Zamknij

Olga Frycz broni Mai Bohosiewicz i uderza w feministki. "Najwięcej hejtu oczywiście od tych kobiet"

21.05.2021 17:29
Olga Frycz
fot. VIPHOTO/East News

Olga Frycz stanęła w obronie Mai Bohosiewicz po aferze z ofertą pracy. Aktorka, a prywatnie przyjaciółka Bohosiewicz, tłumaczy sprawę "specyficznym poczucie humoru, który nie każdy kupuje". Zwróciła też uwagę na ogrom hejtu spływającego od kobiet. 

Maja Bohosiewicz zamieściła ofertę pracy w butiku swojej marki i wywołała wielkie wrzenie w sieci. Internauci skrytykowali byłą gwiazdę "M jak miłość" za stawianie zbyt wysokich wymagań potencjalnym kandydatkom. Przede wszystkim jednak nie spodobał im się ton, w jakim aktorka napisała anons. Internauci pisali, że czuli się "zmobbingowani już od samego ogłoszenia" oraz że oferta przypomina "koncert życzeń", lecz nie zawiera najważniejszego, czyli informacji o wynagrodzeniu.

Po fali krytycznych komentarzy Maja Bohosiewicz odniosła się do sprawy w relacji na Instastories. Próbowała jednak rozładować burzliwą atmosferę żartami i zaproponowała chętnym do kupienia czegoś w jej sklepie kod rabatowy na hasło "niewolnik". Odniosła się w ten sposób do określenia przytoczonego przez jedną z aktywistek. 

Feministka, aktywistka, wrzuca na Stories mnie i mówi, że szukam niewolnika - skomentowała Bohosiewicz. Spójrzmy może na definicję niewolnictwa i zastanówmy się, czy wrzucanie takich informacji o mnie nie jest ostrym naruszeniem. [...] Czekam na odpowiedź pani aktywistki feministki, bo ja nie z tych, co nie potrafi posypać głowy popiołem, co nie potrafi przeprosić, co będzie szła w zaparte. O nie nie, to nie jestem ja, moi drodzy. Ja potrafię się przyznać do błędu, tylko czekam, aż ktoś mi powie, gdzie. Jak żeście mi napisali, że źle sformułowałam zdanie o zdrowiu, to ja od razu napisałam: przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam, nie taki był mój zamiar, absolutnie nie. Czekam, gdzie to ogłoszenie sugeruję pracę niewolniczą, w którym miejscu, w którym punkcie. W formalnym ogłoszeniu może by wypadało umieścić informację o wynagrodzeniu, ale to jest INSTAGRAM - tłumaczyła się w odpowiedzi. 

Maja Bohosiewicz wyśmiewa klientki swojego sklepu? Komentarz aktorki wywołał burzę

Olga Frycz broni Mai Bohosiewicz i obwinia feministki 

W obronie Mai Bohosiewicz stanęła jej przyjaciółka Olga Frycz. Aktorka uważa, że winne zamieszania jest specyficzne poczucie humoru Mai, którego krytykujący widocznie nie zrozumieli. Ponadto zwróciła uwagę na ogrom hejtu spływającego "od kobiet na kobietę" i krytycznie odniosła się do ataku feministycznej aktywistki. 

W życiu nie spotkałam się z większym hejtem, który właśnie spływa od kobiety na kobietę, a najwięcej hejtu oczywiście od tych kobiet, które nazywają się feministkami. No takie samozwańcze feministki, pierwsze feministki Polski - stwierdziła Frycz. 

I oczywiście nie zdziwi mnie to, jeżeli zaraz wyląduję na Instagramach u pierwszych feministek w Polsce, z jakimś moim idiotycznym zdjęciem. Napiszą artykuł o tym, że "Celebrytka broni celebrytki" - już było coś takiego - więc to w sumie nic nowego. Nie: "Kobieta broni kobietę", nie - "Przyjaciółka staje w obronie przyjaciółki", nawet nie "Matka broni drugiej matki". To będzie: "Warszawska celebrytka broni drugiej warszawskiej celebrytki" - dodaje. 

Aktorka podkreśliła, że nie rozumie hejtu na Maję Bohosiewcz. Niespecjalnie za to dziwi ją fakt, że pierwsze do krytyki przystąpiły inne kobiety. 

Zawsze będę stawała w obronie moich przyjaciół, zwłaszcza Mai, którą znam. Rzeczywiście ma specyficzne poczucie humoru, nie każdy to kupuje. Na pewno nie chciała nikogo urazić, a cała fala hejtu, która się na nią wylała, jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Jedynie bardzo dziwi mnie to, że z taką łatwością hejt jest wylewany na osobę, która nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy. Jeżeli ktoś ma inne poglądy, inne poczucie humoru, to moja rada jest taka, żeby czasem przemyśleć i nie tworzyć artykułów na ten temat, bo hejt jest naprawdę beznadziejny. Nie dziwi mnie, że on jest od kobiet, bo do tego już przywykłam. Taka prawda - podsumowała gorzko Frycz.