Zamknij

Krzysztof Jackowski powiedział, co stanie się w maju. "Nie powinienem, ale muszę to powiedzieć"

30.04.2021 11:51
Krzysztof Jakcowski
fot. Michal Wozniak/East News

Jasnowidz Krzysztof Jackowski w najnowszej wizji powiedział, co stanie się w maju. Nie ma dobrych wieści na najbliższy czas. Jak twierdzi, wkrótce dojdzie do cichego wydarzenia, które wpłynie na życie wszystkich Polaków.

Jasnowidz Krzysztof Jackowski cieszy się uznaniem tysięcy osób, które śledzą jego poczynania i komentują wizje, jakie ujawnia w sieci. Jasnowidz z Człuchowa regularnie odpowiada na pytania widzów i dzieli się z nimi swoimi przeczuciami na najbliższy czas. Ostatnio wypowiedzi Jackowskiego są mocno zdominowane przez tematy polityczne. Najnowsza z przepowiedni także koncentruje się na tym temacie. Tym razem Jackowski zapowiada wydarzenia, które nastaną po cichu i choć nie będziemy ich świadomi teraz, kiedy do nich dojdzie, na własnej skórze przekonamy się o tym, co się stało.

Zobacz także: Jasnowidz Glanc ostrzega Polaków. Miał straszną wizję. "Dla wielu będzie to ostatnie lato" [WIDEO]

Krzysztof Jackowski o tym, co stanie się w maju

Jackowski podkreśla, że nie możemy liczyć na koniec pandemii, a miesiące letnie, które wielu Polaków postrzega jak moment oddechu, z pewnością takie nie będą. "Nie liczmy na to, że to jest końcówka" - mówi. Co więcej, zapowiada, że "musimy przygotować się na jeszcze dziwniejsze rzeczy, o wiele dziwniejsze, niż obecnie" - dodaje. Widzi nietypową sytuację nad morzem, przewiduje zamknięte plaże.

"Ci, którzy zakładają, że normalność na lato wróci, obawiają się jesieni, ale sądzą, że latem odpoczniemy, są w błędzie. Ogólnie to nie będą dobre miesiące. Ja to powtarzam od grudnia. Czy to będzie miało związek z kryzysem, czy może coś się wydarzy i do tego dojdzie kryzys, ale umęczeni będziemy, nie odpoczniemy, a zaraza nie ustąpi. Ten rok na pewno nie przyniesie nam ulgi. Maj-czerwiec da trochę oddechu, ale płytki to będzie oddech".

Jasnowidz Krzysztof Jackowski w wizji: "Polska właśnie traci suwerenność"

Padają też bardzo ważne słowa o znaczeniu politycznym: "Pamiętajcie, co mówię - obym się mylił: my właśnie tracimy suwerenność jako kraj. Wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale tak mówię" - zaznacza. W swojej wizji podkreśla, że ma przeczucie, iż to, o czym mówi, nie powinno zostać ujawnione.

"Ja państwu powiem rzecz, której absolutnie nie powinienem mówić. Powiem, bo myślę, że powinienem. Za kilka dni pierwszy maja. Ja pamiętam różne pierwsze maje, pamiętam bardzo gorące pierwsze maje, pamiętam, kiedy padał śnieg, jak szedł pochód. Różne (...). W tym roku pierwszy maja... Zaznaczam: w 2019 roku mówiłem, że jest to ostatni w miarę normalny rok na świecie. 1 maja w tym roku to ciche oddanie suwerenności. Nic więcej nie powiem, ale czuję ulgę, że mogłem to powiedzieć. Być może dopiero po latach zabrzmią poważnie" - zaznacza Jackowski. "To nie znaczy, że 2 maja dowiecie się, że nasz kraj nie jest suwerenny, ale pokaże to Wam życie za jakiś czas, los Polaka, że coś jest nie tak z naszą suwerennością" - dodaje.

Dalej w swojej wizji Jackowski widzi kolejne protesty w Europie, których początek może nastąpić w Berlinie. Zdaniem jasnowidza, protesty będą następstwem wprowadzania przez różne kraje prawa ograniczającego wolność swoich obywateli. Zauważa, że będzie pewien moment, jedyny, w którym będziemy jeszcze mieli szansę to zmienić.

"W tym roku będą duże protesty: w Europie, w Berlinie. Niektóre kraje w Europie będą chciały dać jakieś nowe prawo, Polska też, które spowoduje poważne protesty ludzi. To nowe prawo będzie nas bardzo ograniczało, że bezdyskusyjnie będziemy pewni, że tracimy prawa wolnościowe indywidualne i społeczne. To spowoduje protesty, być może pierwsze właśnie w Niemczech. Nasz kraj też będzie to chciał wprowadzić. To będzie moment kulminacyjny, ponieważ jeżeli wtedy ludzie się na to zgodzą, to po tym fakcie będzie trudno cokolwiek zmienić" - mówi.

"To prawo będzie zmieniało sens własności. Prawo będzie stanowiło o ograniczeniach nas społecznie. To prawo będzie tak skonstruowane, że jednostki nie będą tego widziały. Jednostka uzna, że nic się nie zmieniło, ale jeżeli mowa o masie ludzi, to to prawo będzie bardzo dziwne i tam będziemy się dopatrywać ograniczeń, które graniczą z naszą indywidualną wolnością" - wyjaśnia jasnowidz i dodaje z niepokojem, że lipiec i sierpień nie napawają go optymizmem.

RadioZET.pl/AS