Zamknij

Krzysztof Jackowski o pandemii i wyborach w USA. Zapowiada konflikt. "Ważą się losy świata"

23.11.2020 17:53
Krzysztof Jackowski
fot. Karol Makurat/REPORTER/EAST NEWS

Krzysztof Jackowski w niedawnym spotkaniu internetowym z fanami podzielił się kilkoma wizjami, dotyczącymi nadchodzących miesięcy. Stwierdził, że jest to dla wszystkich przełomowy moment, w którym ważą się losy świata. Wspomniał też o pandemii, która w jego przeczuciu tak łatwo nie minie.

Krzysztof Jackowski zaledwie kilka dni temu w wizji, w której udział brał też vloger, Krzysztof "Ator" Woźniak, zapowiedział, że nadchodzący rok nie będzie łatwy. Ma on być rokiem, "który w przyszłości nazwiemy początkiem konfliktu", a ludzie będą "pół-niewolnikami".

W najnowszym spotkaniu online Jackowski podzielił się swoimi "luźnymi" wizjami na nadchodzący czas. Zapowiedział jednocześnie, że już za kilka dni przedstawi konkretną przepowiednię na nadchodzący rok, w której nie będzie sugerował się żadnymi bieżącymi wydarzeniami.

Zobacz także: Co nas czeka w 2021 roku? Przepowiednia analityczna

Krzysztof Jackowski o nadchodzącym czasie: "Ważą się losy świata"

W ostatnich wypowiedziach Jackowski podkreślał, że to, o czym mówi, odczuwa bardzo mocno od pewnego czasu. W najnowszych wizjach niejednokrotnie poruszał kwestię wyborów prezydenckich w USA. "Jest to bardzo ważny czas z jednej przyczyny: z powodu tego, co dzieje się w USA" - zauważył. Jak twierdzi, Donald Trump jest w sytuacji, która może posunąć go do desperackich czynów, a ich konsekwencje mogą być bardzo poważne. Zdaniem wizjonera, Trump może doprowadzić do konfliktów, których podczas swojej kadencji za wszelką cenę starał się uniknąć.

"Wybory prezydenckie w USA stoją i przez jakiś czas jeszcze będą stać pod znakiem zapytania. Choć wszystko wskazuje na to, że Biden wygrał, to Trump uważa, że wybory zostały sfabrykowane. Trump wykonuje bardzo dziwne ruchy: odwołuje szefa Pentagonu, swojego człowieka. Są też newsy, które mówią, że Trump zwołał jakąś naradę (...). Drodzy państwo - znacie moje przeczucia, którymi się od kilku lat dzielę. Nastał rok, w którym mamy czas nienormalny. Cały czas jest zagrożenie istotnym konfliktem. Ważą się losy świata, a wynik wyborów w USA może mieć na to bardzo ogromny wpływ" - mówi Jackowski.

Trump, jeśli ostatecznie przegra, może chcieć zemsty?

Jasnowidz z Człuchowa przypomniał trudną sytuację,  z jaką mieliśmy do czynienia na początku tego roku, kiedy w ataku USA w Iranie zginął irański generał. Sytuacja była wtedy bardzo napięta, a Teheran zapowiadął odwet. Tego konfliktu wtedy udało się uniknąć. Ale co dalej? Zdaniem wizjonera, Trump może tę sytuację wykorzystać do prywatnej zemsty za wynik wyborów.

"Za kadencji Trumpa Stany nie weszły w żaden otwarty konflikt, co jest wyczynem. Ale chodzi mi po głowie coś takiego, że Trump używał wszelkich uników, by do tego nie doszło. Przypomnijmy sobie końcówkę stycznia tego roku, kiedy poległ generał Iranu. Doszło wtedy do światowego lęku przed konfliktem. W sprawie uczestniczył Trump, wszystko się załagodziło i trwa to do dziś. Jeżeli wybory zostały w jakiś sposób sfingowane na niekorzyść Trumpa, może byłaby to pewna zemsta za to, co Trump miał zrobić za swojej kadencji. Teraz, pod koniec kadencji, Trump może zachować się dziwnie. Obawiam się, że to jest czas, w którym Trump zrobi jakieś kroki niezrozumiałe dla świata. Będą to kroki desperacji".

"Mam odczucie, że może się stać na Bliskim Wschodzie sytuacja, że coś rozgorzeje militarnie i wówczas działania będą szybkie. Stany Zjednoczone zostaną przywołane do działania. Takie mam wrażenie, że jeżeli to się wydarzy, to będzie to znakiem tego, że Trump będzie chciał nadrobić coś, czego unikał przez całą kadencję".

Na koniec jasnowidz zauważa, że teraz dla niego samego stało się jasne to, co przeczuwał wcześniej. Sądził, że "2019 rok będzie ostatnim względnie normalnym rokiem". Teraz słowa te stały się dla niego klarowne, ale sytuacja wcale nie poprawi się szybko. Do tego może nastąpić coś, co całkowicie odmieni sytuację, ale nie koniecznie na lepsze.

"Nie mogę w to sam uwierzyć, jak w poprzednich latach ostrzegałem przed czymś, czym będzie zajęty świat. I jest tak. Natomiast w obecnej chwili to zdanie, którego wtedy nie rozumiałem "2019 rok jest ostatnim w miarę normalnym rokiem na świecie" - to już się dzieje. Mam wrażenie, że w tym czasie rozgrywają się na świecie dwie ważne rzeczy: jedna to zaraza, która się nie zatrzymuje, do której się przyzwyczajamy i ona może być wieloetapowa, co bardzo mocno hamuje wszystko. To jeden kierunek wielowarstwowo niebezpieczny. Z drugiej strony mam wrażenie, że kolejnym zagrożeniem jest coś, co ma swój osobny tor lub co może być wynikiem obecnej sytuacji. Ktoś lub jakieś państwa zechcą bałaganem przerwać ten bałagan. Mam wrażenie, że właśnie teraz w akompaniamencie zmiany prezydenckiej, ważą się losy tego, co ma się wydarzyć. Różnie można to oceniać. Być może ewentualny konflikt nas wszystkich pogrąży. A może przerwie coś, co trwa teraz" - zdradza tajemniczo.
"Mówię, jak czuję. Jesteśmy w bardzo ważnym momencie" - ocenia.

W kilku słowach wizjoner odniósł się również do pandemii koronawirusa. Stwierdził, że sytuacja sprawiła, że ludzie są już inni - "psychicznie przetrąceni". Ale widzi też pozytywne strony tej sytuacji.

"Ta sytuacja, w której żyjemy, wpędziła nas w psychozę. Inaczej się cieszymy, inaczej idziemy na zakupy, inaczej wszystko odbieramy. To stało się normą. Jest w naszym myśleniu, że kiedyś to minie. Nie tak łatwo to minie, bo my już będziemy inni. Jesteśmy psychicznie przetrąceni. Jesteśmy jednak pokorniejsi, będziemy mniej zaborczy, będziemy mniej chcieli i będziemy mniej wyobrażali sobie, że jesteśmy ważni. Taka sytuacja uczy pokory i myślę, że jeżeli to dłużej potrwa i pogłębią się pewne rzeczy, to wpłynie to na nas bardzo mocno, a nasze pokolenie będzie pokoleniem zrównanym do parteru. To uważam za dobrą lekcję, ponieważ tak naprawdę nie jesteśmy najważniejsi w tym świecie. Jesteśmy współważni z całą naturą" - wyjaśnia.

Pozostaje czekać na nadchodzącą, konkretną, zapowiedzianą przez Jackowskiego wizję.

RadioZET.pl/AS