Zamknij

Kinga Rusin pokłóciła się z gościem w DDTVN. Prezenterka komentuje

Patrycja Chudolińska
13.01.2020 16:12
Kinga Rusin
fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Kinga Rusin starła się argumentami z gościem w niedzielnym wydaniu "Dzień Dobry TVN". Agnieszka Fitkau-Perepeczko nie zgadzała się ze zdaniem prezenterki na temat pożarów w Australii.

Kinga Rusin i Agnieszka Fitkau-Perepeczko w "Dzień Dobry TVN"

Kinga Rusin nie zgodziła się z gościem niedzielnego odcinka "Dzień Dobry TVN". Rozmowa dotyczyła pożarów, które nękają Australię od kilku miesięcy. Agnieszka Fitkau-Perepeczko, która jest właścicielką rezydencji w australijskim Melbourne, zdradziła na antenie, jak wygląda ta sytuacja z jej perspektywy.

- Pożary, które mamy od kilku miesięcy, pochłonęły 1,2 procent lądu Australijskiego. Czyli 98 procent zostało nieruszone. Oczywiście Sydney i okolice bardzo ucierpiały, ale trzeba wiedzieć, że ja przeżyłam już dwa pożary i mam porównanie. Mieszkam w Australii już 40 lat (...) Jeżeli bierzemy szacunkowo to, ile ludzi zginęło, to wydaje mi się, że jest lepiej w stosunku do pożaru w 2009 roku (...) Bardzo lubię misie koala i bardzo jestem zrozpaczona, że to się dzieje. Ale również widzę handel mięsem kangurzym, zabijanie kangurów. To również obserwuję przez 40 lat (...) Uważam, że pokazywanie takiej animacji, która pokazuje, że cały kontynent płonie jest niezdrowe, niedobre i jestem przeciwko temu - relacjonowała Agnieszka Perepeczko.

Wypowiedź mieszkanki Australii wyraźne zdziwiła prowadzących programu. Sama Kinga Rusin kilka dni wcześniej udostępniała zdjęcia pokazujące skalę i skutki pożarów.

- Te zdjęcia są z NASA. To nie jest animacja, to są zdjęcia z kosmosu robione i tak wygląda Australia - zaprzeczyła słowom aktorki prowadząca.

Rozmowa była dynamiczna, a kobiety często wchodziły sobie nawzajem w słowo. Agnieszka Fitkau-Perepeczko podkreśliła w późniejszej rozmowie z "Faktem", że czuła "furię i złość" ze strony gwiazd TVN.

- Przedstawiłam fakty i statystyki. No i że moi przyjaciele w Melbourne mają się dobrze i mój dom stoi, i nic mu nie grozi, więc furia była coraz większa (...) Taka złość i furia jest nie na miejscu. Chyba ja bardziej współczuję Australii niż parka prowadzących (...) Nie mają pojęcia, a mówią i wiedzą najlepiej - dodała w rozmowie z "Faktem".

Kinga Rusin komentuje zarzuty Perepeczko

Do zarzutów o "złość i furię" postanowiła odnieść się sama Kinga Rusin. Dziennikarka jeszcze raz podkreśliła, że jej zdaniem Agnieszka Fitkau-Perepeczko podawała nieprawdziwe informacje.

- Rozmowa trwa nieco ponad 7 minut i jest wyjątkowo spokojna. Żadna ze stron nie podnosi głosu. Gdzieś w okolicach 6-tej minuty musiałam jedynie zaprotestować wobec zarzutu o manipulacje. Gość zarzucił ją mediom udostępniającym mapy płonącej Australii. Wbrew temu, co pani Agnieszka powiedziała, to nie są 'telewizyjne animacje', ale zdjęcia/wizualizacje na podstawie danych NASA (dane NASA pochodzą z ich zdjęć zrobionych z kosmosu). Wizualizację pożarów z ostatniego miesiąca, na podstawie danych ze zdjęć NASA załączam jako ilustrację tego postu wraz z zaznaczeniem źródła pochodzenia - tłumaczy na Instagramie Kinga Rusin.

Prowadząca programu "Dzień Dobry TVN" zaznacza, że o komentarz w sprawie poproszono również innego gościa - profesor Maję Adamską, biolożkę Australijskiego Narodowego Uniwersytetu w Canberze. Kinga Rusin dodaje, że profesor zawodowo zajmuje się tym problemem, a jej opinia mocno różniła się od zdania Agnieszki Perepeczko.

Opinia pani Agnieszki Fitkau-Perepeczko jest różna od tej, którą ma większość naukowców, polityków, dziennikarzy i zwykłych ludzi, w tym mieszkańców Australii. I oczywiście ma do tego prawo. A Państwo mają prawo opinię tę ocenić. W DDTVN przedstawiamy różne opinie, różnych osób, a ocenę zostawiamy widzom - zakończyła swój wpis na Instagramie.

Która strona tego konfliktu wydaje wam się bardziej wiarygodna?

RadioZET.pl/PCh