Zamknij

Julia Rosnowska o sprzeczce z sąsiadką. Internauci: "Oznaka pychy, buty i braku piątej klepki"

17.10.2021 20:10
Julia Rosnowska
fot. VIPHOTO/East News

Julia Rosnowska, znana między innymi z "Plebanii", opowiedziała o sprzeczce z sąsiadką, która dotyczyła płaczącego dziecka aktorki. Internauci zarzucili aktorce błędy wychowawcze i brak wyobraźni. Czy słusznie?

Julia Rosnowska to popularna polska aktorka, którą dobrze powinni znać wielbiciele polskich seriali i nie tylko. Na ekranie zadebiutowała w 2001 roku rolą w "Plebanii", a popularność zyskała jako główna bohaterka serialu "Julia". Mogliśmy oglądać ją także w takich produkcjach "Komisarz Alex", "Czas honoru" czy "Ojciec Mateusz". Na swoim występie ma występy w produkcjach zagranicznych, pojawiła się na przykład w brytyjskim serialu "Ripper Street: Tajemnica Kuby Rozpruwacza".

Prywatnie Rosnowska jest szczęśliwą mamą dwójki dzieci i bardzo doba o ich prywatność, między innymi nie publikując ich twarzy w sieci. Postanowiła natomiast podzielić się na Instastory historią, która wyprowadziła ją z równowagi. Kiedy wychodziła z pociechą na spacer, ta niespodziewanie zaczęła płakać na klatce schodowej.

- Totalna awaria. Straszny krzyk. Płacz taki, że ciężko oddech złapać. Buzia cała czerwona, a oczy ledwo się otwierają z tego płaczu i zmęczenia. Cały czas na tej klatce oczywiście. Stoimy na tej klatce. Ja sobie usiadłam na schodach, dziecko obok. Jestem spokojna, rozmawiam. Czekam. Przytulam, jeśli jest taka potrzeba. Jestem blisko i rozumiem. Ale dziecko dalej płacze - relacjonowała aktorka.

Problem w tym, że długotrwały płacz dziecka nie spodobał się sąsiadce Julii, która postanowiła zareagować.

Julia Rosnowska skrytykowana za metody wychowawcze? Aktorka opowiedziała o kłótni są sąsiadką

Julia Rosnowska opowiedziała o wymianie zdań z sąsiadką, która miała wyjść z mieszkania i klaskać.

- I wtedy wychodzi ze swojego mieszkania sąsiadka i zaczyna klaskać. Klaskać, żeby moje dziecko się uciszyło i na nią zwróciło uwagę. I mówi doń, że ma nie płakać. Ja spokojnie mówię, że proszę, żeby nie klaskała. Nie potrzebujemy pomocy. Dajemy sobie radę i to, co robi, nie pomaga (...) Moja sąsiadka uznała inaczej. Potwornie się zdenerwowała. Powiedziała, że jestem niemądra, że dziecko trzeba uspokoić (...) Bardzo grzecznie wyjaśniłam sytuację i uprzejmie poprosiłam, żeby powstrzymała się od oceniania mojej inteligencji, najlepiej w ogóle, a zwłaszcza przy dziecku - opisywała.

Nie wszyscy internauci współczuli Julii nieprzyjemnej sytuacji, pojawiły się ostre słowa krytyki. Rosnowskiej zarzucano między innymi nieodpowiednie metody wychowawcze.

- Z tej historii wynika jedno, pozwalacie się bombelkowi drzeć tak, że zakłóca spokój innych ludzi.

- Fajne te metody wychowawcze, ale chyba powstały do stosowania w buszu, drące się dziecko powinno być problemem rodzica, a nie całego bloku.

- Dziecko drze się na całą kamienicę, a sąsiedzi mają siedzieć i czekać aż córka Julki dojrzeje do jej mądrych metod wychowawczych rodem z poradników. To jest dopiero oznaka pychy, buty i braku piątej klepki, jeśli nie wie, dlaczego sąsiadka wyszła ze swojego mieszkania - czytamy.

Aktorka postanowiła zareagować na niepochlebne komentarze.

- O matko. Jak mnie takie komentarze wkurzają. Tak. Pozwalam mojemu dziecku przeżyć trudne emocje. Pomagam mu je nazwać i zrozumieć, i jeśli trzeba – w nich pobyć. I jeśli sytuacja tego absolutnie nie wymaga, a moje dziecko w danym momencie nie pozwala się podnieść i przenieść, to tego nie robię na siłę. I tak. W takim momencie ważniejsze jest dla mnie to, co przeżywa moje dziecko, niż co przeżywa i myśli sobie ktoś, kto zwyczajnie odczuwa dyskomfort, bo uważa, że ja sobie nie radzę (...) Gdyby sytuacja miała miejsce w nocy lub bardzo wcześnie nad ranem, zachowałabym się inaczej. W tej sytuacji uznałam, że mogę dać mojemu dziecku przestrzeń na poradzenie sobie z tą sytuacją łagodnie - napisała.

Zgadzacie się z tłumaczeniem Rosnowskiej?