Zamknij

Natalia Samojlik w żałobie. Aktorka "M jak miłość" straciła dwie bliskie osoby przez koronawirusa

19.10.2020 08:11
Natalia Samojlik M jak miłość
fot. Shutterstock/@Gita Kulinitch Studio

Natalia Samojlik to aktorka znana z takich produkcji, jak "M jak miłość" oraz "Wojenne dziewczyny". Gwiazda serialu TVP przeżywa teraz osobisty dramat. W krótkim czasie z powodu zakażenia koronawirusem zmarli jej ojciec oraz dziadek.

Natalia Samojlik to aktorka teatralna i telewizyjna. Widzowie mogą kojarzyć ją między innymi z ról w takich serialach, jak "M jak miłość", "Przyjaciółki, "Wojenne dziewczyny" czy "Barwy szczęścia". Artystka od dwóch lat jest także związana z teatrem Jana Kochanowskiego w Radomiu. W związku z epidemią koronawirusa w Polsce utraciła część zarobków - w trakcie lockdownu odwołane zostały spektakle, a działalność teatrów i miejsc kultury wciąż jest mocno ograniczona.

To nie jedyne skutki pandemii COVID, z jakimi musi mierzyć się aktorka. W ostatnich dniach rodzina Natalii Samojlik doświadczyła ogromnej tragedii. W niedużym odstępie czasu zmarli tata oraz dziadek aktorki. Obaj byli zakażeni koronawirusem. Gwiazda "M jak miłość" zwróciła uwagę na słabe przygotowanie polskich szpitali na drugą falę epidemii.

Zobacz także: Alżbeta Lenska ma koronawirusa. "COVID niestety mnie trafił"

Aktorka "M jak miłość" Natalia Samojlik straciła tatę i dziadka

Natalia Samojlik przekazała smutną wiadomość o śmierci bliskich osób na swoim profilu na Facebooku. Pogrzeb jej taty oraz dziadka odbył się w czwartek 15 października.

- Wczoraj odbył się pogrzeb mojego taty Piotra Samojlik i dziadka. Chorowali na Covid 19. Dziadek zmarł w czwartek, tata w niedzielę. Nasze państwo jest do walki z tą straszną chorobą zupełnie nieprzygotowane. Tata chorował 3 tygodnie. W tym czasie miał dwie telewizyty i przepisany antybiotyk. O pozytywnym wyniku testu wykonanego we wtorek rano dowiedzieliśmy się w sobotę. W tym czasie - między wtorkiem a sobotą - odsyłano mnie, podając coraz to inne numery telefonów. Radzono czekać na wynik testu.  Nikt, pomimo moich błagań, nie przyjechał taty zbadać, nie chciano przysłać karetki. Informowano mnie jedynie, że w szpitalach nie ma miejsc. Tata słabł, coraz trudniej oddychał, skarżył się na ból całego ciała. Mogłam mu towarzyszyć, stojąc pod balkonem, podając jedzenie i czekając na wynik testu. Tata zmarł w niedzielę. Nie miał chorób współistniejących. Covid naprawdę zabija. Państwo nie działa. W moim poście nie oceniam pracy lekarzy, którzy są zupełnie bezradni wobec braku jakichkolwiek sensownych procedur. Ochrona zdrowia nie może działać dobrze, jeśli zupełnie nie działa państwo - przekazała w dramatycznym wpisie.

Wyznanie aktorki spotkało się z silną reakcją internautów. Fani składają kondolencje Natalii oraz jej rodzinie.

- Jest Pani bardzo dzielna, opisując tę sytuację. Należy nagłaśniać katastrofalny stan służby zdrowia. Serdeczne wyrazy współczucia.

- Bardzo mi przykro. Historia, która łamie serce na tysiąc kawałków. Życzę Ci dużo siły.

- Jestem wstrząśnięta tym, co przeczytałam. Moje ogromne wyrazy współczucia. Natalko, wysyłam dużo siły na kolejne dni...