Zamknij

Małgorzata Rozenek-Majdan ostro skrytykowana. "Gwałci prawa dziecka do intymności"

29.09.2020 16:24
Małgorzata Rozenek-Majdan
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Małgorzata Rozenek-Majdan kolejny raz znalazła się w ogniu krytyki - i znowu ma to związek z jej synkiem. Tym razem chodzi o jedno z ostatnich zdjęć celebrytki z Heniem, na którym bobas płacze. Youtuberka Malina Błańska ostro oceniła to jako "gwałcenie prawa dziecka do intymności".

Małgorzata Rozenek-Majdan co chwila boryka się z krytyką ze strony internautek. Zwykle albo wcale nie wchodzi z nimi w polemikę, albo odpowiada z żartem, obracając "zarzuty" w nic nieznaczące komentarze. Inaczej jest jednak wtedy, kiedy padają naprawdę mocne słowa, a ich autorka jest popularną youtuberką.

Malina Błańska, vlogerka i dziennikarka polityczna, zarzuciła celebrytce, że gwałci prawa swojego dziecka do intymności. Chodzi o jedno z ostatnich zdjęć, jakie Małgorzata Rozenek-Majdan zamieściła w sieci. Pokazała na nim płaczącego Henryka, próbując w dowcipny sposób uchwycić codzienność mamy małego bobasa. Na drugim zdjęciu, które było powiązane z omawianą fotką, widać Radosława Majdana, który smacznie sobie śpi, podczas gdy dzielna mama musi koić nerwy malucha (co pokazywało zdjęcie pierwsze).

Błańska w obszernym poście, w którym oznaczyła Rozenek-Majdan, skrytykowała takie zachowanie, stwierdzając, że współcześnie rodzice często zapominają, że ich dziecko to też człowiek, ma godność i pełne prawo do intymności w sytuacjach, w których dorosły człowiek zwykle nie chce pokazywać się innym. Za takie vlogerka uznaje na przykład sen, sytuacje w toalecie albo płacz.

Małgorzata Rozenek-Majdan "gwałci prawo dziecka do intymności"

"Małgorzata Rozenek sfotografowała swojego syna, gdy on płakał, następnie pokazała ten moment milionom osób, wrzucając je do Internetu. Teraz każdy odbiorca może je sobie skomentować. Gwałcenie praw dzieci do intymności jest powszechne w dzisiejszych czasach. Rodzice często zapominają o tym, że mały człowiek to też człowiek, a ICH dziecko oznacza, że mają je przez prawo powierzone do opieki, nie do używania do swoich interesów" - pisze Błańska.

"Czy dorosłego człowieka w momencie siedzenia na toalecie, zanoszenia się łzami, a nawet snu, Małgorzata Rozenek sfotografowałaby i upubliczniła nie zapytawszy o zgodę? Za taki ruch, za żerowanie na czyimś wizerunku mogłaby spotkać ją konsekwencja karna. Gdy dotyczy to dziecka, cisza, bo dziecko nie pójdzie do sądu" - przekonuje vlogerka.

"Perfekcyjna" nie pozostawiła tego bez odpowiedzi. Jak na początku zauważyła, przeczytała posta, bo została w nim oznaczona, ale czytanie było dla niej stratą czasu. Powiedziała jednak, co myśli na ten temat.

"Oznaczyła mnie Pani, więc przeczytałam. Był to stracony czas, bo argumenty w tym wpisie użyte, są po pierwsze nieprawdziwe. Po drugie tak ograniczone, że ciężko nawet się do nich odnieść. Podam przykład: Gdyby nie można było pokazywać żadnej z tych rzeczy, to istnienie np reportażu byłoby zagrożone. Życie jest różne, ludzie są różni i dobrze" - pisze Rozenek w długim wywodzie.

"Ja nie muszę się zgadzać z Panią a Pani ma prawo realizować swoje macierzyństwo na swój sposób. Ma Pani dzieci? I jeszcze jedno na koniec: skąd w Pani taka obsesja na punkcie pieniędzy? Naprawdę nie wszystko robi się z myślą o nich. Martwi mnie tylko jedno, że Pani jako zdeklarowana feministka nie dostrzega w tym zdjęciu misji odczarowywania instagramowego macierzyństwa. Pokazania go prawdziwiej, normalniej. Normalnie dzieci płaczą, dzieci celebrytek też. Cóż złego w pokazaniu tego? Ja wiem, że nic" - dodaje.

Cała dyskusja rozwinęła się jeszcze bardziej. Ostatecznie zakończyła się pojednaniem i podziękowaniem za ciekawą dyskusję.

"Myślę, że obie mamy podobne cele w życiu tylko osiągane różnymi sposobami. Cieszę się, że mogłam podyskutować z kimś z poza mojego zwyczajowego kręgu znajomych. Takie konfrontowanie różnych punktów widzenia zawsze jest rozwojowe" - zakończyła Rozenek.

RadioZET.pl/AS