Zamknij

Loni Willison była znaną modelką. Dziś żyje na ulicy i przeszukuje śmietniki. "Całkowicie utknęłam"

22.02.2021 19:55
Loni Willison
fot. London Entertainment / SplashNews.com/East News

Loni Willison była wziętą amerykańską modelką i celebrytką. Niestety, jej nieudany związek z gwiazdorem "Słonecznego patrolu" Jeremym Jacksonem sprawił, że dziś mieszka na ulicy i szuka jedzenia w śmietnikach. Opowiedziała o tym, co pchnęło ją w szpony bezdomności.

Celebryci przez wiele osób uważani są za osoby, które nie muszą borykać się z problemami, które spędzają sen z powiek przeciętnego zjadacza chleba. Intratne kontrakty, wywiady, sesje zdjęciowe i uwielbienie fanów mogą być niewygodne, ale ciężko porównać je do codziennych trosk zwykłego kowalskiego. Niestety, bardzo często prawda jest zupełnie inna. Osoby znane muszą zmagać się z codziennością, a popularność często nie pomaga w rozwiązywaniu problemów, a wręcz wszystko utrudnia. Doskonałym przykładem jest niezwykle smutna i mroczna historia wziętej przed laty amerykańskiej modelki Loni Willison.

Willison doskonale radziła sobie jako modelka, współpracując z wieloma znanymi markami i prestiżowymi magazynami, jej zdjęcia zachwycały, a sama Loni brylowała na imprezach celebrytów. W 2012 roku wyszła za mąż za Jeremiego Jacksona, jednego z gwiazdorów "Słonecznego patrolu". To, co miało być bajką, okazało się koszmarem. Mężczyzna znęcał się nad nią, a rozwód był dla modelki niezwykle bolesny. Willison zapadła się pod ziemię, po kilku latach media odnalazły ją w koszmarnych okolicznościach. Narkotyki i problemy emocjonalne doprowadziły ją do bezdomności.

ZOBACZ TAKŻE:  Britney Spears uwolni się od ojca? Zapadł wyrok w głośnej sprawie fortuny wokalistki

Loni Willison mieszka na ulicy. Znana modelka została bezdomną

Loni Willison w rozmowie z "The Sun" zdradziła, że straciła cały majątek i od kilku lat mieszka na ulicy. Sama stwierdziła, że jest za późno, by jej pomóc. Podkreśliła, że nie oczekuje wsparcia i radzi sobie na ulicy. Jedzenie zdobywa między innymi ze śmietników.

- Po prostu całkowicie utknęłam. Nawet jeśli ktoś zaoferowałby pomoc, nie ma już wiele do zrobienia. Nie mogę zostać w jednym miejscu. Nie mogę mieszkać w budynku. Nie mogę mieszkać w domu. Nie mogę nigdzie zostać, muszę się cały czas przemieszczać (...) Nie rozmawiałam z Jeremym. Nie chcę rozmawiać z przyjaciółmi, czuję się dobrze. Nie chcę, aby ktokolwiek mi pomagał. Mogę żyć sama. Mam tutaj wszystko, czego potrzebuję. Nikogo tak naprawdę nie obchodzę. Nie chcę ich widzieć, oni nie chcą mnie widzieć. Nie mam telefonu komórkowego. Mam jedzenie i miejsce do spania. Tu i ówdzie dostaję pieniądze, a jedzenie jest w koszach i w pobliżu sklepów. Jest go mnóstwo - ocenia.

Historia Loni jest smutnym przykładem na to, że droga ze szczytu jest bardzo krótka. Willison życzymy wszystkiego dobrego