Zamknij

Maffashion padła ofiarą hejtu. Wszystko przez pomoc dla dziecka

06.09.2021 14:15
Julia Kuczyńska
fot. Jan Bielecki/ East News

Maffashion postanowiła zaangażować się w pomoc w zbiórce pieniędzy dla chłopca chorego na zanik mięśni. Za dobry czyn na blogerkę spadł hejt. Kuczyńska pokazała komentarz od internautki, który ją bardzo zdenerwował.

Maffashion na swoim Instagramie pokazuje nie tylko treści związane z modą. Blogerka chętnie prezentuje migawki ze swojego prywatnego życia, a także angażuje się w sprawy społeczne.  Blogerka nie jest też obojętna na los chorych dzieci. Ostatnio zaangażowała się w zbiórkę pieniędzy dla chłopca chorego na  Rdzeniowy Zanik Mięśni. Mama małego Bastka pokazała komentarz od internautki, która stwierdziła, że Kuczyńskiej zapłacono za promowanie zbiórki.

Zobacz też:  Maffashion zdradziła, ile przytyła w ciąży. "Przyjęłam to na klatę"

 Maffashion padła ofiarą hejtu. Wszystko przez pomoc dla dziecka

Maffashion zdecydowała się zaangażować w zbiórkę pieniędzy dla 11-miesięcznego chłopca, który choruje na rdzeniowy zanik mięśni, czyli SMA. Rodzice dziecka rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na terapię genową oraz rehabilitację chłopca. Zbiórkę rozpoczęto w połowie lutego. Warto dodać, że na leczenie dziecka potrzebne jest 6 mln złotych. Latem tego roku kwota powiększyła się. Chłopiec, który również cierpiał na SMA, zmarł. W związku z tym jego rodzice postanowili przekazać pieniądze - zebrane 3,5 mln - na leczenie innego chorego dziecka. Zbiórkę promuje wiele gwiazd, w tym Maffashion.

Niestety, nie wszyscy popierają promowanie zbiórki. Kuczyńska pokazała wiadomość, którą dostała od internautki. Ta stwierdziła, że Maffashion za promowanie zbiórki wzięła zapłatę.

"Powiedz mi, w czym ten Bartuś Bastuś jest lepszy od innych cierpiących, chorych dzieci? Ciekawe ile dostałaś za promowanie zbiórki i niezwykłą pomoc. Manipulacja ludźmi, którzy wpłacają ciężko zarobione pieniądze. Jaka ty cudowna jesteś! Masz złote serce - za jedną fotkę dostajesz moją roczną pensję, to przekaż kasiorę... Akurat już to widzę" - napisała internautka w wiadomości udostępnionej przez Julię.

Do hejterskiej wiadomości Maffashion odniosła się w długim komentarzu.

Dobra. Publikuje. To tylko jeden z przykładów "pretensji" ludzi o to, że ma się czelność pomagać w ratowaniu życia !jednego! dziecka. "W czym jest lepszy? Nie wiem w czym. Ma 10 miesięcy na litość! Umiera. Ale ma jeszcze szanse! Nie musi być w niczym lepszy. Jedyny wyścig tych wszystkich chorych dzieci i ich rodziców to wyścig z czasem. Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla tej jednej osoby. Najlepiej jakby o wszystkich będących w potrzebie zadbało państwo" - podkreśliła Kuczyńska.

Maffashion stwierdziła, że skoro rodzice chorych dzieci nie są w stanie otrzymać pieniędzy od państwa, muszą sobie radzić sami.

"A tak to ludzie muszą ratować życie swoich pociech, bliskich prosząc innych, obce osoby o wsparcie. Muszą prosić, a przecież wszyscy mamy swoje życie, swoje troski, wydatki, bolączki, problemy itd. I nagle czary, bo okazuje się, że jest masa ludzi pełnych, empatii, miłości, którzy potrafią się dzielić tym, co mają. Jedni więcej inni mniej" - stwierdziła i zaapelowała o jeszcze jedną bardzo ważną rzecz.

Przestańmy zaglądać do cudzego portfela! Ja nagłaśniam zbiórkę Bartka, bo tak wyszło, bo do niego serducho zabiło… widocznie los tak chciał. I obiecałam sobie, że oprócz wpłaty pieniędzy wykorzystam to co mam… WAS, OBSERWATORZY! Mam popularny profil i niech posłuży on do uratowania życia temu chłopcu. I wali mnie to, że zasięgi spadły mi o jakieś 70 proc. od kiedy publikuje historie i dramat Bartusia. Bo co jest ważniejsze? Jak setki tysięcy ludzi zobaczy u mnie fajną bluzkę, talerz z ostrygami, czy kiedy dziesiątki poruszy los dziecka i będą się cieszyć gdy zobaczą, jak licznik na zbiórce na lek wzrasta?" - napisała. Na koniec dodała:

"Nie chcę, aby ten wpis był odebrany jako tłumaczenie się. Pragnę, aby reprezentował wszystkie te osoby, które jak ja nie są obojętne na cierpienie, które tak mocno cierpią kiedy widza kolejne i kolejne chore, niewinne dziecko. Takie, które czuja się dramatycznie, kiedy stoją przed decyzją »to komu dziś pomoc«, »która choroba straszniejsza«, »czyje życie uratować«. Mnie to boli. Prawda jest taka, że każda pomoc jest lepsza niż żadna. Niech wiec każdy pomaga tyle na, ile sytuacja mu pozwala i jak może najlepiej" - podsumowała.