Zamknij

Red Lipstick Monster ma koronawirusa. Ewa Grzelakowska-Kostoglu opowiedziała o chorobie

19.10.2020 11:15
Ewa Grzelakowska-Kostoglu
fot. TRICOLORS/East News

Red Lipstick Monster ma koronawirusa. Ewa Grzelakowska-Kostoglu w najnowszym wideo opowiedziała o tym, jak dowiedziała się o chorobie. Podzieliła się z internautami swoimi obawami i wątpliwościami. "Przerażające jest to, że ja wiem mniej więcej, co mam robić (...), ale nigdzie nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi na własne pytania".

Red Lipstick Monster, czyli vlogerka Ewa Grzelakowska-Kostoglu, podzieliła się w sieci wieścią o tym, że ma koronawirusa. Zdradziła, że choć nie ma objawów i fizycznie czuje się dobrze, to jednak jej psychiczny stan nie jest dobry. Ma wiele wątpliwości, dotyczących choroby, ale nikt nie umie (nie chce?) odpowiedzieć na jej pytania. Poza tym znana testerka kosmetyków od lat zmaga się z napadami paniki, które objawiają się dusznościami i bólem w klatce piersiowej. Nie wie, jak odróżnić pojawienie się objawów COVID.

"Mam koronawirusa" - oznajmiła vlogerka na wstępie najnowszego filmu na YouTube. W materiale opowiada o tym, jak się czuje oraz jak wyglądają procedury związane z wirusem.

Zobacz także: Red Lipstick Monster cierpi na zaburzenia odżywiania. Youtuberka zdobyła się na trudne wyznanie

Red Lipstick Monster ma koronawirusa

"Jestem osobą z tych, które mocno przestrzegają zaleceń, zawsze chodzę w masce - i chodziłam. Dezynfekcja rąk i wszystkie procedury dla mnie są naturalne wręcz, jako kosmetolog, jako piercer, dokładnie wiem, kiedy co mogę zrobić czystą ręką, brudną ręką. Kiedy odkazić, to, że się nie dotyka łapami twarzy - to wszystko wiem, to wszystko wiedziałam. Ale jednak to mnie nie uchroniło od zarażenia. Możemy robić wiele rzeczy, żeby zminimalizować, ale i tak to się może zdarzyć" - zauważyła.

Przyznała, że test zrobiła dlatego, że zamierzała jechać odwiedzić rodziców i chciała zrobić to w pełni odpowiedzialnie. Vlogerka zdaje sobie sprawę z tego, że jej rodzice są w tzw. "grupie ryzyka". Badanie zrobiła komercyjne, wykonując test genetyczny, oparty na wymazie z nosa i gardła.

"Chciałam cieszyć się tym kontaktem i bez najmniejszych myśli, że mogłabym ich zabić, bo są w grupie wysokiego ryzyka i kontakt z wirusem dla nich mógłby być śmiertelny".

Ewa Grzelakowska-Kostoglu: "Mam wiele pytań o koronawirusa"

Red Lipstick Monster zauważa, że kompletnie nie wie, co robić w takiej sytuacji. Wykonała test o wysokim prawdopodobieństwie, informujący o trwającym bezobjawowym zakażeniu, i dostała wynik pozytywny. Jednak na stronie Ministerstwa Zdrowa czy NFZ nie ma informacji dla osób, które wykonały komercyjny test nie mając objawów. sama więc postanowiła działać, informując wszystkich znajomych, z którymi kontaktowali się w ostatnich 14 dniach.

"Nie było wielu tych ludzi, ale są to ludzie super ważni dla nas (...). Od marca ograniczaliśmy jakiekolwiek wyjścia, imprezy. Nie chodziliśmy na nie właśnie ze względów bezpieczeństwa dla samych siebie i dla innych. Nie chodziliśmy na nie z wyboru, z rozsądku, z odpowiedzialności.

"Bardzo ciężko jest polegać na naszej służbie zdrowia, zwłaszcza jeśli nie ma się objawów" - mówi z żalem. "Przerażające jest to, że ja wiem mniej więcej, co mam robić (...), ale nigdzie nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi na własne pytania. A tych pytań mam wiele. Co - mam siedzieć i czekać, aż będę chora? Wiem, że mogę wtedy zadzwonić po karetkę i czekać aż przyjedzie. Ale jak się nic nie dzieje ja nie chcę innym robić krzywdy, a jestem potencjalnym zagrożeniem. To, że nie mam objawów, nie znaczy, że za chwilę nie będę miała" - informuje.

Niestety, kiedy nastąpił wyczekiwany przez nią telefon z sanepidu, rozmówczyni niemal natychmiast się rozłączyła, pozostawiając vlogerkę z jej wątpliwościami. W tej sytuacji vlogerka po prostu zachowuje zdrowy rozsądek.

"Staramy się postępować maksymalnie odpowiedzialnie" - kończy.

RadioZET.pl/AS