Zamknij

Marcelina Zawadzka wspomina czasy "Pytania na Śniadanie". "Te lata były bardzo trudne"

07.09.2021 10:17
Marcelina Zawadzka
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Marcelina Zawadzka już od ponad roku nie prowadzi "Pytania na Śniadanie". Choć była jedną z ulubionych prowadzących, została usunięta z programu w związku z aferą vatowską. Prezenterka została zapytana o to, jak wspomina tamte czasy. Przyznała, że nie było jej łatwo.

Marcelina Zawadzka od 2013 roku związana była z telewizją. W 2015 Miss Polonia 2011 trafiła do Telewizji Polskiej, gdzie zaczęła pracę jako jedna z prowadzących " Pytanie na Śniadanie". Szybko stała się jedną z ulubienic widzów i zdobyła ich olbrzymią sympatię. Nic dziwnego, że kiedy latem ubiegłego roku media obiegły wieści o tym, że Zawadzka została oskarżona o przestępstwa podatkowe, wiele osób było tym wręcz zszokowanych. Prezenterkę szybko odsunięto od "Pytania na Śniadanie", a na jej miejsce znaleziono zastępstwo - Małgorzatę Opczowską.

Choć Marcelina Zawadzka kilkakrotnie już wypowiadała się na temat powrotu do TVP, podkreślając, że jest to mało prawdopodobne, to jednak wielu jej fanów nadal ma nadzieję, że jeszcze zobaczy ją w roli współprowadzącej śniadaniowy program "Dwójki". Zdaje się jednak, że jest to już przesądzone, bo sama gwiazda w niedawnej wypowiedzi przyznała, że praca w Telewizji Polskiej była dla niej bardzo trudnym momentem.

Zobacz także: Piotr Gąsowski shejtowany za obronę Kozidrak. Gwiazdor znika z Instagrama. "Żyd przez małe ż"

Marcelina Zawadzka wspomina czasy "Pytania na Śniadanie"

Zawadzka, zapytana przez reportera serwisu "Plotek" o to, czy tęskni za pracą w "PnŚ" stwierdziła, że nie wie, czy odpowiedzieć szczerze, czy poprawnie. Ostatecznie zdecydowała się chyba na połączenie tych dwóch opcji. Jak wyjawiła, tęskni, ale tylko za jednym z elementów, który składał się na tę pracę: obecnością Tomasza Wolnego, z którym współprowadziła program, ludźmi z ekipy oraz widzami przed telewizorami. Sam ten pięcioletni okres był dla niej bardzo trudny.

"Tęsknię za jedną z tych części, czyli tym, że ludzie, Tomek i ludzie - wy, ale te pięć lat było bardzo trudne i tak czas teraz, co mam, to jest rzeczywiście taką dla mnie stabilizacją" - powiedziała. "Ja na 80 procent byłam w pracy, nie byłam w swoim życiu, ale to też może być moja wina, bo nie umiałam sobie tego wygospodarować. Wiele związków mi też przez to pewnie nie wychodziło, bo jednak nie widziałam siebie. Miałam zadanie i to zadanie było do wykonania [...]. Zero było mnie w tym wszystkim" - powiedziała gorzko Zawadzka.

Na koniec Marcelina Zawadzka dodała, że furtka do jej powrotu do TVP nadal jest i zaznaczyła, że nie wchodzi w grę zmiana partnera, z którym współprowadziła "PnŚ". Jeśli wróci, to tylko w duecie z Tomkiem Wolnym.