M jak miłość: Tadeusz Chudecki o zmarłym przez koronawirusa bliskim. "Był zdrowym, silnym facetem"

26.03.2020 13:12

Tadeusz Chudecki, znany z serialu "M jak miłość", podzielił się niedawno bardzo smutną wiadomością. We Włoszech zmarł jego szwagier. Przyczyną śmierci była choroba COVID-19. Aktor powiedział teraz, w jakim stanie przed śmiercią był jego bliski.

Tadeusz Chudecki fot. TRICOLORS/East News

Tadeusz Chudecki stracił szwagra. Jego brat walczy o życie

Tadeusz Chudecki poinformował w niedzielę o śmierci bliskiego członka rodziny. Z powodu zarażenia koronawirusem zmarł jego szwagier, który na co dzień mieszkał we Włoszech. Z chorobą COVID-19 walczy również brat żony aktora.

- ITALIA moja druga Ojczyzna cierpi i umiera. Przedwczoraj na koronawirusa zmarł mój szwagier Albino, dzisiaj rano dowiedziałem się, że drugi brat Giovanni został w nocy zabrany z wysoka temperatura do szpitala w Mantui. Kto się potrafi modlić się, niech się modli, kto ma inne sposoby, niech wysyła dobra energię i życzliwe myśli. Wspomagajmy się i ratujmy. Moja szwagierka powiedziała mi dzisiaj: „Taddeo, jeżeli jesteś jeszcze zdrowy, błagam noś maseczkę i rękawiczki. To bardzo ważne!”. FORZA ITALIA, SIŁY POLSKO! - napisał na swoim profilu na Facebooku.

Do tej pory nie wiadomo było, w jakim stanie był zmarły szwagier aktora. Tadeusz Chudecki postanowił opowiedzieć o szczegółach dramatycznej sytuacji we Włoszech. W rozmowie z "Faktem" podkreślił, że Albino był silnym, zdrowym mężczyzną i nic nie zapowiadało tego, że zachoruje tak ciężko.

Tadeusz Chudecki o koronawirusie

Tadeusz Chudecki w rozmowie z "Faktem" zdradził, że śmierć poniosły już dwie bliskie mu osoby.

- Straciliśmy dwie osoby. Zmarł brat mojej śp. żony, Albino, który miał 66 lat oraz 58-letni kuzyn. Natomiast drugi brat mojej żony 60-letni Giovanni jest w szpitalu w Mantui pod respiratorem. Walczy o życie. Mamy nadzieję, że będzie dzielny i wszystko się dobrze skończy chociaż w jego przypadku.

Bliscy Tadeusza Chudeckiego we Włoszech są objęci kwarantanną. Nie mogli wybrać się na pogrzeb ze względu na niebezpieczeństwo kolejnych zarażeń.

- Szczęście w nieszczęściu jest takie, że szwagier został tak blisko domu pochowany, bo akurat moja rodzina miała grób rodzinny. Zdarza się, że teraz ciała wiezie się do innych województw, bo ludzie nie mają rodzinnych grobów, albo brakuje miejsc i tam się ich chowa, gdzie akurat jest coś wolnego. Nie brakuje też wątpliwości, co do samego pochówku. Bratowa mówi: "A czy ja wiem, że w tej trumnie to jest on?!". Nikt tego nie wie teraz w 100%, a człowieka zdesperowanego nachodzą różne czarne myśli.

Tadeusz Chudecki podkreśla, że nie wie dokładnie, jak zmarł jego szwagier. Kontakt z personelem w szpitalu jest praktycznie niemożliwy ze względu na ilość zarażonych osób.

- Obawiamy się, że nie został mu dostarczony respirator, bo ich brakuje (...) Każdy z nas nie zna dnia ani godziny, kiedy dopadnie go licho. Zmarły szwagier był zdrowym facetem, który pracował na roli po 12 godzin dziennie. Był człowiekiem odpornym. Silny facetem z krwi i kości. Jak widać dobra kondycja fizyczna i zdrowotna nie jest gwarancją, że się nie zachoruje.

Aktor "M jak miłość" sam stara się stosować do zaleceń władz i nie wychodzi z domu bez większej potrzeby. Podczas każdego wyjścia stara się zakładać maseczkę. Na pytanie o obchodzenie Wielkanocy odpowiedział, że "modlić można się w domu". Podkreśla, że w świętach chodzi o refleksję, a nie tylko kościelne rytuały.

RadioZET.pl/PCh

Oceń