Zamknij

Przemek Kossakowski komentuje sprawę niepokojącego nagrania z jego udziałem. "Niestety dramat"

Maciej Friedrich
20.10.2021 17:06
Przemysław Kossakowski
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/ EAST NEWS

Przemek Kossakowski zaniepokoił widzów nagraniem, jakie opublikował w mediach społecznościowych. Internauci sugerowali, że były partner Martyny Wojciechowskiej nie był w najlepszym stanie. Teraz dziennikarz postanowił skomentować sprawę.

Przemysław Kossakowski to popularny dziennikarz, który łączy pracę w mediach z pasją do podróżowania, zdobywania nowych doświadczeń i często ekstremalnych pomysłów na poszerzenie horyzontów. Na swoim koncie ma pracę w chlewni, warsztacie samochodowym i szkole, choć początkowo zajmował się malarstwem. Z mediami związał się w 2012 roku dołączając do stacji TTV. Jego programy, w których często decydował się na ekstremalne aktywności, takie jak szamańskie obrzędy i zażywanie owianych legendami substancji, zyskały dużą popularność. Obecnie dokumentalista nadal podróżuje, ale już nie samotnie. W docenionym przez widzów programie " Down the Road. Zespół w trasie", wraz z grupą osób z zespołem Downa zwiedza świat, projekt przyniósł mu statuetkę Telekamery.

O Kossakowskim w ostatnim czasie jest głośno także ze względu na rozstanie z Martyną Wojciechowską. Para podróżników pobrała się w październiku 2020 roku, ale już w lipcu 2021 gwiazda TVN poinformowała o rozstaniu, mąż miał wyprowadzić się z domu, w którym wspólnie mieszkali. Kossakowski spotkał się z krytyką, a nawet hejtem, a Martyna nie ukrywała, że ciężko przeżywała rozstanie. We wtorek 19 października Przemysław ponownie zwrócił na siebie uwagę mediów dzięki nagraniu, jakie umieścił w mediach społecznościowych. Na filmie zachęcał do zadawania pytań, jednak internauci dostrzegli, że ciężko mu się wysłowić i sugerowali odpoczynek.

Przemysław Kossakowski skomentował nagranie ze swoim udziałem. Dziennikarz miał problemy z płynnym mówieniem

Przemysław Kossakowski postanowił skomentować opublikowane przez siebie nagranie, które zaniepokoiło internautów. Przyznał, że koledzy postanowili "wyciągnąć go na miasto".

- Od wczoraj w Internecie jest dostępny materiał na którym, znajdując się w nieortodoksyjnym miejscu, gadam dziwności do telefonu. Nagranie krąży po sieci, ciesząc się solidną oglądalnością, w związku z czym chciałbym zdyskontować jego sukces i wywołać lawinę komentarzy. Rzecz miała miejsce w zeszłym tygodniu. Koledzy biznesmeni postanowili wyciągnąć mnie na miasto, tłumacząc mi, że nie mogę siedzieć ciągle w domu, bo doszczętnie od tego zdziczeje. Wspominam o tym dlatego, że koledzy biznesmeni zaaranżowali spotkanie w zamkniętej sali na zapleczu jednej z restauracji, dowodząc rzeczowo, że jeżeli będziemy pili alkohol w przestrzeni publicznej, ktoś  może mi zrobić zdjęcie, potem to zdjęcie przesłać to któregoś z tabloidów i będzie kompromitacja - czytamy.

Kossakowski nie ma wątpliwości, że niefortunne nagranie będzie miało wpływ na jego wizerunek. Podkreślił jednak, że nikomu nie stała się krzywda.

- Nie złamałem obowiązującego prawa ani społecznej umowy, zatem w mojej ocenie nie stało się nic wielkiego, oprócz oczywiście kryzysu wizerunkowego. Bo wizerunkowo to jest niestety dramat. Znajomi, z których zdaniem się niezmiernie liczę, po obejrzeniu materiału stwierdzili, że wyglądam na nim jak Odurzony, Dobroduszny Miś. Mnie to bardzo boli,  gdyż mam na swój temat zgoła inne wyobrażenie (...) Niestety taki jest nieznośny wymiar rzeczywistości, w której często mamy na swój temat najwyższe mniemanie, a kiedy dochodzi do weryfikacji, okazujemy się swojego wyobrażenia nędzną namiastką i z tą refleksją pragnę Państwu życzyć miłego dnia. PS. Zdaje sobie sprawę, że rzeczone nagranie mogło kogoś urazić, jeżeli tak jest mi z tym szalenie niekomfortowo i gorąco  zachęcam do nieoglądania na przyszłość podobnych głupot. PPS. Grzegorz i Marcin, bardzo dziękuję, bawiłem się świetnie. Następnym razem zabierzcie mi telefon - podsumował.

Jak widać, Kossakowski w każdej sytuacji potrafi zachować dystans i poczucie humoru.