Zamknij

Znana projektantka odmówiła uszycia sukni ślubnej powyżej rozmiaru 38. "To dyskryminacja"

23.09.2020 12:03
Patrycja Kujawa
fot. Mateusz Jagielski/East News

Patrycja Kujawa, projektantka, którą uwielbia m.in. Doda, odmówiła uszycia sukni ślubnej powyżej rozmiaru 38. Niedoszła klientka wystawiła salonowi stosowną ocenę. Internautki są oburzone. "To dyskryminacja". Co na to projektantka?

Patrycja Kujawa i jej suknie ślubne i wieczorowe cieszą się dużą popularnością. Choć ceny odbiegają od przeciętnej, atelier Kujawy ma wiele klientek. W jej kreacjach pojawiają się m.in. Doda i Honorata Skarbek, czy "Słowianka Donatana" - Paula Tumala. W ostatnich dniach projektantka ściągnęła na siebie uwagę internautek. Wszystko przez politykę jej salonów, które "szyją tylko do rozmiaru 38". Zbulwersowana niedoszła klientka wystawiła atelier negatywną ocenę, a projektantka w odwecie opublikowała rozmowę, którą z nią prowadziła. W sieci zawrzało od komentarzy, w których Patrycja Kujawa spotkała się zarówno z krytyką, jak i zrozumieniem.

Patrycja Kujawa: "Nie szyjemy powyżej rozmiaru 38"

Nie jest tajemnicą, że znane domy mody zwykle ograniczają swoje kolekcje do małych rozmiarów. Przez lata nie widziano też nic niezwykłego w tym, że na pokazach mody pojawiają się wychudzone modelki, na których stroje leżą "lepiej". Teraz to zaczyna się zmieniać, a określenie "modelka plus size" na stałe zrosło się z branżą modową. Wiele domów mody i znanych marek odzieżowych podejmuje współpracę z modelkami różnych rozmiarów, a przywiązanie do małej rozmiarówki jest krytykowane jako dyskryminujące.

Jednak nie każdy projektant w ten sposób zapatruje się na kwestię rozmiarów. Tak jest z polską projektantką Patrycją Kujawą, której warszawski salon sukien ślubnych jest jednym z najpopularniejszych w stolicy. Niedoszła klientka atelier Kujawy poprosiła o wycenę sukni, a w odpowiedzi usłyszała, że salon nie szyje powyżej rozmiaru 38. Rozgoryczona kobieta wystawiła w sieci ocenę, stwierdzając, że obsługa była nieprofesjonalna i niemiła. W odwecie rozmowa wraz z danymi osobowymi przyszłej panny młodej zostały opublikowane w sieci. Kujawa zauważa, że tak jak są salony z odzieżą w większych rozmiarach, tak są i w mniejszych.

"Tak ciężko przeczytać, że specjalizujemy się tylko i wyłącznie w małych rozmiarach i ażurowych sukienkach"? - pyta Patrycja Kujawa w długim poście. Tłumaczy, ze ona sama przed ciążą nosiła 36, teraz - 42. "Jeśli nie wrócę do swojej figury nie przyjdzie mi mieć żalu do świata, że są rzeczy, które do mnie nigdy nie będą pasować" - grzmi dalej projektantka.

Wiele kobiet zarzuciło projektantce dyskryminację. Sprawę skomentowała m.in. aktywistka Maja Staśko.

"Co by się miało nie ukryć pod prześwitującą suknią? Fałdka tłuszczu? Rozstępy? Oponka? Blizna po cesarce? Po co to ukrywać, jeśli klientka nie chce ukrywać?" - pyta Staśko. Internautki zgadzają się, że język, jakiego używa projektantka, piętnuje osoby noszące wyższe rozmiary.

Patrycja Kujawa: "Każda z nas jest piękna, ale nie popadajmy w skrajności"

W komentarzu dla Ofeminin.pl Patrycja Kujawa przekonuje, że sugestia, że jest to dyskryminacja nie jest zgodna z prawdą, a fakt, że odmiawia sprzedaży sukien osobom o większych rozmiarach okraja jej zyski, ale daje pewność, że jej klientki chodzą w tym, w czym wyglądają naprawdę dobrze.

"Nie jest to zgodne z prawdą. Ja uważam, że wiele firm boi się posądzenia o dyskryminację. Moim zdaniem niedopuszczalne jest, aby mówić klientce, że suknia nadaje się na jej sylwetkę, kiedy tak nie jest. Moglibyśmy mieć dużo więcej zamówień robiąc tak, ale to jest droga do nikąd" - wyjaśnia. I dodaje, że wcześniej udostępniała suknie do zmierzenia, ale klientki ostatecznie i tak ich nie wybierały.

"Suknie są zupełnie przezroczyste, nie ma możliwości założenia pod nie biustonosza, bielizny modelującej. Podejmowaliśmy kiedyś próby takiego szycia, ale w efekcie suknie wyglądały zupełnie inaczej niż oryginały. Kiedyś udostępnialiśmy też suknie do mierzenia każdej kobiecie, nawet za cenę ich zniszczenia. To niestety też nie było dobre. Żadna z tych kobiet, które twierdziły, że suknie wystarczy doszyć w rozmiarze większym, nie poszły w niej do ślubu. Wszystko kończyło się krytyką, że suknia jest zbyt przezroczysta, zbyt odkryta i wszystko w niej widać. Jaki to ma sens?" - pyta.

"Jeśli kobieta taką się akceptuje i jest jej tak dobrze, to tak ma być i kropka. Tylko taka kobieta w pełni akceptująca siebie, nie będzie mieć pretensji do marki, która wybrała określony styl" - wyjaśnia projektantka. Na koniec tłumaczy, dlaczego zdecydowała się opublikowac wiadomości niedoszłej klientki.

"Zdecydowałam się na publikację tej wiadomości, ponieważ kobiety powinny zrozumieć, że w tym wszystkim, nie ma dyskryminacji z naszej strony. Każdy człowiek może napisać dosłownie wszystko, co mu przyjdzie na myśl o sklepie, restauracji itd. Moje prawdziwe klientki maja zupełnie inne odczucia, często dziękują za to, że wreszcie trafiły do miejsca, gdzie mogą zmierzyć suknie, która nie jest na nie za duża o kilka rozmiarów" - cytuje Ofeminin.pl.

Zgadzacie się?

RadioZET.pl/Ofeminin.pl/AS