Zamknij

Magda Narożna została pobita w klubie. Ujawnia, jak zakończyła się ta traumatyczna historia

13.08.2021 14:45
Magda Narożna
fot. Michal Dubiel/REPORTER/EAST NEWS

Magda Narożna to gwiazda disco polo i wokalistka zespołu "Piękni i młodzi". Piosenkarka opowiedziała o traumatycznych wydarzeniach, kiedy po koncercie w jednym z klubów została pobita przez menedżera. Ujawniła, jak zakończyła się ta przykra historia.

Magda Narożna to obecne jedna z najjaśniejszych gwiazd rodzimego nurtu disco polo. Wokalistka "Pięknych i młodych" ma na swoim koncie setki udanych występów i tam, gdzie się pojawia, wzbudza duże zainteresowanie fanów. Niestety, w swojej karierze piosenkarka ma także niemiłe wspomnienia. A jednym z nich jest głośna sytuacja, kiedy to po koncercie w klubie została pobita przez jego menedżera. Do zdarzenia doszło w 2016 roku w jednym z lokali na Podlasiu.

W rozmowie z "Plejadą" wokalistka wyznała, że wracanie do tamtych chwil nie jest dla niej łatwe. Dodała, że sprawa trafiła na wokandę.

Zobacz także: Andrzej Piaseczny o Kai Godek. Sugeruje wizytę u terapeuty. "Może jest niekochana?"

Magda Narożna wspomina pobicie po koncercie. "Sprawa zakończyła się w sądzie"

Podczas feralnego wieczoru w 2016 roku, Narożna poszła do menedżera klubu, by uregulować opłatę za koncert. Jak wspomina gwiazda, mężczyzna był pod wpływem alkoholu i niespodziewanie stwierdził, że nie pamięta, na jaką kwotę się umawiał. Wtedy wokalistka stwierdziła, że sprawę może omówić z menedżerem. W tym momencie została uderzona w twarz, a ochroniarz, który stał obok, nawet nie zareagował.

"Od słowa do słowa stwierdziłam, że nie ma sensu dyskusji z osobą, która ewidentnie była pod wpływem alkoholu i być może czegoś jeszcze. Powiedziałam, że w takim razie ja dzwonię do mojego menedżera i niech ustalą przez telefon, co robimy. Gdy wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha, pan Bogdan nagle wpadł w jakoś wściekłość i uderzył mnie w twarz, trafiając równocześnie w telefon, który poleciał na drugi koniec pomieszczenia. Byłam w szoku, nie wiedziałam, co się dzieje, wiedziałam, że nie mogę mu oddać, bo był w takiej agresji, że by mnie pewnie tam przekopał jak faceta" - powiedziała wtedy Narożna.

Gwiazda od razu sprawę zgłosiła do prokuratury i przestrzegła innych muzyków przed występami w klubie. Teraz, wracając do tamtych chwil, Narożna przekonuje, że nie lubi dzielić się takimi sprawami publicznie, a swoje emocje stara się ukrywać. Na szczęście wydarzenie skończyło się w sądzie pomyślnym dla niej wyrokiem, a sprawca został ukarany.

"Sprawa skończyła się w sądzie i oczywiście ją wygrałam" - powiedziała krótko "Plejadzie".