Zamknij

Racewicz odpowiada na hejt po wpisie o grobie męża. "Dziękuję tym, którzy nie zrozumieli"

03.11.2021 18:01
Joanna Racewicz
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Joanna Racewicz w okolicznościach Wszystkich Świętych podzieliła się osobistym wpisem, w którym ujawniła, dlaczego 1 listopada nie odwiedza grobu swojego męża, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jej słowa spotkały się z ogromnym niezrozumieniem i krytyką. Dziennikarka postanowiła w tej sprawie zabrać głos.

Joanna Racewicz to znana dziennikarka, związana obecnie z telewizją Polsat. Prezenterka jest bardzo aktywna także w social mediach i często dzieli się z internautami szczegółami ze swojego życia zawodowego, jak i prywatnego. Jej niedawny post, jaki opublikowała we Wszystkich Świętych wywołał bardzo wiele kontrowersji. Prezenterka pokazała zdjęcie świeczki i kwiatów na plaży w Zanzibarze i przyznała, że nie odwiedza grobu męża 1 listopada. "Pamięć jest ulotna. To prawda. Zresztą, przewrotnie, radzi sobie bez korzeni, dat, z pominięciem rytuałów. Nie zależy od miejsc, tylko od ludzi. Dlatego od lat w 1 listopada nie chodzę na groby. Rozumiem i szanuję taką potrzebę, schylam głowę przed tradycją i jednocześnie nie jest mi niezbędna, żeby pamiętać" - wyznała prezenterka.

Zobacz także: Magda Mołek odcięła się od kościoła. "Nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi"

Joanna Racewicz odpowiada na hejt po wpisie o grobie męża

W swoim wpisie Racewicz dobitnie stwierdziła, że to, czy odwiedza się groby bliskich, wcale nie świadczy o tym, że się o nich pamięta. Jej zdaniem, aby pamiętać i wspominać zmarłych nie trzeba wcale stać nad ich grobem. Pokazała także, jak wygląda obecnie grób jej męża i zasugerowała, że pomnik obłożony wieńcami od państwowych delegacji, składanymi przez osoby, które może nawet nie wiedzą, komu je składają, nie sprzyja zadumie i osobistym przeżyciom nad grobem. Przyznała jednak, że rozumie i szanuje potrzebę tych, którzy kultywują tradycję odwiedzania miejsc pochówku bliskich. Niestety, jej wpis spotkał się z mieszanymi reakcjami, na które Racewicz zdecydowała się odpowiedzieć.

W najnowszym wpisie prezenterka podziękowała wszystkim tym, którzy wykazali się zrozumieniem i otoczyli ją ciepłymi słowami.

"Dziękuję. Za czułość, zrozumienie, wrażliwość i pamięć. Za nią też. Właśnie tę niematerialną, ulotną, jak kwiaty na moście, które rozwiał wiatr. Wdzięczność jest moją modlitwą. Jestem wdzięczna za trudne chwile, bo one zbudowały kobietę, która wreszcie może zdjąć pancerz. Jestem wdzięczna za strach, bo pozwolił iść dalej po omacku. Bać się i iść. Za potknięcia i upadki, które sprawiły, że wiem, gdzie są mielizny i ostre kamienie" - napisała. Na koniec kilka slów skierowała też do tych, którzy jej nie zrozumieli.

"Dziękuję też tym, którzy nie zrozumieli, krytykowali, radzili, żeby odsunąć wieńce i nie zawracać głowy. Dziękuję też Paniom i Panom, którzy uznali, że się czepiam i czepiałabym się także, gdyby kwiatów nie było. Otóż nie. To zupełnie o czym innym historia. Piszę i mówię, co myślę, bo tylko wtedy przekaz ma sens. Jeśli Państwo też - to najwyraźniej się nie rozumiemy" - stwierdziła.