Zamknij

Nic się nie stało: Barbara Kałużna odcina się od filmu Latkowskiego. "Czuję się wykorzystana"

Judyta Wanicka
28.05.2020 11:07
Nic się nie stało: Barbara Kałużna czuje się wykorzystana przez Sylwestra Latkowskiego
fot. TRICOLORS/East News

Barbara Kałużna, polska aktorka i lektorka, czuje się wykorzystana przez twórców dokumentu "Nic się nie stało" w reżyserii Sylwestra Latkowskiego. Aktorka czytająca zeznania ofiar szajki z Zatoki Sztuki twierdzi, że nie wiedziała, w jakiej produkcji bierze udział. 

Barbara Kałużna to aktorka teatralna i filmowa, udzielająca się jako lektorka telewizyjna i podkładająca głos w dubbingowanych produkcjach. Rozpoznawalność przyniosła jej rola w filmie "Pogoda na jutro" w reżyserii Jerzego Stuhra, w której wystąpiła w odważnej scenie z Andrzejem Bizoniem, zmarłym niedawno Misterem Polski. Barbara Kałużna znana jest z charakterystycznego głosu, chętnie podkładanego postaciom z bajek, filmów dla dzieci i gier wideo. Ostatnio aktorkę można było usłyszeć w dokumencie "Nic się nie stało" Sylwestra Latkowskiego przypominającego głośną sprawę sopockiego klubu Zatoka Sztuki.

W produkcji przedstawiono tragiczną historię 14-letniej Anaid, zwerbowanej do Zatoki Sztuki przez pomorskiego "łowcę nastolatek" Krystiana W., skazanego później za przestępstwa o charakterze seksualnym. W popularnym lokalu miało dochodzić do wykorzystywania nieletnich i aktów pedofilii. Sylwester Latkowski sugerował, że z usług mieli korzystać znani celebryci i sportowcy. W filmie zostały ukazane wizerunki m.in. Kuby Wojewódzkiego, Borysa Szyca, Jarosława Bieniuka i Radosława Majdana. Po emisji dokumentu w TVP1 wiele osób zapowiedziało pozwy przeciwko reżyserowi i telewizji publicznej. 

Borys Szyc o filmie "Nic się nie stało". Pokazał wiadomości, które wymienił z Latkowskim

Nic się nie stało: Barbara Kałużna czuje się wykorzystana przez twórców filmu

Barbara Kałużna została poproszona przez producenta Adama Sokołowskiego o przeczytanie fragmentów zeznań dziewczyn, które zostały skrzywdzone przez osoby związane z Zatoką Sztuki. Aktorka twierdzi, że nagranie miało być wykorzystane w filmie dokumentalnym kontynuującym temat znany jej z reportażu "Gazety Wyborczej". Tylko z tego powodu zdecydowała się podjąć bezpłatną współpracę. Gdy usłyszała swój głos w filmie "Nic się nie stało", poczuła się oszukana. 

Drodzy Przyjaciele, jak wiecie, jestem lektorką. W sierpniu 2019 roku zostałam poproszona przez producenta Adama Sokołowskiego o przeczytanie fragmentów zeznań dziewcząt, które zostały skrzywdzone przez osoby związane z Zatoką Sztuki. Nagranie miało zostać wykorzystane w filmie dokumentalnym, który miał kontynuować ważny społecznie temat, znany mi z reportażu Gazety Wyborczej. Właśnie dlatego podjęłam się tego zadania i zrobiłam to bezpłatnie, nie pobrałam za to żadnego wynagrodzenia. Wczoraj wieczorem zobaczyłam film. Czuję się wykorzystana i wplątana w propagandową produkcję, która z problemem, o którym miał być zrealizowany dokument, ma niewiele wspólnego - napisała w oświadczeniu Barbara Kałużna.

Aktorka odcina się od treści filmu i nie chce być w żaden sposób łączona z dokumentem Latkowskiego. 

Rozlicz PIT i pomóż podopiecznym Fundacji Radia ZET

barbara kaluzna
fot. TRICOLORS/East News
Zagłosuj

Widziałeś już dokument "Nic się nie stało" Sylwestra Latkowskiego?

Liczba głosów:

RadioZET.pl/jw