Zamknij

Krzysztof Krawczyk miał trudne relacje z synem. Kurowska o tym, co wydarzyło się raz na koncercie

12.04.2021 15:29
Joanna Kurowska
fot. TRICOLORS/East News

Krzysztof Krawczyk nie miał łatwych relacji z synem Krzysztofem Juniorem. Joanna Kurowska pamięta jednak czas, gdy nastąpił przełom. Aktorka przytoczyła anegdotę z jednego koncertu Krzysztofa Krawczyka, na którym poznała jego syna. 

Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia kilka dni po wyjściu ze szpitala. 74-letniemu artyście udało się pokonać COVID-19, lecz choroby współistniejące sprawiły, że w Poniedziałek Wielkanocny jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Legendarny wykonawca "Parostatku" odszedł w otoczeniu bliskich, w tym ukochanej żony Ewy, z którą spędził ponad trzy dekady. 

Pogrzeb Krzysztofa Krawczyka odbył się w sobotę 10 kwietnia. Artystę pożegnali bliscy, przyjaciele i miłośnicy jego twórczości. W ostatniej drodze towarzyszyły gwiazdorowi żona oraz ich adoptowane dzieci: Sylwia, Kasia i Beata. Wszystkie są córkami szwagierki Krzysztofa Krawczyka, która nie była w stanie ich samodzielnie utrzymać. Gwiazdor miał także biologicznego syna, lecz długie lata trudno było im się porozumieć. Kością niezgody miało być porzucenie przez Krawczyka matki Krzysztofa juniora, Haliny Żytkowiak. Widywali się rzadko, syn nie ukrywał, że nie akceptuje nowej żony ojca. Jednak z biegiem lat udało im się przezwyciężyć żale. Wybaczyli sobie trudną przeszłość i nawiązali przyjacielskie relacje. 

Joanna Kurowska wspomina Krzysztofa Krawczyka. Opowiedziała historię z jego synem

W dniu pogrzebu Joanna Kurowska podzieliła się wspomnieniami o Krzysztofie Krawczyku. Aktorka zapamiętała gwiazdora jako osobę bardzo religijną i oddaną Bogu. Wiąże się z tym pewna historia, która wydarzyła się na jednym z występów. Wówczas gwiazda poznała Krzysztofa juniora. To, co jej powiedział świadczyło, że na dobre pogodził się z ojcem. 

Odszedł Wielki Artysta. Ze swojego życia też uczynił teatr od Las Vegas po Grotniki. Wygłaszał filozofie niczym biskup Canterbury, ale wszyscy to szanowali, bo u jej podstaw leżała PRAWDA. Nawet jak grał, to też był prawdziwy. Zapowiadałam go wielokrotnie na estradzie. Ludzie go kochali. Przychodziły tłumy. Na estradzie robił show. Ale przed występem też - pisze na Instagramie Kurowska. 

Pamiętam szczególnie taki jeden koncert. Wszystkich uczestników, w tym mnie zapowiadającą też, zebrał w krąg, kazał nam się chwycić za ręce i odmawiał modlitwę. Nie był to mój sposób na skupienie, ale karnie stanęłam w kręgu, chichocząc z długowłosym gitarzystą. Jak trzeba być poważnym to nie ma siły. Nachyliła się do gitarzysty i mówię: "Słuchaj ja już nie dźwigam tych modłów". A on na to: "Ja też, ale kocham tatę i wiem jakie to dla niego ważne". I w taki właśnie sposób poznałam Krzysztofa Krawczyka Juniora - wspomina był gwiazda "Graczyków".

Według aktorki Krzysztof Krawczyk był królem życia, ale zawsze honorowym i lojalnym wobec tych, z którymi współpracował. 

Kiedyś nagrywaliśmy w "Kiepskich" Sylwestra, gdzie Krawczyk grał Krawczyka. Przyszedł do naszej skromnej garderoby i przyniósł nam szampana, którego wartość przekraczała moją dniówkę. To było wielkie PANISKO. Szeroko żył. Żył jak chciał, i z kim chciał. Życzliwi szeptali mu, aby zmienił menadżera, że niby trzeba mu kogoś młodszego, jakiego kilera. Ale On był wierny KOSMALI, z którym pracował przeszło 40 lat, bo WARTOŚCI w jego życiu były święte. I dlatego na Jego pogrzebie nie śpiewał żadne gwiazdy, celebryci nie prężyli się do mikrofonów. Zaśpiewali przyjaciele, a hymn do miłości z wielkim wyczuciem przeczytał wielki aktor, przyjaciel Daniel Olbrychski. Odszedł parostkiem w piękny rejs, Wielki Artysta, statkiem na parę, w piękny dzień - kończy wpis Joanna Kurowska. 

Ewa Krawczyk pożegnała męża. Internauci: "serce mi pękło", "ryczę jak bóbr"