Zamknij

Kazio z Descha nie żyje. Ujawniono, jak wyglądało życie bohatera "Złomowiska": "Wpadł w nałóg"

13.04.2021 11:58
Kazio z Descha
fot. Facebook/ZłomowiskoPL

Kazimierz Gawlik, znany widzom jako Kazio z Descha, nie żyje. Jak donosi portal Wirtualne Legionowo, bohater programu "Złomowisko PL" zmagał się z uzależnieniem od alkoholu.

Kazimierz Gawlik nie żyje. Widzowie starszych odcinków programu "Złomowisko PL" doskonale pamiętają sympatycznego Kazia z Descha. O śmierci bohatera show Discovery Channel poinformowała w poniedziałek produkcja. Autorzy wpisu nie ujawnili oficjalnej przyczyny śmierci mężczyzny. To kolejna smutna wiadomość, z którą fani programu mierzą się w tym roku. Kilka miesięcy temu głośno było o śmierci Marka "Krzykacza" Pawłowskiego. Niedługo później jego kolega Edward Kaliński zdradził, że musiał przejść amputację nogi.

- Smutna wiadomość na początek tygodnia. Dotarła do nas informacja, że zmarł Kazio z Descha postać, której wiernym fanom "Złomowiska PL" nie trzeba przedstawiać - możemy przeczytać w komunikacie na stronie facebookowej programu.

Zobacz także: Krzysztof Krawczyk zdążył pożegnać się z żoną. Ostatnie słowa do Ewy ściskają serce

Złomowisko PL: Nie żyje Kazio z Descha. Tak wyglądały jego ostatnie dni

O życiu Kazia z Descha opowiedział redaktor serwisu Wirtualne Legionowo. Na portalu możemy przeczytać krótką informację o śmierci bohatera "Złomowiska PL" i jego walce z uzależnieniem.

- Kazimierz był barwną postacią, to on zawsze był na pierwszym planie w materiałach z legionowskiego Descha. Pożartował, wymyślił ciekawe innowacje, aby ulepszyć swoją pracę. Ostatnimi czasy niestety wpadł w nałóg i często spotkać go można było na legionowskim dworcu wśród przesiadujących bezdomnych. Mimo to pozostanie w pamięci legionowian jak i telewidzów jako Kazio z Descha.

Redaktor Wirtualnego Legionowa, Marek Karpowicz w rozmowie z "Plejadą" dodał, że osobiście spotykał Kazimierza Gawlika w Centrum Komunikacyjnym. Dziennikarz przyznał, że ulubieniec widzów "Złomowiska PL" był w ciężkim stanie. Nie chciał jednak żadnej pomocy.

- Nawet sam osobiście go tam widziałem, bardzo często tam przesiadywał, zaczepiał ludzi o pieniądze. To nie jest tak, że to tylko informacja, ale w ostatnich tygodniach czy miesiącach przebywał tam z innymi bezdomnymi, razem spożywali takie, a nie inne napoje [...] Tu w telewizji wszystko fajnie, pięknie, a tu się okazuje za chwilę, że siedzi cały poobijany, zakrwawiony. Sam się go pytałem, czy coś mu się stało, czy go napadli, czy coś, a on odpowiadał, że on sobie poradzi i że nie chce pomocy. Mówiłem mu, że "taka gwiazda, a tu takie rzeczy", to się śmiał, że go wszyscy rozpoznają, ale żadnej pomocy nie chciał - podsumował mieszkaniec Legionowa.