Zamknij

Ojciec Krzysztofa Zalewskiego napisał list do Kingi Dudy. Mocne słowa pod adresem prezydenta

16.07.2020 12:59
Stanisław Brejdygant
fot. Jan BIELECKI/East News

Stanisław Brejdygant napisał list do Kingi Dudy, w którym skrytykował politykę Andrzeja Dudy. Aktor, a prywatnie ojciec Krzysztofa Zalewskiego, zaapelował do córki prezydenta, by wpłynęła na tatę i sprawiła, że dozna on uczucia "oczyszczającego wstydu".

Stanisław Brejdygant napisała list otwarty do Kingi Dudy, w którym odniósł się do jej wystąpienia na wieczorze wyborczym. 84-letni aktor i ojciec Krzysztofa Zalewskiego zaapelował do córki prezydenta, aby przypomniała ojcu jego polityczne grzechy związane z łamaniem konstytucji i wolności sądów oraz skandaliczną wypowiedź o LGBT na wiecu w Brzegu. Aktor liczy, że opowiadająca się za szacunkiem i tolerancją Kinga zdoła pozytywnie wpłynąć na prezydenta. 

Przemówienie Kingi Dudy po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów prezydenckich 2020 odbiło się szerokim echem w mediach. Córka Andrzeja Dudy zaapelowała o wzajemny szacunek. 

Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy, i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy zasługujemy na szacunek. Nikt nie zasługuje na to, żeby być obiektem nienawiści - powiedziała podczas wystąpienia. 

Na słowa prezydentówny zareagowały m.in. Paulina Młynarska i Karolina Korwin Piotrowska oraz aktor Jacek Poniedziałek, który jako jedyny stanął w jej obronie

Paulina Młynarska do Kingi Dudy: "Twój tato zgotował tym ludziom horror"

Stanisław Brejdygant apeluje do Kingi Dudy 

Ojciec Krzysztofa Zalewskiego wystosował obszerny list do córki prezydenta. Jego treść udostępniła na swoim profilu Krystyna Janda. 

Postanowiłem zrobić takie oto karkołomne założenie – a przy tym, zapewniam, że robię to w dobrej wierze – że Pani, jako osoba bardzo młoda, ale wszak już dorosła, podjęła się, z własnej i nieprzymuszonej woli, niczyimi sugestiami nie kierowana, z potrzeby serca i rozumu, w trosce – jak ją Pani pojmuje osobiście, a nie jak ją zwykli pojmować inni, choćby Pani najbliżsi – o dobro naszej wspólnej ojczyzny, w której przyjdzie Pani żyć, czego serdecznie Pani życzę, długie lata, otóż powtórzę, postanowiłem przyjąć, że w swoim powyborczym przemówieniu wyraziła Pani swoją, osobistą, głęboko przemyślaną opinię - zaczął aktor. 

No cóż, zaimponowało mi to ogromnie. Wymagało to bowiem nie lada odwagi, by wystąpić przeciw całemu otoczeniu, przeciw całemu środowisku Pani ojca, a już zwłaszcza przeciw ściśle przestrzeganej podstawowej zasadzie wszechwładnego prezesa partii popierającej Pani ojca w wyborach, że się istnieje i rządzi jedynie poprzez podział i konflikt.

Mam zatem nadzieję, że będąc ukochaną – w co nie wątpię – córką Pana Prezydenta, pomoże mu Pani, choćby w trosce o zbawienie jego duszy – a to chyba najważniejsza potrzeba dla człowieka głęboko wierzącego, jakim się mieni Pan Prezydent - przejść odnowę moralną. Nim więc, za kilka tygodni, złoży On, po raz wtóry przysięgę na wierność Konstytucji Rzeczypospolitej, zapewne wyspowiada się ze śmiertelnego grzechu bodaj ośmiokrotnego złamania tej przysięgi (a że tak się stało, on, doktor prawa, wie chyba najlepiej). [...] A swoją drogą, ponieważ wstyd bywa uczuciem oczyszczającym, to domyślam się, że będzie Pani w stanie wywołać w ojcu uczucie takiego oczyszczającego wstydu, przypominając mu, może nie koniecznie wszystkie, ale te najbardziej kompromitujące wypowiedzi skierowane do poprzednio rządzących, którzy z pewnością nie byli bez winy, ale których osławione „ośmiorniczki” są wszak niczym wobec powalającej wręcz zachłanności i zgoła mafijnych powiązań dzisiejszych ludzi u władzy, jak choćby tę o „ojczyźnie dojnej” - pisze Stanisław Brejdygant. 

