Kilka tysięcy złotych za udział w weselu? Chciała ślubu marzeń

28.08.2018 13:09

Istnieją różne sposoby sfinansowania wymarzonego ślubu. Kanadyjska panna młoda, aby móc urządzić ślub i wesele jak ze snu, postanowiła pobierać od gości opłaty. Aby zostać zaproszonym, należało zapłacić około 4 tysięcy złotych. Czy osiągnęła zamierzony cel?

Kilka tysięcy złotych za udział w weselu? Chciała ślubu marzeń fot. Shutterstock

Ślub i wesele to z pewnością wydarzenie, które każdy chce zapamiętać do końca życia. Nie inaczej było w przypadku kanadyjskiej panny młodej imieniem Susan. Aby zrealizować swoje marzenie o wystawnym weselu, postanowiła poprosić rodzinę i przyjaciół o sfinansowanie go. Każdy, kto chciałby wziąć udział w wydarzeniu, miał zapłacić 1500 dolarów, czyli około 4 tysięcy złotych. Bez wpłaty zaproszenie było nieważne. Niestety kobieta mocno się rozczarowała.

Płatny wstęp na ślub i wesele

Niestety tylko część bliskich Kanadyjki i jej męża okazała hojność. Z planowanych 60 tysięcy dolarów para młoda uzbierała tylko około 15. Susan wyraziła swoje niezadowolenie z zachowania niedoszłych gości w postach publikowanych na Facebooku.

Kompozycja weselna fot. Shutterstock

– Serio, ludzie, co to jest 1000 dolarów? Co to jest 1500?! Naprawdę, to nie jest dużo. Dalibyście radę bez problemu.

Ale naprawdę wybuchła, gdy narzeczony zaproponował jej tańszą wersję uroczystości.

– Mój narzeczony przyszedł i powiedział, żebyśmy zrobili wesele w Vegas. Zaśmiałam się, myślałam, że żartuje, ale on nie żartował. Był całkowicie poważny. Chciał zrobić tanie, żenujące wesele w Vegas. CO TO MA K**WA BYĆ? Zwariował?! Czy ja jestem jakąś dz**ką? Ma mi się spodobać pomysł wzięcia ślubu w spelunie, w sercu hazardu i alkoholizmu? Dostałam ataku paniki.

– Kiedy mój narzeczony wyszedł z domu, zadzwoniłam do swojej świadkowej, wypłakałam się. A zamiast współczucia co dostałam? Powiedziała mi, że „za dużo żądam, że powinnam się trzymać budżetu”. Serio, żadne słowa tego nie oddadzą.

Panna młoda zamiast wesela marzeń straciła wszystko. Postanowiła zerwać kontakty z narzeczonym, rodziną i przyjaciółmi. Zapowiedziała, że wyjeżdża, po czym usunęła swoje kontro w Facebooka. Jej pożegnalny wpis zaszokował.

– Jestem wykończona. Moje serce jest martwe. Rozbite na części. Puste. Muszę uciec z tego koszmarnego społeczeństwa. Jak może być tak trudno wspomóc przyjaciół? Czy ja się w ogóle dla was liczę? Po prostu dajcie mi pieniądze na moje wesele! Nawet nie będę wam tu słodzić. Nie będę udawać, że to nie jest coś, czego zawsze pragnęłam. To moje marzenie. Zostałam zdradzona. Żegnajcie. Wracam za dwa miesiące. I jeszcze przyjacielskie upomnienie. Nie myślcie, że mnie znacie. Odcinam się od was, wy węże. Od teraz będę sama. Odezwę się tylko do tych, którym uwierzę w dobre intencje.

Fragment wpisu fot. www.reddit.com

Pomysł oryginalnej zbiórki i żywiołowe reakcje Susan wywołały w sieci szok. Internauci na zmianę bulwersują się i wyśmiewają Kanadyjkę, która zapragnęła zostać celebrytką za pieniądze rodziny i przyjaciół.

RadioZET.pl/MF

Oceń