod jej najnowszym zdjęciem znów rozpętała się burza. Gwiazda serialu "Anna German" zdradziła, że wybrała się wraz z najbliższymi na wakacje na jedną z Wysp Kanaryjskich.

"Kanary wymarły - zero ludzi! Dla nas dobrze, ale dla tubylców to jest śmierć naturalna. Nie ma ludzi, nie ma z czego żyć (...)Tutejsi mocno zaniepokojeni sytuacją... Także kochani, nic nie jest czarno-białe, ale uważam, że pierwszy i największy nasz wróg to panika, lek i strach..." - napisała pod zdjęciem. Część osób uważa jednak, że to nieodpowiedzialne, by w trakcie drugiej fali zachorowań na koronawirusa wyjeżdżać na urlop za granicę.

- Podobno mamy ograniczać wyjazdy do koniecznych? Widać nie wszystkich to dotyczy...

- Skrajna nieodpowiedzialność.

- Gdy któryś z pani bliskich skończy w szpitalu pod respiratorem, też będzie pani uważała, że "panika lęk i strach to nasz największy wróg"? Czy celebrytów choroba nie dotyczy? - krytykowali internauci.

Zobacz także: Joanna Moro całkiem nago i z różowymi włosami. Internauci: "Niech się pani ubierze"

Joanna Moro skrytykowana za wyjazd na wakacje. Odpowiedziała fanom

Joanna Moro nie pozostawiła krytyki fanów bez odpowiedzi. Postanowiła wytłumaczyć, dlaczego zdecydowali się na wyjazd. Jej zdaniem sytuacja na egzotycznej wyspie jest obecnie dużo lepsza niż w Polsce. Podczas gdy w naszym kraju w środę odnotowano ponad 10 tys. nowych zakażeń koronawirusem, Wyspy Kanaryjskie są jednym z najmniej dotkniętych pandemią miejsc.

- Kochani, jest pięknie, ciepło, ale przede wszystkim bezpiecznie! W obawie przed szerzącą się epidemią w Polsce zdecydowaliśmy się wyjechać gdzieś, gdzie nie ma praktycznie zagrożenia! Cała wyspa jest niemalże wymarła, większość hoteli, barów, sklepów nieczynne. Turystów brak... Wiem, że niektórzy mówią - nieodpowiedzialnie, ale nie uważam, że komuś naszym wyjazdem zagrażamy, kiedy normalnie legalnie mogliśmy wylecieć. I praktycznie nie mamy kontaktu tu z nikim, w odróżnieniu od sytuacji w Polsce, gdzie non stop z kimś spotykaliśmy się w sklepach, w szkole, w pracy - wyjaśniła Joanna Moro.

Myślicie, że takie uzasadnienie podróży jest słuszne?