Zamknij

Maja Bohosiewcz wstawiła ciążowe zdjęcie i napisała o aborcji. "Chce mi się wyć"

23.10.2020 15:02
Maja Bohosiewicz
fot. Mateusz Jagielski/East News

Maja Bohosiewcz skomentowała decyzję Trybunału Konstytucyjnego uznającą aborcję w przypadku ciężkich wad płodu za nielegalną. Aktorka opublikowała ciążowe zdjęcie i przytoczyła smutną historię swojej koleżanki. 

Maja Bohosiewicz ma dwoje dzieci: 4-letniego Zacharego i 3-letnią Leonię. Jako kobieta i matka ostro sprzeciwiła się decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji w przypadku ciężkiego i trwałego uszkodzenia płodu. Podczas gdy przez stolicę przetoczyła się fala protestów, siostra Soni Bohosiewicz wyraziła oburzenie we wpisie na Instagramie. Aktorka przypomniała zdjęcie z ciążowej sesji i zamieściła poruszający wpis na temat fatalnych skutków, jakie pociąga zakaz przerywania ciąży z przesłanek embropatologicznych. 

Gwiazdy oburzone decyzją Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Mocne wpisy [FOTO]

Maja Bohosiewicz oburzona decyzję Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji 

Była gwiazda "M jak miłość" zwróciła uwagę na katastrofalne skutki wprowadzenia zakazu aborcji ze względu na ciężkie wady płodu. Bohosiewicz podkreśliła, że rozrost podziemia aborcyjnego jest nieunikniony. Wskazała także na problemy kobiet gorzej sytuowanych, których nie będzie stać na przerwanie ciąży w zagranicznych klinikach. 

To ja dzień przed urodzeniem mojej córeczki Leoni. Wiedziałam, że w moim brzuchu mieszka zdrowy dzidziuś. Wiedziałam, że mój mąż zarabia, mieszkałam w stolicy, miałam świetnego lekarza i byłam mamą niespełna rocznego wówczas chłopczyka. Co byłoby, gdyby się okazało (ptfu, ptfu), że moja ciąża jest zagrożona? Że moje dziecko może nie przeżyć po porodzie? Albo mój syn może stracić mamę? - pisze Bohosiewcz. 

Wyjechałabym za granice zrobić to czego w naszym kraju nie można zrobić już legalnieAle wiem dobrze, że jestem uprzywilejowana; zarabiam, mam wsparcie, męża, rodzinę i możliwości - podkreśla. 

Aktorka przytoczyła historię swojej znajomej prawniczki. Kobieta musiała przerwać ciężę w Niemczech, ponieważ w Polsce nikt nie chciał się podjąć zabiegu. 

Dzisiaj rozmawiałam ze znajomą, która jest prawniczką. Była w tej sytuacji jakiś czas temu i powiedziała mi, że i tak musiała wyjechać do Niemiec przerwać ciąże, która zagrażała jej życiu. W Polsce była wysyłana od Annasza do Kajfasza, bo nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za przerwanie ciąży. Na koniec dnia dostała opiekę psychologa, wspaniałych lekarzy i spory rachunek do opłacenia. Tylko że ją było na to stać.

Co z kobietami, które nie są w tej uprzywilejowanej grupie? Co ma się stać??? - pyta. - Wiecie co jest najgorsze, pomimo jej wykształcenia powiedziała, że ta walka nie ma sensu. Te transparenty nic nie dają. I być może nasze córki będą żyły jako dorosłe kobiety w państwie totalitarnym. Chce mi się wyć. I strasznie mi przykro - podsumowała gorzko Soni Bohosiewicz. 

Joanna Koroniewska straciła sześć ciąż. Dramatyczne wyznanie gwiazdy. "Ból był ogromny"