Zamknij

Nasz nowy dom: dramat uczestniczki. Katarzyna Dowbor była przerażona. "Nikomu nie życzę"

16.06.2021 19:29
Katarzyna Dowbor
fot. East News

Katarzyna Dowbor, prowadząca "Nasz nowy dom", widziała już niemało, ale tragiczna historia jednej z uczestniczek i warunki, w jakich żyje, przeraziły nawet dziennikarkę. Pani Ania ma za sobą prawdziwie dramatyczne przeżycia.

"Nasz nowy dom" okazał się hitem, program prowadzony przez Katarzynę Dowbor podbił serca widzów i jest jedną z najmocniejszych pozycji w ramówce Polsatu. Format, w którym ekipa odwiedza potrzebujące rodziny mieszkające w bardzo trudnych warunkach, które często nie tylko utrudniają funkcjonowanie, ale są wręcz niebezpieczne, cieszy się ogromną popularnością. Nic w tym dziwnego, metamorfozy budynków zapierają dech w piersiach, a widok osób, których życie się odmieniło, chwyta za serce. "Nasz nowy dom" możemy oglądać od 2013 roku, w jesiennej ramówce pojawi się już 17. sezon.

W hicie Polsatu nie brakował szokujących sytuacji, Katarzyna Dowbor opowiadała między innymi o próbie przerwania prac ekipy, a zdarzyło się, że musiała odmówić remontu domu. Większość uczestników ma za sobą trudne sytuacje życiowe, zarówno jeśli chodzi o sytuację zawodową, jak i rodzinną. Dowbor nie ukrywała, że szczególnie poruszyła ją historia pani Anny z Łodzi. Jak informuje portal o2, prowadząca była przerażona warunkami, w jakich kobieta mieszka wraz z wnuczką. Nie sposób nie pochylić się także nad wstrząsającą historią uczestniczki programu.

ZOBACZ TAKŻE:  Nasz nowy dom: Dramatyczne sceny w programie. Katarzyna Dowbor bała się o życie bohaterów

Nasz nowy dom: Katarzyna Dowbor była przerażona. Historia pani Anny była wstrząsająca

Los nie oszczędzał uczestniczki "Nasz nowy dom". Pani Anna przez lata prowadziła bar, z którego często korzystali rowerzyści. Niestety, właściciel budynku wypowiedział umowę, a niedługo potem mieszkanka Łodzi straciła męża. Pół roku później okazało się, że jej córka ma raka, który pozbawił ją życia. W ten sposób pani Anna stała się najbliższą rodziną wnuczki, którą wychowuje jak własną córkę.

- Okazało się, że to zaawansowany nowotwór żołądka. Szybko wszystko poszło. Okazało się, że są przerzuty do kości, szpiku kostnego. Nikomu nie życzę, by przeżył śmierć własnego dziecka! - opowiadała.

Uczestniczka nie ukrywała, że stan budynku, w jakim mieszka, budzi w niej strach o życie i zdrowie swoje oraz wnuczki. Równie przerażona była Katarzyna Dowbor.

- Ja jestem przerażona tym budynkiem - miejscem, w którym Wy musicie żyć i mieszkać. Takiego grzyba, jak siedem lat robimy ten program, nie widziałam. Te problemy z piecem, z centralnym ogrzewaniem, te podłogi, które się załamują. Nie wspomnę już o łazience i o kuchni, bo tego tak naprawdę nie ma. Ten dom wymaga generalnego remontu, tu trzeba tak naprawdę zmienić wszystko - oceniła.

Na szczęście ta ponura historia ma dobre zakończenie. Ekipa "Nasz nowy dom" sprawiła, że domowe ognisko pani Anny jest nie do poznania. Miejmy nadzieję, że to początek końca jej trosk.