Zamknij

Gwiazdor "Barw szczęścia" broni Jakimowicza. "Bardzo wątpię w ten cały gwałt"

26.01.2021 17:37
Michał Witkowski
fot. Mateusz Jagielski/East News

Michał Witkowski skomentował sprawę Jarosława Jakimowicza oskarżonego o gwałt na uczestniczące konkursu piękności. Pisarz i celebryta grający kiedyś w "Barwach szczęścia" jest przekonany, że "na 99,9 procent sprawa jest dęta i pusta jak wydmuszka". 

Jarosław Jakimowicz został posadzony o gwałt na uczestniczce konkursu Miss Generation, do którego miało dojść na początku 2020 roku w hotelu Parisel Palace w Klimkach pod Łukowem. Według informacji opublikowanych przez dziennikarza Piotra Krysiaka czynu miał dopuścić się "gwiazdor publicystyki TVP". Wkrótce ustalono, że w Klimkach przebywał właśnie Jarosław Jakimowicz. Aktor twierdzi, że jest niewinny i złożył przeciwko Krysiakowi prywatny akt oskarżenia. Ten odpowiedział publikacją nagrania rozmowy telefonicznej. 

Jakimowicz pozywa Piotra Krysiaka. Dziennikarz odpowiada i publikuje nagranie

Michał Witkowski z "Barw szczęścia" o sprawie Jarosława Jakimowicza 

W sprawie byłego gwiazdora "Młodych wilków" cały czas pojawiają się nowe informacje. Przy okazji wyszła na jaw kryminalna przeszłość Jakimowicza, gdy jeszcze przed rozpoczęciem kariery przebywał w Niemczech. Oskarżenia wobec współprowadzącego "W kontrze" są poważne, lecz budzą wiele wątpliwości. Michał Witkowski, znany pisarz i publicysta grający niegdyś w serialu TVP "Barwy szczęścia", sceptycznie wypowiada się o całym zamieszaniu.

Ostatnio Jakimowicz prowadzi w duecie z Magdaleną Ogórek program społeczno-polityczny "W kontrze". Widzimy więc, że jest to człowiek, który od najmłodszych lat chciał być znany, już jako młodzieniec założył zespół muzyczny, potem grał w filmach i pieczołowicie, ziarnko do ziarnka lepił kulę swojej sławy. Raz showbiznes go kochał, innym razem - wypluwał, ale Jakimowicz zawsze wracał - podkreśla Witkowski. 

Bardzo wątpię więc w ten cały gwałt. Osoba tak długo przebywająca w showbiznesie i tak dobrze znająca zasady gry, nie pozwoliłaby sobie na coś takiego. Zresztą co to za sprawa? Czy w ogóle jest jakaś sprawa? Bo oto teraz Jakimowicz przebywa w denerwującym zawieszeniu: niby jest jakaś sprawa, ale tej sprawy nie ma. Gdyby faktycznie kogoś zgwałcił, bardzo trudno byłoby to teraz udowodnić, jeśli zgwałcona osoba natychmiast nie zjawiła się na policji i nie pobrano wymazów, próbek płynów ustrojowych i tak dalej. Poza tym nikt na razie Jakimowicza nie oskarżył. I tu pojawia się pytanie: niby nic się nie stało, a jednak starannie i skutecznie spieprzono mu wizerunek (i tak już nadwątlony)!

Oskarżenia o gwałt czy molestowanie seksualne to naprawdę łatwa broń: wystarczy powiedzieć: „oskarżam” (a tu nawet to nie zostało powiedziane), a już - są dowody, czy ich nie ma - gówno przylepia się natychmiast i coś tam zawsze zostaje. Bez względu na to, czy mamy niezbędne dowody, że tak powiem, organiczne, o oskarżonym powstają złośliwe memy, wypowiedzi, filmiki - wylewa się na niego cały hejt. Chodzi o mechanizm: że każdy może sobie powiedzieć "Ten czy tamten mnie zgwałcił" - bez żadnych dowodów i choć sprawy nie udowodni, zniczy tego kogoś kompletnie i nie poniesie za to żadnych konsekwencji. Dojdzie do tego, że uczeń, którego wkurzy nauczyciel, bo da mu 5 zamiast 6 oskarży go (co się już zdarza) i choć niczego nie udowodni to faceta wyleją z roboty z wilczym biletem. 

Powtarzam - na kogoś, komu nie tylko nie udowodniono żadnej winy, ale na kogoś, kogo nawet jeszcze nie oskarżono, ba - nie wymieniono go z nazwiska! Uważam, że nie powinniśmy przyjmować do wiadomości informacji o gwałcie, dopóki nie zostanie udowodniony. Nie powinniśmy znęcać się nad Jarkiem ani go hejtować. Na dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć procent sprawa jest dęta i pusta jak wydmuszka, a człowieka żal. Tym bardziej że kiedyś obrabował pocztę i wytrzymał z Jolą Rutowicz tak wiele tygodni w jednym domu, a ona to już na pewno chrapie! - napisał Witkowski. 

Gwałt w hotelu w Klimkach? Jakimowicz przedstawia własną wersję wydarzeń