Zamknij

Joanna Opozda szczerze o dniu ślubu: "Byłam wściekła, zawiedziona i smutna"

18.08.2021 22:50
Opozda i Królikowski
fot. Piotr Molecki/East News

Joanna Opozda i Antek Królikowski są małżeństwem już od blisko dwóch tygodni. Do tej pory nie komentowali w mediach swoich zaślubin. Teraz ciszę przerwała Opozda. Jej słowa mogą zaskoczyć. Okazuje się, że w dniu ślubu była smutna, wściekła i zawiedziona. Co sprawiło, że miała taki nastrój?

Joanna Opozda i Antek Królikowski na przekór hejterom cieszą się już blisko dwutygodniowym stażem małżeńskim. Ich ślub, choć plotkowano o nim od dawna, był sporym medialnym zaskoczeniem. Okazuje się, że państwo młodzi dokładali wszelkich starań, by termin ślubu pozostał do końca tajemnicą. Niestety, ich plany pokrzyżowała osoba, która przekazała ślubne zaproszenie mediom. Od tamtej pory paparazzi nie dawali narzeczonym spokoju, śledząc każdy ich krok. Telefony z pytaniami o ślub się urywały, a przyszli państwo młodzi obrali taktykę niewypowiadania się na tematy ślubne. I tak było aż do samego końca. Także teraz, kiedy Opozda i Królikowski mają już ceremonię i wesele za sobą, nie komentowali w mediach tego wydarzenia. Aż do teraz.

Joanna Opozda zdecydowała się ujawnić, co w dniu jej ślubu najbardziej spędzało jej sen z powiek. Okazuje się, że aktorka tego dnia zaznała wielu negatywnych emocji. Zamiast radości i szczęścia, była zawiedziona, smutna i wściekła. Teraz wyznała, co do tego doprowadziło.

Zobacz także: Joanna Opozda daje prztyczka hejterom. Opublikowała kąśliwy komentarz

Joanna Opozda o dniu ślubu: "Byłam wściekła, zawiedziona i smutna"

Większość osób swój dzień ślubu wspomina jedynie z miłymi emocjami, które odczuwali mimo ogromnego stresu. Niestety, takich wrażeń w dniu swojego ślubu nie miała Joanna Opozda. W długim poście na Instagrmaie wyjaśniła, kto zmącił jej spokój w ten piękny dzień. Okazuje się, że to paparazzi, którzy rzucili się na młodych z aparatami, kiedy ci tylko wysiedli z auta. Aktorka rozumie, że ona i jej mąż są osobami publicznymi, ale tłumaczy, że każdy ma swoje granice i gorsze dni, którymi niekoniecznie chce się dzielić.

Jak ujawniła Joanna, kiedy ich zaproszenie ślubne wyciekły do mediów, zmienili godzinę ślubu, by uniknąć tłumów paparazzi. Niestety, nie udało się.

"Zaczęło się od tego ze ktoś sprzedał nasze zaproszenie mediom… Próbowaliśmy się ratować, zmieniając godzinę ślubu w kościele (mieliśmy nadzieje, że zmyli to paparazzi). Niestety, kiedy tylko wyszliśmy z samochodu, rzucił się na nas tłum fotoreporterów.
Kiedy ich zobaczyłam, byłam wściekła, zawiedziona i smutna. Do samego końca, w sercu miałam cichą nadzieje, że uda nam się przeżyć ten dzień w gronie najbliższych" - napisała zawiedziona Opozda.

"Przed ceremonią nie wypowiadaliśmy się się na temat naszego ślubu. Mieliśmy masę pytań i telefonów od dziennikarzy w związku z tym tematem, ale konsekwentnie je ignorowaliśmy, licząc, że taktyka „bez komentarza” będzie pomocna w wyciszeniu tego medialnego szumu. Myliliśmy się. Paparazzi byli pierwszymi ludźmi, których spotkaliśmy przed kościołem. Taka sama sytuacja spotkała nas na miejscu, gdzie odbywało się wesele. Mieliśmy nadzieje, że przynajmniej tam będziemy mieli jakąś prywatność. Nie była to strefa publiczna tylko prywatna posesja. Niestety fotoreporterzy pochowali się w krzakach(!) i robili zdjęcia z ukrycia do białego rana - nam, oraz naszym gościom, którzy w większości byli ludźmi prywatnymi i na pewno sobie tego nie życzyli" - dodała.

Na koniec wyjaśniła, dlaczego na zdjęciach, które pojawiają się w mediach, małżonkowie wyglądają na spiętych. "Wyobraźcie sobie, że chcecie się pobawić na imprezie, ale ktoś ciągle za Wami chodzi i robi Wam zdjęcia, czy nie bylibyście trochę spięci? Jestem przekonana, że stresowałaby Was taka sytuacja. Jeszcze dodajmy do tego fakt, że zdjęcia obejrzą nie tylko Wasi bliscy, ale również pół Polski. Paparazzi za wszelką cenę próbowali zniszczyć nam ten dzień"- wyjaśniła rozgoryczona żona Antka Królikowskiego i przy okazji ujawniła swój niedany pobyt w szpitalu.

"Rozumiem, że jesteśmy osobami publicznymi, ale nie jesteśmy nimi 24h. Mamy swoje gorsze chwile, jak teraz kiedy dopiero co wyszłam ze szpitala (czym również nie chciałam się z nikim dzielić, ale paparazzi musieli uwiecznić i ten moment na zdjęciach)
Nie podoba mi się to wszystko i naprawdę nie wiem już sama jak mam z tym walczyć" - kończy zniechęcona.