Aktor odniósł się do TVP relacjonującej kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, nazywając ją szczujnią, posługującą się goebelsowskimi metodami. Brejdygant stwierdził, że Duda zwyciężył w sposób nieczysty. 

Zatem proszę, w ramach starań o jego moralne odkupienie, zadać ojcu pytanie, czy uważa, że jego kampania wyborcza była prowadzona fair. Nie powinien mieć kłopotu z odpowiedzią. Cóż, zwyciężył w grze nieczystej, z czego chyba doskonale zdaje sobie sprawę. I większość narodu zdaje sobie z tego sprawę. Ci, co głosowali na Trzaskowskiego i ci, którym to głosowanie, jak to tylko było możliwe, uniemożliwiano, zwłaszcza za granicą - podkreślił. 

[...] Ale poparcie obecnego prezydenta przez pełnych lęku, otumanionych przez pisowską, rządową tubę i przekupywanych w swej biedzie kolejnymi dodatkowymi emeryturami, jest symptomatyczne. Jego, Pani ojca i ich, starców, świat, to ten, który odchodzi. Wszak chyba żaden prezydent europejskiego kraju nie ośmieliłby się twierdzić, że „LGBT to nie ludzie, tylko ideologia” i jeśli nawet nie do końca tym sformułowaniem chciał ojciec Pani odczłowieczyć bliźnich, rodaków, to w każdym razie nie oponował, gdy parlamentarzysta PIS, akademik z Lublina – curiosum na skalę światową! - otwartym tekstem drwił z praw człowieka i odmawiał uznania za równych sobie ludzi o innej niż hetero orientacji. 

Cóż, wiele trudu będzie Panią kosztować praca nad odnową moralnąojca - pisze Brejdygand i apeluje do Kingi Dudy przed złożeniem przez jej ojca przysięgi. 

Proszę zatem wpłynąć na Ojca, by tym razem, przeczytał ją z uwagą. I by się zastanowił, zanim zakończy: "Tak mi dopomóż Bóg". I oby, odrodzony moralnie, mając z urzędu wpływ na politykę zagraniczną i będąc zwierzchnikiem sił zbrojnych, starał się, wbrew niemądrej, nieodpowiedzialnej, polityce rządu – a zapewne nadal taka będzie – robić wszystko, co w jego mocy, by choć w części doprowadzić do powrotu naszego kraju do wspólnej Europy, z którą skłócono nas skutecznie (sam do tego niestety ochoczo rękę przykładał, mówiąc o „wyimaginowanej wspólnocie”), by z rozwagą traktował stosunki z wielkim sojusznikiem zza oceanu i nie ufał, tak do końca, mało poważnemu, obecnemu prezydentowi o naturze handlarza, bo wszak wcale nie wiadomo czy będzie on nim przez następną kadencję - nadmienia aktor. 

Stanisław Brejdygant ucieszył się, że Kinga Duda ma - jego zdaniem - poglądy bliskie jego kandydatowi, Rafałowi Trzaskowskiego. Na koniec poprosił prezydentównę o "dokonanie cudu". 

Cieszę się, jeśli – o czym świadczyłoby Pani życzenie zgody i wspólnoty - ma Pani podobne poglądy do moich i moich synów. Proszę zatem dokonać cudu. Moralnego odrodzenia pani ojca. Choć wyznam ze smutkiem, że niestety, ja w cuda nie wierzę. Ale… Kiedyś coś takiego nazywało się nawróceniem. Życzę zatem powodzenia. I proszę pamiętać, że jest Pani wnuczką Juliana Kornhausera, wybitnego poety, który swą poezją przebijał niegdyś skutecznie balon kłamstwa, jakie go otaczało, dając świadectwo prawdzie - kończy list 84-letni aktor. 

Całość listu Stanisława Brejdyganta do Kingi Dudy można przeczytać na profilu Krystyny Jandy. 

Posłuchaj podcastu