Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Paulina Pszech oszpeciła twarz swojej klientce? Nowe fakty

27.07.2018 12:10

Paulina Pszech kilka lat temu była jedną z gwiazd programu „Top Model”. Teraz zajmuje się zabiegami estetycznymi. Jedna z internautek oskarża ją o oszpecenie twarzy.

Paulina Pszech fot. Facebook/Paulina Pszech

Paulina Pszech kiedyś była gwiazdą „Top Model”, jednak ostatecznie nie udało się jej zrobić w show-biznesie kariery. Teraz modelka zajmuje się upiększaniem innych kobiet i prowadzi własny salon w Warszawie. Niestety, ostatnio nie idzie jej chyba najlepiej. Po tym, jak jedna z niezadowolonych klientek zamieściła w sieci zdjęcia po jednym z zabiegów, Pszech może mieć trudności w znalezieniu nowych klientów.

Klientka oskarża gwiazdę „Top Model” o to, że nie tylko ją oszpeciła, ale też, że nie reaguje na informacje o tym i wyśmiewając się z klientki, sugeruje, by poszła do sądu.

1
1

Jak twierdzi klientka, poszła do salonu Pauliny Pszech, by wypełnić zmarszczki kwasem hialuronowym. Niestety zabieg nie przebiegł pomyślnie, bo prawdopodobnie kwas wstrzyknięty został w żyłę i doprowadził do zatoru, czego konsekwencją jest martwica skóry. Jak wynika z informacji, koszt „naprawy” defektu może wynieść nawet 40 tysięcy złotych.

Sama Pszech odniosła się do tych zarzutów na Facebooku i apeluje o „zaniechanie naruszeń w postaci rozpowszechniania zniesławiających informacji”. Co ciekawe, w ostrzeżeniu tym, które opublikowane zostało na stronie gabinetu, była modelka napisała swoje nazwisko z błędem, co natychmiast wytknęli jej internauci.

Część klientek broni Pszech, twierdząc, że korzysta z jej usług i wszystko jest w porządku.

Teraz na jaw wyszły nowe informacje. Jak informuje "Pudelek", sprawa nie jest wcale tak oczywista. Jak twierdzi informator serwisu, poszkodowana kobieta była dobrą koleżanką Pszech. Co więcej, podobno powikłania nie są rezultatem działań byłej gwiazdy "Top Model", tylko efektem "poprawek" w innych salonach.

"To są koleżanki! I to nie od roku czy dwóch, tylko kilku lat" - informuje Pudelek. "Dzień po zabiegu operowana zadzwoniła do Pauli z płaczem, że ją czoło boli, że nabrzmiało. To normalna reakcja notabene, opuchlizna trwa różnie zależy od człowieka. To zdjęcie nie jest efektem zabiegu, tylko poprawek innych fachowców, z usług których Marta korzystała".

Podobno Pszech zasugerowała koleżance, by udała się po pomoc kliniki dermatologicznej. "Tamta się nie zgodziła i poszła do zwykłego szpitala. Marta zadzwoniła w końcu do Pauli i wykrzyczała, że ją oszpeciła, że ją zniszczyła i takie tam. Paulina powiedziała, że chętnie jej pomoże, w końcu to jej przyjaciółka, że jeśli normalne leczenie nie przyniesie efektu, to opłaci jej profesjonalną operację plastyczną, ale nie zadziałało to na wyobraźnie Martusi i od swojej oprawczyni żądała 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia" - pisze informator "Pudelka".

Podobnych spraw w sieci, związanych z tragicznymi skutkami źle wykonanych zabiegów estetycznych, znaleźć można bardzo wiele. Także w Polsce lawinowo rośnie liczba osób z powikłaniami. Specjaliści zgodnie twierdzą, że zastrzyków z botoksu, kwasu hialuronowego i innych substancji nie powinny wykonywać osoby inne niż lekarze. Niestety coraz częściej zdarza się, że biorą się za to osoby po krótkich kursach, bez doświadczenia w zakresie medycyny. Efekty są opłakane.

Co ciekawe, już pojawiają się projekty przepisów, które ukrócą tego typu działalność, a medycyną estetyczną zajmą się tylko lekarze. Biorąc pod uwagę fakt, że za leczenie powikłań po nieudanych zabiegach często ponoszą podatnicy, to dobry kierunek.

Zobacz też: Koniec z botoksem u kosmetyczki? Senat: Medycyna estetyczna tylko dla lekarzy

RadioZET.pl/SA

Oceń